Reklama

Reklama

Kryzys w brytyjskim rządzie. Johnson zdymisjonował wpływowego ministra

Michael Gove, wpływowy minister ds. wyrównywania szans, budownictwa i lokalnych społeczności w gabinecie Borisa Johnsona, nie pełni już swojej funkcji. W odróżnieniu od ponad 40 osób, które od wtorku same opuściły brytyjski rząd, Gove został zdymisjonowany przez premiera. Jak informuje stacja Sky News, należy spodziewać się jeszcze jednej "znaczącej rezygnacji" lub dymisji na szczytach władzy w Londynie.

Gove w środę miał powiedzieć Johnsonowi, że "jego czas się skończył i powinien złożyć rezygnację". Nie był jednak w grupie kilku ministrów, którzy udali się w środę wieczorem na Downing Street, by przekonać Johnsona do dymisji. 

W gronie "nakłaniających" byli m.in. nowo mianowany minister finansów Nadhim Zahawi, szefowa MSW Priti Patel, minister transportu Grant Shapps i minister biznesu Kwasi Kwarteng.

Kryzys w rządzie Borisa Johnsona. Ponad 40 odejść z gabinetu

Tymczasem liczba posłów, którzy od wtorkowego późnego popołudnia złożyli rezygnację ze stanowisk rządowych wzrosła do 42. W zdecydowanej większości chodzi o wiceministrów i podsekretarzy stanu. 

Reklama

Tę falę rozpoczęli dwaj kluczowi członkowie ścisłego gabinetu Johnsona: minister finansów Rishi Sunak i minister zdrowia Sajid Javid.

W środę wieczorem poseł James Duddrigde, który pełni funkcję parlamentarnego sekretarza premiera, co również jest niższym stanowiskiem rządowym, przekazał, że Johnson jest w "pogodnym nastroju i będzie walczył dalej". 

- Ma mandat 14 milionów wyborców i tak wiele do zrobienia dla kraju. Spodziewam się, że dokona nominacji na wyższe stanowiska w gabinecie tego wieczoru i nie mogę się doczekać, aby usłyszeć, co premier i jego fantastyczny minister Nadhim Zahawi mają do powiedzenia jutro - powiedział Duddridge. 

Później jednak wyjaśniono, że plan dla gospodarki Johnson i Zahawi przedstawią nie w czwartek, lecz w przyszłym tygodniu.

Obyczajowy skandal w brytyjskim rządzie. Wpływowy polityk miał molestować mężczyzn

Źródłem kryzysu na politycznych szczytach w Wielkiej Brytanii jest sprawa posła Chrisa Pinchera, byłego już zastępcy whipa, czyli osoby odpowiedzialnej za dyscyplinę w klubie poselskim.

Na to stanowisko powołał go Johnson, a wcześniej brytyjski premier powierzył mu fotel wiceministra spraw zagranicznych, choć wiedział o kierowanych wobec niego zarzutach dotyczących molestowania seksualnego mężczyzn.

Sprawę pogorszyły mało wiarygodne i - jak wszystko wskazuje - nieprawdziwe wyjaśnienia, które przez ostatnie kilka dni składał rzecznik premiera.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy