Reklama

Reklama

Łukaszenka chce się z Polską dzielić drewnem, bo u nas "kupić nie można"

Przywódca Białorusi postanowił wziąć udział w zawodach dla dziennikarzy w rąbaniu drewna. Osobiście zaprezentował przedstawicielom mediów, jak używać siekiery. Podczas pracy na świeżym powietrzu podzielił się kilkoma "błyskotliwymi" uwagami w charakterystycznym dla niego stylu. Mówił między innymi, że w Polsce nie można kupić drewna na opał, a Białoruś może podwieźć je na granicę.

Alaksandr Łukaszenka wziął udział w zawodach dla dziennikarzy w rąbaniu drewna. Całą imprezę w Mińsku relacjonowała państwowa agencja informacyjna BiełTA.

Białoruski dyktator nie zamierzał być jedynie biernym obserwatorem. Krótko po przybyciu na miejsce sam wziął siekierę w dłonie i postanowił pokazać przedstawicielom mediów, jak się z nią obchodzić.

Wcześniej, z pomocą asystenta i odpowiedniego młota, zrobił szczelinę w przygotowanym drewnie. - Szukamy pęknięcia i punktu, w który chcemy uderzyć. Wzdłuż pęknięcia w kierunku środka - opowiadał.

Reklama

Łukaszenka: W Polsce nie można kupić drewna na opał

Tradycyjnie lider wspominał o sąsiadach Białorusi, u których - jak to ujęła BiełTA - "nie jest łatwo z surowcami energetycznymi". - Łotysze, Litwini, Polacy - do nas! Niech sami rąbią drewno na opał - podkreślił Łukaszenka.

To jednak nie koniec "błyskotliwych" uwag sojusznika Putina na temat sąsiednich krajów. - Tam drewna kupić nie można, a my tu się tym drewnem bawimy. Możemy podwieźć na granicę, niech Polacy, Łotysze, Ukraińcy wiedzą, że jesteśmy dobrymi ludźmi - podkreślał.

Godnym uwagi cytatem pochwaliła się też Natalla Ejsmant - rzeczniczka Łukaszenki. Odniosła się do samej inicjatywy zawodów, które zorganizowano po raz pierwszy. "Wydaje mi się, że w praktyce światowej jest to przypadek bez precedensu. Pokażemy całemu światu, że nasi dziennikarze są zdolni do wszystkiego" - mówiła cytowana przez agencję BiełTA.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy