Reklama

Reklama

Łukaszenka: Wysyłamy kompanię żołnierzy do Kazachstanu. Przez całą noc konsultowaliśmy się z Putinem

Kompania wojsk białoruskich zostanie wysłana do Kazachstanu w ramach sił pokojowych Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym (ros. ODKB) - zapowiedział w czwartek Alaksandr Łukaszenka. Nagranie, gdzie o tym mówi, zamieszczono na kanale Telegramu Puł Pierwogo. Do sprawy odniósł się szef dyplomacji UE Josep Borrel: - Obserwujemy z ostrożnością.

Łukaszenka powiedział, że całą noc ze środy na czwartek trwały konsultacje dotyczące wydarzeń w Kazachstanie. - Wczoraj przez całą noc trwały konsultacje, analizowaliśmy sytuację z prezydentem Federacji Rosyjskiej Władimirem Putinem(...), rozmawialiśmy kilka razy - przekazał Łukaszenka.

"Siły pokojowe" wysyła też Armenia i Tadżykistan

Premier Armenii Nikol Paszynian poinformował w środę wieczorem, że do Kazachstanu wysłane zostaną "siły pokojowe" ODKB, aby ustabilizować sytuację w kraju po masowych protestach wywołanych podwyżkami cen paliw. Dodał, że decyzję o wysłaniu sił pokojowych "na ograniczony okres czasu" podjęto w odpowiedzi na apel prezydenta Kazachstanu Kasyma-Żomarta Tokajewa oraz "wobec zagrożenia bezpieczeństwa narodowego i suwerenności republiki Kazachstanu spowodowanych, między innymi, przez ingerencję zewnętrzną".

Reklama

Tokajew wcześniej zaapelował o taką pomoc do ODKB, sojuszu wojskowego pod przewodnictwem Rosji, w którego skład wchodzą jeszcze Białoruś, Armenia, Kazachstan, Kirgistan i Tadżykistan.

Paszynian nie ujawnił, jak liczne będą to siły, ani kiedy zostaną wysłane. 

Skierowanie swoich wojsk do Kazachstanu w czwartek zapowiedział też Tadżykistan.

Borrell zaapelowała do władz Kazachstanu

- Z ostrożnością obserwujemy wysłanie do Kazachstanu sił Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym (ros. ODKB) - oświadczył w czwartek w Kijowie szef dyplomacji UE Josep Borrell. Jak dodał, rozwój sytuacji w tym kraju wymaga szczególnej uwagi.

- Oczekujemy, że obecność zagranicznych sił nie będzie naruszać niezależności Kazachstanu - powiedział Borrell dziennikarzom w Kijowie. 

Zaznaczył przy tym, że o przybycie sił wnioskowały władze Kazachstanu. - Tak czy inaczej obecność zagranicznych wojsk na terytorium innego państwa jest tym, co powinniśmy obserwować z ostrożnością - zaznaczył, cytowany przez portal Europejska Prawda.

Wysoki Przedstawiciel Unii Europejskiej ds. Zagranicznych podkreślił, że UE zaapelowała do władz Kazachstanu o powściągliwość, jeśli chodzi o kontrolę nad demonstracjami. - Ale nie wygląda, że ma to miejsce, bo są dziesiątki zabitych i są ofiary wśród sił bezpieczeństwa - dodał.

Policja: Dziesiątki uczestników zamieszek zostały wyeliminowane

Protesty w Kazachstanie rozpoczęły się 2 stycznia i wywołane zostały wzrostem ceny gazu, używanego do tankowania samochodów, któremu towarzyszy wzrost cen innych towarów. 

Policja poinformowała, że "dziesiątki uczestników zamieszek zostały wyeliminowane". Według władz kraju 12 członków sił bezpieczeństwa zginęło, a 353 zostało rannych podczas zamieszek. W Ałmaty aresztowano ok. 2 tys. osób.

Rosyjskie MSZ stwierdziło w oświadczeniu: "Uważamy ostatnie wydarzenia w przyjaznym dla nas kraju za inspirowaną z zewnątrz próbę podważenia bezpieczeństwa i integralności państwa siłą, przy użyciu wyszkolonych i zorganizowanych formacji zbrojnych". 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL