Marine Le Pen zaciera ręce. Upadek francuskiego rządu może być jej szansą
Marine Le Pen nie poddaje się i zamierza wystartować w kolejnych wyborach parlamentarnych, a następnie prezydenckich - twierdzi "Politico". Francja przeżywa właśnie polityczny wstrząs, a jej rząd chyli się ku upadkowi, co tylko doda wiatru w żagle liderce Zjednoczenia Narodowego i może stać się dla niej trampoliną do Pałacu Elizejskiego. Wcześniej jednak sąd musi uchylić nałożony na polityk w marcu zakaz startu w wyborach.

W skrócie
- Marine Le Pen, pomimo sądowego zakazu, zamierza startować w kolejnych wyborach parlamentarnych i prezydenckich.
- Francja przeżywa kryzys polityczny, a rząd może upaść po głosowaniu nad wotum zaufania.
- W marcu sąd skazał Le Pen za sprzeniewierzenie unijnych funduszy i zakazał jej ubiegania się o stanowiska publiczne na pięć lat.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
W poniedziałek we Francji odbędzie się głosowanie nad wotum zaufania dla rządu Francois Bayoru, które z dużą dozą prawdopodobieństwa zakończy się wielką porażką premiera.
Wówczas prezydent Emmanuel Macron będzie musiał rozpisać nowe wybory parlamentarne, na co tylko czekają skrajnie prawicowe Zjednoczenie Narodowe i jego liderka - Marine Le Pen.
Francja. Marine Le Pen chce wystartować w wyborach
Portal "Politico" twierdzi, że Le Pen zamierza wykorzystać polityczny chaos nad Sekwaną, aby natychmiast odwołać się do najwyższego organu konstytucyjnego od nałożonego na nią w marcu tego roku zakazu wyborczego i domagać się wydania szybkiego orzeczenia.
Polityk jakiś czas temu złożyła już apelację od marcowego wyroku, której początek rozpoznania zaplanowano na najbliższy poniedziałek, zaś ogłoszenie wyroku w sprawie - na lato 2026 r. Sęk w tym, że potencjalne przyspieszone wybory parlamentarne najpewniej odbyłyby się za kilka tygodni.
Doradca Le Pen powiedział mediom, że w takiej sytuacji liderka prawdopodobnie złoży dokumenty do komisji wyborczej w swoim okręgu, które niewątpliwie zostaną odrzucone. Mogłaby wówczas jednak wnieść skargę do sądu administracyjnego, a następnie, w przypadku porażki, mieć nadzieję, że sprawa szybko trafi do Rady Konstytucyjnej.
Osoba znająca procedury sądowe przekazała "Politico", że wydanie decyzji przez sędziów zajmie co najmniej sześć miesięcy, co uniemożliwi Le Pen kandydowanie w wyborach do parlamentu.
Niektórzy prawnicy pracujący dla Le Pen uważają jednak, że znaleźli precedensy, które pozwoliłyby na bardzo szybkie rozstrzygnięcie sprawy. Chodzi m.in. o jeden z wyroków na korzyść samego Macrona z maja 2017 r.
Polityk obiecała w lipcu, że wystartuje w nowych wyborach, pomimo prawnych problemów. Przedstawiciel jej partii, który wypowiedział się anonimowo, powiedział "Politico", że ugrupowanie nie bierze pod uwagę znalezienia następcy.
Marine Le Pen skazana. Sąd pogrzebał nadzieje na prezydenturę?
31 marca Marine Le Pen została uznana winną sprzeniewierzenia 474 tys. euro (ok. 2 mln 27 tys. zł) z UE poprzez zatrudnienie czterech fałszywych asystentów w Parlamencie Europejskim w latach 2009-2017, a także współudziału w szerszym planie defraudacji 1,8 mln euro (7 mln 698 tys. zł).
Polityk została wówczas skazana na cztery lata pozbawienia wolności - dwa z nich w zawieszeniu, a dwa do odbycia w nadzorze elektronicznym. Została również ukarana grzywną w wysokości 100 tys. euro (ponad 400 tys. zł) i otrzymała pięcioletni zakaz ubiegania się o stanowiska publiczne, egzekwowany ze skutkiem natychmiastowym.
Decyzja sądu w Paryżu miała poważne konsekwencje dla francuskiej sceny politycznej. Według sondaży bowiem, gdyby wybory nad Sekwaną odbyły się w czasie, gdy zapadł wyrok, to Le Pen zostałaby prezydentem Francji.
Wcześniej liderka Zjednoczenia Narodowego trzykrotnie chciała zostać francuską głową państwa i zapowiadała, że wyścig w 2027 r. będzie jej ostatnim.
Źródło: "Politico"













