Reklama

Reklama

Marynarz oskarżony o podpalenie okrętu desantowego USA. Ogromne straty

Marynarz Ryan Sawyer Mars jest oskarżony o celowe podpalenie okrętu desantowego USS Bonhomme Richard. Według oskarżycieli młody mężczyzna miał podłożyć ogień, gdy zamiast do elitarnej jednostki Navy Seals oddelegowano go do służby okrętowej. Obrońcy 21-latka twierdzą jednak, że dowództwo nie przedstawia żadnych dowodów i szuka "kozła ofiarnego". Sprawę zamiast ławy przysięgłych rozpatrzy prawdopodobnie kapitan marynarza.

Do pożaru USS Bonhomme Richard doszło w lipcu 2020 r., gdy okręt przechodził konserwację w bazie marynarki wojennej w San Diego. Ogień rozprzestrzenił się na pokład, a jego gaszenie zajęło strażakom cztery dni. W efekcie rannych zostało co najmniej 63 marynarzy i cywilów. Koszty naprawy statku oszacowano na 3,2 mliarda dolarów. Przy tak potężnej kwocie zdecydowano się na wycofanie okrętu ze służby 15 kwietnia i 2021 r. i sprzedaniu części na złom.

- Był to złośliwy akt nieposłuszeństwa, który wymknął się spod kontroli - stwierdziła w poniedziałek przed sądem wojennym komandor Leah O'Brien. Oskarżyciele twierdzą, że do pożaru doszło wskutek podpalenia, a odpowiedzialnym za straty jest 21-letni Ryan Sawyer Mays.

Reklama

"Rząd ignoruje dowody. Sąd nie powinien"

Decyzję o podłożeniu ognia przez Maysa miało poprzedzić oddelegowanie go do służby okrętowej. Marynarz miał być zawiedzony niedostaniem się do elitarnej jednostki Navy Seals.

Zobacz też: Rumunia: Wybuch na Morzu Czarnym. Okręt uderzył w minę

Z tezą postawioną przez marynarkę wojenną nie zgadza się obrońca Maysa porucznik Tayler Haggerty, który przed sądem podkreślał, że marynarz został uznany za winnego przed zakończeniem śledztwa, a wojskowi zignorowali dowody, które miałyby nie pasować do prowadzonej przez nich narracji.

- Tylko dlatego, że rząd ignoruje dowody, nie oznacza to, że sąd powinien - zadeklarował Haggerty, który jest przekonany, że Mays zostanie oczyszczony z zarzutów.

Ciężkie zadanie przed prokuraturą

Cytujące obrońcę NavyTimes dodaje, że prokuratura nie przedstawiła "fizycznych" dowodów na winę 21-latka. Co więcej, raport marynarki wojennej z zeszłego roku wskazuje, że rozprzestrzenieniu ognia można było zapobiec. Podkreślono w nim, że podczas akcji gaśniczej wystąpiły błędy w szkoleniu, koordynacji, komunikacji i gotowości przeciwpożarowej, a także samej konserwacji statku.

W poniedziałek, pierwszego dnia procesu Mays zrzekł się prawa do procesu przed ławą przysięgłych. Wyrok w sprawie ma wydać kapitan Derek Butler. Proces potrwa prawdopodobnie ok. dwóch tygodni.

"Istnieją pytania dotyczące identyfikacji osób w pobliżu pożaru i możliwych przyczyn innych niż podpalenie. Pożar i działania gaśnicze prawdopodobnie zniszczyły miejsce zbrodni i kluczowe dowody. Prokuratura ma przed sobą sporo pracy" - podkreślił emerytowany kapitan marynarki wojennej Lawrence B. Brennan w wiadomości do agencji The Associated Press.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy