Kulisy operacji w Wenezueli. Polski generał: Elita elit, awangardowy rajd
Prezydenta Nicolasa Maduro schwytali komandosi z Delta Force. - To elita elit - mówi generał Roman Polko. W rozmowie z Interią opowiada o kulisach operacji specjalnych, rozpoznaniu i agentach w Wenezueli. Jak dodaje, Amerykanie przygotowali działania, które miały odwracać uwagę od głównej operacji, nazwanej przez niego "awangardowym rajdem".

W skrócie
- Amerykańskie siły specjalne Delta Force przeprowadziły udaną operację schwytania prezydenta Wenezueli Nicolasa Maduro.
- Generał Roman Polko podkreśla kluczową rolę rozpoznania, koordynacji oraz działań osłonowych w planowaniu takich operacji.
- Operacja była ściśle tajna, a skuteczne działania Amerykanów pokazują przewagę wyspecjalizowanych wojsk nad konwencjonalnymi siłami.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Amerykańskim komandosom udało się schwytać prezydenta Wenezueli Nicolasa Maduro. Jak wynika z informacji CBS News, operację przeprowadziły siły specjalne Delta Force. Zapytaliśmy byłego dowódcę GROM-u generała Romana Polko, czy miał okazję współpracować z tą jednostką.
- Nie wszystko można ujawniać, ale mieliśmy kontakty. Zresztą od człowieka, który złapał Saddama Husajna (były prezydent Iraku - red.), otrzymałem pamiątkowy medal z Delta Force. To elita elit. Jednostka specjalna najwyższego podporządkowania, ściśle współdziałająca ze służbami - mówi Polko.
Generał w rozmowie z Interią zaznacza jednak, iż w Stanach Zjednoczonych nie ma wyścigu pomiędzy jednostkami specjalnymi. - W kluczowych operacjach chociażby Navy SEALs likwidowali Osamę bin Ladena - wskazuje, wspominając komandosów amerykańskiej marynarki.
Natomiast Delta Force to formalnie Operacyjny Oddział Sił Specjalnych Armii Stanów Zjednoczonych, stacjonujący w Karolinie Północnej. Jednostka powstała pod koniec lat 70. XX wieku i była wzorowana na brytyjskich oddziałach specjalnych SAS. Dziś uchodzi za najlepiej wyposażoną na świecie, dysponuje najnowocześniejszym sprzętem, testuje prototypy oraz broń, powstającą często wyłącznie na jej potrzeby.
Schwytanie Nicolasa Maduro. Agenci USA w Wenezueli
Ze wstępnych doniesień wynika, że celem amerykańskiego ataku były trzy obiekty: fort Tiuna Caracas, gdzie znajduje się wenezuelski resort obrony, baza lotnicza La Carlota oraz szkoła wojskowa w La Guaira. Jak wygląda przygotowanie takiego ataku?
- Najpierw trzeba mieć rozpoznanie elektroniczne, swoich ludzi w terenie. To cała misterna, kluczowa praca wywiadu, który dostarczy informacje. Jednocześnie ważne jest planowanie, które ciągle ulega zmianie. Taka wielowariantowość powoduje, że trzeba rozpatrywać kilka obiektów, kilka opcji - wskazuje Roman Polko.
Nie ulega dla mnie wątpliwości, że uderzenia, które miały miejsce, były tak skoordynowane, żeby odwrócić uwagę od awangardowego rajdu, który skończył się powodzeniem
Nasz rozmówca podkreśla, że ważne są także "działania osłonowe". - Tutaj to było pokazane. To naprawdę jest awangardowe działanie, jeżeli śmigłowce, siły specjalne przemieszczają się właściwe w centrum najbardziej chronionego miasta i dokonują wyjęcia prezydenta - podkreśla Polko.
- To kompromitacja ochrony samego prezydenta, ale też dowód wiedzy na temat procedur działania, bo nie ulega dla mnie wątpliwości, że uderzenia, które miały miejsce, były tak skoordynowane, żeby odwrócić uwagę od awangardowego rajdu, który skończył się powodzeniem - dodaje generał, wskazując na schwytanie Maduro.
Kulisy operacji Delta Force. Ścisła tajemnica służb
Mówiąc o priorytetach podczas planowania operacji specjalnych, generał Polko wskazuje na informacje. - Kiedy Grom wyjeżdżał chociażby do Iraku, to otrzymywaliśmy informacje od naszych służb bez jakichkolwiek pośredników - zaznacza, podkreślając jednak, iż równie istotna jest ochrona tych zdobytych wytycznych.
- Niektórzy rzucają już takie zastrzeżenie, że Kongres nie wiedział, nie był uprzedzony o operacji w Wenezueli. Otóż musi być wąskie grono, ponieważ rozprzestrzenianie się takich informacji na zewnątrz, powoduje ogromne zagrożenie życia dla tych, którzy realizują operację i powodzenia tej operacji - mówi Interii.
- To była bardzo trudna operacja, świetnie zrealizowana. Myślę, że termin "specjalna operacja wojskowa" i takie chirurgiczne działanie pasuje do tego, co zrobili Amerykanie. A nie do działań Rosjan, którzy mordują po prostu cywili i tłuką jak młotem. To pokazuje też przewagę inteligentnego wojska, bo takimi są wojska specjalnego przeznaczenia, nad tym, co robi Putin, walcząc w istocie mięsem armatnim i bardziej prężąc muskuły, niż pokazując zdolności działania na współczesnym polu walki - podsumowuje generał Polko.
Jakub Krzywiecki
Chcesz porozmawiać z autorem? Napisz na jakub.krzywiecki@firma.interia.pl










