Reklama

Reklama

Lekarze chcieli odłączyć 12-latka od aparatury. Jest orzeczenie sądu

Aparatura podtrzymująca życie 12-letniego Archiego Battersbee powinna zostać odłączona - orzekł brytyjski sąd. Z orzeczenia wynika, że w świetle prawa chłopiec, który w wyniku wypadku doznał poważnych uszkodzeń mózgu, zmarł pod koniec maja. Odmiennego zdania są rodzice dziecka - mówią, że "cały czas bije mu serce", a w pewnym momencie chłopiec miał "złapać matkę za rękę".

"W opinii sądu Archie zmarł w południe 31 maja 2022 r., krótko po wykonaniu badania rezonansem magnetycznym. Potwierdzono nieodwracalne ustanie funkcji pnia mózgu. Wyrażam zgodę, by lekarze ze szpitala Royal London Hospital odłączyli Archiego Battersbee od respiratora" - przekazał w oświadczeniu sędzia wydziału Rodzinnego Sądu Najwyższego w Londynie.

Zobacz też: "Wydarzenia": Zakazany denaturat wrócił na półki sklepowe. Dwóch mężczyzn walczy o życie"

Reklama

Tym samym przychylił się do stanowiska lekarzy, którzy rekomendowali odłączenie chłopca od aparatury.

Archie Battersbee ma zostać odłączony od aparatury. Matka chłopca reaguje

Reagując na orzeczenie sądu, matka chłopca Hollie Dance podkreślała w rozmowie z mediami, że jest "zdruzgotana" i "całkowicie rozczarowana".

- Po tygodniach sądowej batalii, kiedy chcę być tuż przy moim małym chłopcu, sędzia orzeka - opierając się na wynikach rezonansu - że Archie "prawdopodobnie zmarł". To nie wystarczy. To chyba pierwszy raz, gdy orzeka się, że "ktoś prawdopodobnie nie żyje" na podstawie badań MRI - mówiła Dance cytowana przez Sky News.

Dodawała, że "oburzona" zachowaniem szpitala, a sędzia "zawiódł", bo nie dał Archiemu wystarczająco dużo czasu. Zapowiedziała odwołanie się od wyroku.

- Jego serce nadal bije. Dopóki Bóg mi go nie zabierze, nie zaakceptuję, że odejdzie - zapewniła kobieta.

Wypadek Archiego. Miał brać udział w challenge'u

Archie Battersbee odniósł poważne obrażenia wskutek wypadku, do którego doszło w jego rodzinnym domu 7 kwietnia. Nieprzytomnego chłopca znalazła matka, głowę miał obwiązaną bandażem. Prawdopodobnie brał udział w internetowym challenge'u.

12-latka przewieziono do szpitala, w którym lekarze stwierdzili obrażenia mózgu. Przez kolejne tygodnie chłopiec nie odzyskał przytomności. W zeszłym tygodniu biegła lekarz przyznała przed sądem, że wykonane badania nie wykazały "dostrzegalnej" aktywności mózgu chłopca i ujawniły "znaczne obszary martwicy tkanek".

Szpital w oświadczeniu po wyroku zapewnił, że Archie będzie otrzymał "najlepszą możliwą opiekę" do momentu odłączenia aparatury.

Reklama

Reklama

Reklama