Reklama

Reklama

Kuba: Ewakuacja i wzrost rannych w wyniku pożaru portu. Zmarł jeden strażak

Blisko pięć tysięcy osób zostało ewakuowanych do poniedziałkowego wieczora z powodu ogromnego pożaru, który wybuchł w piątek w porcie Matanzas na zachodzie Kuby. Spłonęły tam trzy zbiorniki z paliwem. Jak dotąd potwierdzono obrażenia u 122 osób. W wyniku walki z żywiołem śmierć poniósł jeden strażak.

Rozprzestrzeniający się ogień na zbiorniki paliwowe oraz seria wybuchów w porcie Matanzas spowodowały potężne zagrożenie dla okolicznych mieszkańców. W związku z alarmującą sytuacją władze Kuby podjęły decyzję o ewakuacji prawie pięciu tysięcy osób.

Tamtejsze ministerstwo zdrowia informuje o 122 rannych. Stan pięciu z nich określany jest jako krytyczny. Szesnastu strażaków biorących udział w gaszeniu ognia zostało uznanych za zaginionych. W trakcie akcji ratunkowej zmarła jedna osoba.

Pożar w porcie na Kubie. Trwa akcja ratunkowa

Z danych przekazanych przez kubańskie władze wynika, że najwięcej osób zostało rannych w sobotę, kiedy doszło do zapalenia się drugiego zbiornika z paliwem, w efekcie czego w porcie wystąpiło kilka silnych eksplozji. Aby przeciwdziałać zapaleniu się innych pięciu zbiorników, strażacy schładzają je wodą morską.

Reklama

Akcja ratunkowa trwa od piątku 5 sierpnia. Walkę z żywiołem, w której Kubańczyków wspierają służby z Wenezueli oraz Meksyku, utrudniają wysokie temperatury powietrza oraz porywisty wiatr.

"Składamy podziękowania za kondolencje i gotowość niesienia pomocy wyrażoną przez organizacje i osobistości amerykańskie w związku z katastrofą w Matanzas" - napisał w komunikacie wiceminister spraw zagranicznych Kuby Carlos Fernandez de Cossio.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy