Ludzie Trumpa zmieniają taktykę, stawką wygrana w wyborach. Media o zwrocie
Republikanie szykują się do trudnej batalii o utrzymanie większości w Izbie Reprezentantów. Choć historia wyborów uzupełniających w USA zwykle nie sprzyja partii rządzącej, zaplecze polityczne Donalda Trumpa próbuje odwrócić ten trend i narzucić własną narrację kampanii. Podczas zamkniętego spotkania na Florydzie doradcy przekonywali kongresmenów, że kluczem do sukcesu może być m.in. zmiana tonu w kwestii migracji.

W skrócie
- Republikanie planują zmienić strategię wyborczą, skupiając się na bezpieczeństwie i przestępczości oraz krytyce polityki demokratów w tych obszarach.
- Na zamkniętym spotkaniu na Florydzie doradcy prezydenta Donalda Trumpa zalecali odejście od hasła masowych deportacji i przekonywali do konsekwentnego prezentowania własnej narracji.
- Republikanie stoją przed wyzwaniami historycznych strat mandatów i falą odejść z Kongresu, a kluczowa walka o większość skupi się według analiz na około 20 niepewnych okręgach.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Republikanie w Izbie Reprezentantów szukają sposobu, by utrzymać większość w Kongresie przed wyborami uzupełniającymi w 2026 roku.
Jak opisuje portal Axios, podczas spotkania partyjnego na Florydzie najbliżsi doradcy prezydenta USA starali się przekonać polityków, by zmienili strategię kampanii i skupili się na kwestiach bezpieczeństwa oraz przestępczości.
Wybory uzupełniające w USA. Nowa strategia republikanów
Podczas spotkania republikańskich kongresmenów w Doral na Florydzie, zastępca szefa personelu Białego Domu - James Blair - miał wezwać ustawodawców do zmiany sposobu przekazu wyborczego. Jak podał Axios, doradca prezydenta zalecił, aby politycy przestali podkreślać hasło "masowych deportacji", które było jednym z głównych elementów kampanii republikanów w 2024 roku.
Zamiast tego Blair miał zachęcać kongresmenów do skupienia się na deportowaniu brutalnych przestępców oraz na krytyce polityki demokratów w zakresie bezpieczeństwa publicznego.
Według źródeł portalu nowa strategia zakłada przypominanie wyborcom stanowiska demokratów z czasów administracji Joe Bidena w sprawach takich jak przestępczość, bezgotówkowe kaucje czy polityka otwartych granic.
Spotkanie Partii Republikańskiej na Florydzie. Próba ratowania sytuacji przed wyborami
Blair uczestniczył w zamkniętym panelu razem z Chrisem LaCivitem, jednym z szefów sztabu w kampanii wyborczej Donalda Trumpa w 2024 roku, oraz Chries Winkelmanem, który kieruje komitetem politycznym wspierającym republikanów w wyborach do Kongresu.
Panel prowadził przewodniczący Krajowej Republikańskiej Komisji Kongresowej Richard Hudson. Uczestnicy spotkania podkreślali, że partia dysponuje obecnie znaczącą przewagą finansową nad demokratami. Ich zdaniem w cyklu wyborczym obejmującym stosunkowo niewielką liczbę konkurencyjnych okręgów największą przewagę może mieć ugrupowanie lepiej zorganizowane i prezentujące bardziej spójny przekaz.
Blair przypominał także kongresmenom, w jaki sposób Trump wygrał wybory w 2024 roku. Według relacji Axios doradca miał przekonywać, by republikanie nie ulegali argumentacji demokratów i konsekwentnie prowadzili własną narrację w kampanii.
Republikanie próbują zmienić narrację. Przeszłość nie sprzyja partii rządzącej
Mimo prób zmiany strategii republikanie muszą mierzyć się z niekorzystnymi sytuacjami z przeszłości. W pierwszej połowie poprzedniej kadencji Trumpa jego partia straciła aż 41 miejsc w Izbie Reprezentantów. Z kolei demokraci podczas pierwszej kadencji Baracka Obamy utracili w wyborach w 2010 roku aż 63 mandaty.
Dodatkowym wyzwaniem jest fala odejść z Kongresu. Według danych przywoływanych przez Axios - 34 republikanów i 21 demokratów zapowiedziało, że po zakończeniu obecnej kadencji opuści Izbę Reprezentantów.
Portal zwraca również uwagę, że sam Trump może być dla części kandydatów obciążeniem - jego notowania w sondażach utrzymują się na poziomie około 40 proc. i pozostają wyraźnie poniżej neutralnego poziomu poparcia.
Walka o niewielką liczbę mandatów
Jednocześnie, jak opisuje Axios, mapa wyborcza jest stosunkowo niewielka - kluczowa walka toczy się o około 20 okręgów uznawanych za niepewne. Według analiz przywoływanych przez portal - demokraci musieliby w tych miejscach uzyskać wynik o około trzy punkty procentowe lepszy niż ten, który osiągnęła wiceprezydent Kamala Harris, aby zdobyć większość w Izbie Reprezentantów.
Dlatego dla republikanów nadchodzące wybory uzupełniające mogą okazać się kluczowe - nie tylko dla utrzymania kontroli nad Izbą Reprezentantów, ale także dla oceny politycznego wpływu Donalda Trumpa w połowie jego kadencji.
Źródło: Axios















