Reklama

Reklama

Mark Brzezinski: Jako ambasador będę promował prawa człowieka, w tym LGBTQI

- W naszej rodzinie słowa "Niech żyje Polska" i "Jeszcze Polska nie zginęła" coś znaczyły: wspólne wartości i gotowość do ich obrony - mówił w amerykańskim Senacie Mark Brzezinski, wytypowany przez prezydenta Joe Bidena na ambasadora USA w Polsce. Jest on synem zmarłego w 2017 r. Zbigniewa Brzezińskiego, doradcy dwóch przywódców Ameryki. Jak zapewnił "będzie kontynuował promocję praworządności, praw podstawowych i praw człowieka, w tym osób LGBTQI".

Mark Brzezinski stanął w środę przed komisją spraw zagranicznych amerykańskiego Senatu. Zadeklarował, że jako ambasador USA w Polsce "będzie kontynuował promocję wspólnych zobowiązań, by wspierać fundamentalne swobody i praworządność jako niezbędne dla demokracji i centralne dla relacji" między tymi dwoma państwami.

Stwierdził, że zamierza "podkreślać w kontaktach z polskimi władzami wagę bezstronnego sądownictwa, niezależnych mediów i poszanowania praw człowieka dla wszystkich, w tym osób LGBTQI+ i członków innych mniejszości". Zapowiedział ponadto, że będzie bezpośrednio poruszał te tematy w kontaktach z polskim rządem - zwłaszcza sprawę wolności prasy.

Reklama

- Przychodzę jako ambasador z bardzo jasnym przesłaniem: Ameryka jest za równością - zapewnił amerykańskich polityków, przypominając jednocześnie, że jako syn Zbigniewa Brzezińskiego (doradcy dwóch prezydentów USA), a także stypendystą Fullbrighta i autorem pracy na temat budowania instytucji demokratycznych - w tym Trybunału Konstytucyjnego - i praworządności w Polsce po upadku komunizmu - przypomniał. 

Amerykańscy politycy oczekują od Brzezinskiego "mocnego nacisku" na kilka kwestii

Dodał, że jego ojciec nie mówił płynnie po angielsku przed 15. rokiem życia. - W naszej rodzinie słowa "Niech żyje Polska" i "Jeszcze Polska nie zginęła" coś znaczyły: wspólne wartości i gotowość do ich obrony - powiedział, obiecując, że będzie działał na rzecz wzmacniania relacji obronnych z Polską, a także rozwoju Inicjatywy Trójmorza.

- Jeśli zostanę zatwierdzony (na ambasadora - red.), będę współpracował z Polską, by wspierać władze i naród pokojowej i całej Ukrainy, podobnie jak aspiracje narodu białoruskiego - podkreślił Brzeziński, dodając że liczy też na współpracę z Warszawą w promocji zielonej energetyki, w tym tej jądrowej.

Podczas wysłuchania, zarówno szef komisji Demokrata Bob Menendez, jak i najwyższy rangą Republikanin Jim Risch zasygnalizowali, że oczekują od nowego ambasadora w polskiej stolicy "mocnego nacisku nie tylko na kwestię relacji obronnych, ale też wartości".

- Bycie sojusznikiem wymaga czegoś więcej niż tylko współpracy obronnej (...) Polski rząd zdaje się być zdeterminowany, by skonsolidować kontrolę nad wolnymi wcześniej mediami i ingerencję w największą inwestycję USA w Polsce - powiedział Risch, nawiązując do sprawy telewizji TVN, której właścicielem jest amerykański koncern Discovery. W jego ocenie "wartości mają znaczenie", dlatego "ma pewność, że Brzezinski będzie mocno działał w tej sprawie".

- Pańskim zadaniem w Warszawie będzie wzywanie polskiego rządu do spełniania swoich zobowiązań jako sojusznika NATO, który wspiera niezależne sądownictwo, wolną prasę i prawa dla wszystkich obywateli - stwierdził z kolei Menendez. Obaj podkreślili jednocześnie wsparcie dla Polski w obliczu "nieludzkich" i cynicznych działań reżimu Łukaszenki na wschodniej granicy i wkładu Polski w obronę NATO.

"Będę przyglądał się działaniom KRRiT i TK"

W odpowiedzi na pytanie Menendeza, czy zobowiąże się do naciskania na polski rząd w kwestiach wartości demokratycznych, Brzeziński odpowiedział "absolutnie". - Granice Polski muszą być bezpieczne, ale w Polsce powinno dojść też do odnowy demokratycznej - powiedział dyplomata. 

Podkreślił, że wolność mediów jest absolutnie podstawową wartością, ale zaznaczył, że powodem do optymizmu w tej kwestii jest zapowiedź weta ustawy medialnej przez prezydenta Dudę i "zamrożenie" prac nad projektem budzącym sprzeciw USA. Zapowiedział jednocześnie, że będzie uważnie przyglądać się działaniom KRRiT i Trybunału Konstytucyjnego w tej sprawie. Ocenił przy tym, że sytuacja jest "ironiczna", biorąc pod uwagę drogę, jaką przeszła Polska po obaleniu komunizmu, a także zbliżające się przewodnictwo Polski w OBWE.

- Nie da się przecenić faktu, że rola Polski jako członka NATO oraz UE jest związana ze zobowiązaniami dotyczącymi wartości demokratycznych i demokratycznych praktyk - mówił Brzezinski.

Ten sam temat poruszało w swoich pytaniach wielu innych członków komisji, w tym Demokraci Brian Schatz, Ben Cardin i Jeanne Shaheen. Natomiast republikański senator Ted Cruz zapytał Brzezinskiego o stosunek do gazociągu Nord Stream 2. W odpowiedzi nominat Bidena stwierdził, że sprzeciwiał się projektowi jeszcze jako ambasador USA w Szwecji w 2011 i mocno sprzeciwia się mu dzisiaj. Zgodził się też, że lepiej podjąć działania i restrykcje przed ewentualną inwazją Rosji na Ukrainę, niż po fakcie.

Zatwierdzenie Brzezinskiego możliwe jeszcze w 2021 roku

W odpowiedzi na pytanie Rischa o chińskie wpływy w Polsce, Brzeziński podkreślił wagę Inicjatywy Trójmorza, ale wspomniał też o sprawie projektu legislacji dotyczącej dostępu Huawei do infrastruktury 5G w Polsce. Brzezinski wyraził też ubolewanie z powodu przemówienia podczas konferencji w Pekinie w 2019. Podkreślił, że był zbyt optymistyczny co do perspektyw przyjaznych stosunków z ChRL.

Po uzyskaniu rekomendacji komisji, Brzezinski będzie musiał zostać zatwierdzony w osobnym głosowaniu całego Senatu, co może nastąpić jeszcze przed końcem roku. Proces może opóźnić jednak napięty kalendarz Senatu, a także blokada przyspieszonego trybu przez część Republikanów ze względu na sprzeciw wobec polityki administracji ws. Nord Stream 2. Dotychczas zatwierdzono jedynie 11 ambasadorów USA.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy