Kulisy rozmów przed szczytem NATO. Media: USA nie chcą tam Ukrainy
Stany Zjednoczone mają wywierać presję na swoich sojuszników, by na lipcowy szczyt NATO w Turcji nie zapraszać Ukrainy oraz partnerów z Indo-Pacyfiku. O kulisach dyplomatycznej gry, powołując się na cztery swoje źródła, informuje Politico.

W skrócie
- Stany Zjednoczone pod rządami Donalda Trumpa naciskają, by na szczyt NATO w Turcji nie zapraszać Ukrainy oraz partnerów z regionu Indo-Pacyfiku - podało Politico.
- Politico informuje, że polityka USA zmierza do ograniczenia działalności NATO poza obszarem euroatlantyckim i cofnięcia misji w Iraku.
- Według źródeł rezygnacja z Forum Publicznego podczas szczytu NATO jest tłumaczona cięciami kosztów i restrukturyzacją dyplomacji publicznej.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Stany Zjednoczone - jak podaje Politico - pod rządami Donalda Trumpa wywierają presję na NATO, chcąc by Sojusz ograniczył działania zagraniczne, w tym wycofał się z misji w Iraku.
Według informacji portalu w ostatnich miesiącach USA zabiegały również o to, by Sojusz nie dopuścił Ukrainy oraz partnerów z regionu Indo-Pacyfiku - Australii, Nowej Zelandii, Japonii i Korei Południowej - do udziału w zaplanowanym na lipiec spotkaniu w Turcji. Jak przekazali dyplomaci, nie wyklucza to jednak zaproszenia tych państw na wydarzenia towarzyszące.
Media o wysiłkach Donalda Trumpa. "Twardy reset"
Autorzy Politico zauważyli, że doniesienia wpasowują się do zmienionej polityki Białego Domu, który chce, by traktować NATO jako ściśle euroatlantycki pakt obronny i wrócić do zarządzania sprzed dekad.
NATO miałoby ograniczyć "działania poza obszarem", które wykraczają poza klasyczną postawę obronną sojuszu. "Ta inicjatywa w wewnętrznych kręgach stała się znana jako 'twardy reset', jak poinformowali czterej dyplomaci" - podało Politico.
Redakcja przekazała, że Biały Dom odmówił publicznego komentarza na temat partnerstw NATO i jego stosunków m.in. z Ukrainą.
Brak dodatkowych miejsc na szczycie NATO? Komentarz ekspertki
Była rzeczniczka NATO i ekspertka ośrodka RUSI Oana Lungescu oceniła, że pozostawienie krajów partnerskich NATO na marginesie szczytu "wysłałoby sygnał, że być może uwaga skupiona jest znacznie bardziej na rdzennych kwestiach w NATO".
Przedstawiciel Sojuszu powiadomił natomiast, że NATO poinformuje o udziale w szczycie partnerów we właściwym czasie.
Według informatorów Politico Sojusz zrezygnował również z organizacji Forum Publicznego podczas tegorocznego szczytu w Ankarze, tłumacząc decyzję cięciami kosztów i brakiem zasobów, choć dyplomaci wskazują także na możliwą presję ze strony USA oraz restrukturyzację działu dyplomacji publicznej pod kierownictwem Marka Ruttego.
Krytycy ostrzegają, że w czasie gdy sojusz chce przekonać opinię publiczną do swoich działań i zwiększonych wydatków obronnych, rezygnacja z forum może osłabić jego komunikację i wizerunek.








