Reklama

Reklama

Lider brytyjskiej opozycji: Rząd jest pogrążony w skandalach

Keir Starmer, przewodniczący brytyjskiej Partii Pracy, oskarżył w trakcie środowego przemówienia w Izbie Gmin rząd Borisa Johnsona o to, że "grzęźnie on w korupcji, kumoterstwie i skandalu". Debata odbywała się w związku z niejasnościami dotyczącymi odnowienia rezydencji premiera.

Starmer zaczął swoje przemówienie od wymienienia "The Nolan Principles", czyli siedmiu zasad, według których powinni postępować Brytyjczycy pełniący funkcje publiczne. Są to: bezinteresowność, uczciwość, obiektywność, odpowiedzialność, transparentność, szczerość i przodownictwo.

- Tymczasem, co otrzymaliśmy od tego premiera konserwatywnego rządu? - pytał retorycznie lider Partii Pracy. - Nieuczciwe kontrakty, stanowiska dla kumpli i pieniądze za dostęp. Naczelny nikczemnik siedzi tutaj - wyliczał, wskazując na Borisa Johnsona. Nagranie z wystąpienia udostępniła w sieci m.in. stacja radiowa LBC.

Reklama

Jak wskazywał Starmer, w kraju wzrasta przestępczość, brytyjska służba zdrowia jest przeciążona, a "miliony boją się o swoją pracę". Tymczasem, według laburzysty, Johnson" próbuje przykryć cały ten brud".

Johnson odpowiada

Urzędujący premier Boris Johnson nie pozostał dłużny oponentowi. - W zeszłym tygodniu ten człowiek zaatakował mnie w tej izbie za to, że prowadziłem rozmowy z Jamesem Dysonem (wynalazca, projektant urządzeń przemysłowych - red.) o respiratorach, które teraz wysyłamy, by pomagać ludziom w Indiach. Następnego dnia powiedział, że każdy inny premier zrobiłby na moim miejscu to samo - mówił podniesionym głosem Johnson.

- Mamy teraz o wiele więcej pielęgniarek, 10 000 więcej pielęgniarek w służbie zdrowia niż w zeszłym roku, 8771 więcej policjantów na naszych ulicach. Wprowadziliśmy surowsze wyroki za brutalne przestępstwa i przestępstwa na tle seksualnym, wyroki, którym Starmer się sprzeciwiał - odpowiadał Johnson.

Zobacz także: Joe Biden w Kongresie: Ameryka rusza naprzód

Oskarżenia w sprawie 10 Downing Street

Boris Johnson znalazł się w ogniu krytyki przy okazji działań parlamentarnej komisji, która miała sprawdzić, jakie były źródła finansowania remontu rezydencji premiera przy Downing Street. Jak stwierdził szef Partii Konserwatywnej, pokrył renowację z własnych środków.

Przekaż 1 proc. na pomoc dzieciom - darmowy program TUTAJ

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy