Macron "zdradził Merza". Media opisują, jak plan kanclerza legł w gruzach
Kanclerz Niemiec Friedrich Merz robił wszystko, by przekonać sojuszników w UE do wykorzystania zamrożonych rosyjskich aktywów do pomocy Ukrainie, lecz napotkał opór. Media opisują kulisy zaciętych negocjacji i wskazują na prezydenta Francji. - Macron zdradził Merza i wie, że będzie musiał za to zapłacić cenę - powiedział "FT" jeden z urzędników.

W skrócie
- Kanclerz Niemiec Friedrich Merz próbował przekonać UE do wsparcia Ukrainy zamrożonymi rosyjskimi aktywami, jednak został niespodziewanie osłabiony przez zmianę stanowiska Emmanuela Macrona.
- Francja, borykająca się z wysokim zadłużeniem i niepewnością polityczną, wycofała poparcie dla planu Niemiec, dołączając do Belgii i Włoch przeciw inicjatywie użycia aktywów.
- Francusko-niemieckie napięcia dotyczą także przyszłości współpracy militarnej i handlowej, w tym umowy Mercosur, a także sporu o budowę nowego samolotu bojowego.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
W tygodniach poprzedzających czwartkowy szczyt w Brukseli prezydent Francji nie sprzeciwił się publicznie niemieckiej propozycji dotyczącej zamrożonych rosyjskich aktywów.
Prywatnie, w kuluarach, ekipa Emmanuela Macrona wyraziła jednak wątpliwości co do jej legalności i ostrzegła, że jego zadłużony kraj będzie miał trudności z udzieleniem gwarancji w przypadku konieczności szybkiego zwrotu aktywów Moskwie.
W miarę jak kolejne kraje, w tym Włochy, stawały po stronie Belgii, gdzie znajduje się większość rosyjskich aktywów i której rząd od początku sprzeciwiał się temu planowi, Macron przyłączył się do niego, kładąc kres temu pomysłowi - opisuje "Financial Times".
Media o kulisach decyzji ws. rosyjskich aktywów. "Macron zdradził Merza"
- Macron zdradził Merza i wie, że będzie za to musiał zapłacić cenę - powiedział, cytowany przez "Financial Times" wysoki rangą dyplomata UE, który miał bezpośrednią wiedzę o czwartkowych rozmowach.
- Ale jest tak słaby, że nie miał innego wyjścia, jak tylko poprzeć Giorgię Meloni - dodał anonimowy rozmówca brytyjskiego dziennika.
Impas podkreśla nową dynamikę między dwoma największymi mocarstwami Europy: Niemcami, które działają na zasadzie inicjatywy, a opieszałą Francją. Po dojściu Merza do władzy uwolnić miał on do biliona euro na wydatki na obronę i infrastrukturę w ciągu następnej dekady. Ale Paryż został sparaliżowany przez wysoki dług publiczny i niestabilność polityczną w drugiej połowie ostatniej kadencji Macrona - czytamy.
Ta nierównowaga zniweczyła nadzieje na gruntowne odświeżenie francusko-niemieckiej siły, która niegdyś napędzała niektóre z największych inicjatyw politycznych UE.
Bruksela. "Panuje poczucie, że Berlin jest głównym graczem"
W Brukseli panuje realne poczucie, że Berlin jest głównym graczem, a wpływy Francji są nikłe - powiedziała "FT" Georgina Wright, ekspertka ds. polityki europejskiej w paryskim think tanku Institut Montaigne.
Merz dążył do zamknięcia rozdziału po trzech latach niezdecydowania Niemiec pod rządami swojego poprzednika Olafa Scholza, który często był zmuszony wstrzymywać się od głosu w Brukseli z powodu podziałów w koalicji - schemat ten stał się znany jako "niemiecki głos". Po tym, jak chadecy Merza wygrali wybory w lutym, priorytetem stało się dla niego odnowienie relacji z Francją.
Agenda ta obejmowała zobowiązanie do wzmocnienia europejskiej obronności w obliczu niepewnej administracji USA, zniesienie sprzeciwu Niemiec wobec energii jądrowej i ograniczenie regulacji UE. Od tego czasu niemiecki przywódca musiał jednak zmagać się z Macronem, który jest na finiszu swojej prezydentury i zmaga się z ograniczeniami - opisują autorzy tekstu w "Financial Times".
- To całkowita zamiana ról między Macronem a Merzem - powiedział Mujtaba Rahman, dyrektor ds. Europy w Eurasia Group.
- Przez ostatnie cztery do pięciu lat w Pałacu Elizejskim panowała teza, że słabość Niemiec osłabiła zdolność Europy do działania - dodał.
- Teraz mamy kanclerza, który rozumie geopolitykę, który chce się zaangażować i zrobić więcej dla Europy… ale teraz to Paryż nie jest w stanie wywiązać się ze swojej części umowy - podsumował Rahman.
Niemcy i Francja spierają się o Mercosur
Kolejnym punktem zapalnym na szczycie była umowa handlowa UE-Mercosur z grupą krajów Ameryki Łacińskiej. Merz od miesięcy naciskał na podpisanie umowy do końca grudnia, grożąc głosowaniem, w którym Francja ryzykuje utratę poparcia.
Jednak centrowy, proeuropejski Macron po raz kolejny znalazł nieoczekiwanego sojusznika w osobie Giorgii Meloni, prawicowej eurosceptycznej premier Włoch, która zapewniła sobie kilkutygodniowe opóźnienie - pozbawiając Merza kolejnego politycznego zwycięstwa - wskazano w tekście.
Obie strony rzeczywiście zdają sobie sprawę, że relacje muszą być bardziej efektywne, że nie sprawdziły się za czasów Scholza - powiedziała Daniela Schwarzer, politolog z Fundacji Bertelsmanna w Berlinie.
- Ale Francja jest pod znacznie większą presją - i to powoduje, że fundamentalne różnice między tymi dwoma mocarstwami ponownie się ujawniają. Handel jest takim obszarem - dodała.
Zamiast przełomowej decyzji o wykorzystaniu zamrożonych aktywów Rosji Unia zgodziła się udzielić Ukrainie pożyczki w wysokości 90 mld euro wspieranej z budżetu UE.
Urzędnik z Pałacu Elizejskiego podkreślił w rozmowie z "FT", że Macron odegrał kluczową rolę w zawarciu porozumienia: "Celem Francji zawsze było zapewnienie Ukrainie przejrzystości finansowej na kolejne dwa lata. Byliśmy otwarci na proponowane rozwiązania finansowe i pracowaliśmy nad znalezieniem rozwiązania, które pozwoliłoby osiągnąć ten cel".
W piątek Politico oceniało, że w kontekście inicjatywy o wykorzystaniu rosyjskich aktywów, do czego nie doszło, przegranymi są szefowa KE Ursula von der Leyen i właśnie kanclerz Niemiec.
Źródło: "Financial Times"














