W skrócie
- Partia Za Republikę protestowała w Erywaniu, żądając zakazu rosyjskich mediów w Armenii.
- Organizatorzy argumentowali, że rosyjska propaganda stanowi zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa.
- Armeńskie władze wystosowały oficjalną notę protestacyjną, oskarżając Rosję o ingerencję w wewnętrzne sprawy Armenii.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
"Wyłączyć rosyjskie kanały telewizyjne, zakazać działalności Sputnika Armenia" - protest pod takim hasłem odbył się w środę w pobliżu Ministerstwa Przemysłu w Erywaniu.
Organizatorzy - członkowie partii Za Republikę i grupa obywateli - żądali odłączenia rosyjskich kanałów telewizji państwowej od publicznych multipleksów i sieci kablowych oraz zakazu działania agencji Sputnik Armenia na terytorium ich kraju.
Demonstranci trzymali plakaty z hasłami: "Nie dla wrogich kanałów", "Nie dla rosyjskiego języka wroga" oraz skandowali: "Nie dla rosyjskiej propagandy", "Nie dla rosyjskiej trucizny", "Rosjo, zamknij się!".
Armenia protestuje. "To już przekroczyło wszelkie granice"
- Nie dość, że zagraniczne kanały telewizyjne działają w publicznym multipleksie na koszt podatników, to obrażają one Armenię na antenie. To już przekroczyło wszelkie dopuszczalne granice - przekonywał Arman Babajanyan, przewodniczący partii Za Republikę.
- Mowa nienawiści, rozpowszechniana przez te kanały telewizyjne, jest częścią wojny hybrydowej, o której ciągle mówimy. Polityka państwowa Rosji jest wroga wobec państwowości ormiańskiej. Ich strategicznym celem jest zniesienie państwowości ormiańskiej - ostrzegał.
Według Armana Babajanyana podpisana w grudniu 2020 r. umowa "O współpracy w dziedzinie telekomunikacji masowej między Rządem Republiki Armenii a Rządem Federacji Rosyjskiej" powinna zostać zerwana.
"Zagrożenie dla bezpieczeństwa". Protest przeciwko rosyjskiej telewizji w Armenii
Ruben Mehrabyan, wiceprzewodniczący partii Za Republikę, stwierdził z kolei, że w Armenii "nie powinno być żadnej propagandy w żadnym języku".
- Rząd Armenii nie powinien dłużej pozwalać Rosji na atakowanie nas od wewnątrz. Sputnik Armenia powinien zostać pozbawiony możliwości działania na terytorium Republiki Armenii - wzywał.
Zdaniem Artura Sakuntsa, szefa biura Helsińskiego Zgromadzenia Obywatelskiego, działającego w Armenii w Wanadzor, władze powinny wykazać się "wolą polityczną" i zamknąć rosyjskie kanały telewizyjne nadające w kraju.
- W Rosji nie ma niezależnych telewizji, a media działające w tym kraju są kremlowskimi kanałami propagandowymi. Reżim Kremla szerzy mowę nienawiści. Te treści stanowią zagrożenie dla bezpieczeństwa Armenii. Drogi rządzie, czy rosyjscy nadawcy, jako kremlowskie kanały propagandowe, stanowią zagrożenie, czy nie? - pytał Sakunts.
Demonstranci na przyniesionych przez siebie telewizorach zamazywali naklejone na nich wizerunki czołowych rosyjskich propagandystów, a następnie wyrzucali odbiorniki do kosza.
Chcą zakazać rosyjskiej telewizji w Armenii. "Rozpowszechnia dezinformację"
Armeński portal factor.am podaje, że tamtejsza komisja telewizji i radia wydała kilka dni wcześniej oświadczenie, w którym podkreśliła, że kanały, nadające w publicznym multipleksie, "nie powinny służyć realizacji zagranicznych celów politycznych".
W raporcie wskazano również, że rosyjskie kanały telewizyjne RTR-Planeta i Kanał Pierwszy (Rosja 1) w swoich programach "nadal rozpowszechniają dezinformację i treści podsycające napięcia społeczne, co stwarza podatny grunt dla przemocy fizycznej, bluźnierczych obelg i nienawiści".
"Publiczny multipleks nie powinien być wykorzystywany do realizacji zagranicznych programów politycznych, przestrzeń informacyjna Armenii powinna być wolna od manipulacyjnego, propagandowego i prowokacyjnego wpływu jakiejkolwiek siły zagranicznej, od prób ingerencji w wewnętrzną sytuację polityczną. Naszym podstawowym obowiązkiem jest ochrona interesu publicznego, godności narodowej i prawa obywateli Republiki Armenii do otrzymywania informacji ze zrównoważonych i wiarygodnych źródeł" - czytamy w oświadczeniu.
Spór na linii Armenia - Rosja. MSZ wysłało notę protestacyjną
W piątek Armenia przesłała rosyjskiemu ambasadorowi oficjalną notę protestacyjną w związku z tym, co nazwała "otwarcie nieprzyjazną, często wrogą propagandą", skierowaną przeciwko rządowi Armenii w rosyjskich mediach państwowych - poinformowało Ministerstwo Spraw Zagranicznych Armenii.
Szef resortu Ararat Mirzoyan uznał działania Moskwy jako "rażącą ingerencję w wewnętrzne sprawy Armenii".
- Niedopuszczalne apele, zniekształcone oceny, obelgi, w tym osobiste, były słyszane na antenie rosyjskiej telewizji publicznej, w tym pod adresem kierownictwa Republiki Armenii. Zaraz potem podobne oświadczenia złożyli rosyjscy politycy, posłowie i przedstawiciele większości rządu - wymieniał Mirzoyan.
Przez lata Erywań był wspierany przez Moskwę. W kwietniu prezydent Armenii Wahagn Chaczaturian podpisał ustawę, będącą podstawą prawną, dzięki której kraj będzie mógł rozpocząć proces akcesji do Unii Europejskiej. Nie jest to co prawda wniosek o przystąpienie do UE, ale znaczący krok w kierunku uniezależnienia się państwa od Federacji Rosyjskiej.

















