Reklama

Reklama

Kryzys rządowy we Włoszech. "Sytuacja zmierza ku upadkowi"

Chociaż rząd premiera Mario Draghiego otrzymał wotum zaufania w środowym głosowaniu we włoskim Senacie, nie jest to sukces szefa rządu, który chce odejść ze stanowiska. Trzy duże ugrupowania koalicyjne - Ruch Pięciu Gwiazd, Forza Italia i Liga - nie wzięły udziału w głosowaniu. Zdaniem włoskich polityków rządzącej frakcji sytuacja "zmierza ku upadkowi gabinetu jedności narodowej".

Głosowanie, które miało być kluczowe dla przyszłości rządu, zakończyło się faktycznie jego porażką i rozpadem koalicji. W 315-osobowym Senacie za wotum głosowało 95 parlamentarzystów, a przeciw - 38. Nie wiadomo, co w tej sytuacji zrobi premier Mario Draghi, który już w czwartek pierwszy raz złożył dymisjęodrzuconą przez prezydenta Sergio Mattarellę. 

Początkowo włoskie media informowały, że szef rządu udał się do głowy państwa i rozmawiał z nim o swojej politycznej przyszłości, lecz później wycofały się z tych doniesień.

Reklama

Jak wyjaśniono w telewizji RAI, w czwartek Draghi chce uczestniczyć w debacie w Izbie Deputowanych i dopiero po niej oraz po głosowaniu nad wotum zaufania pójdzie do Pałacu Prezydenckiego. Jeśli w izbie niższej powtórzy się sytuacja z Senatu, jego powtórna dymisja będzie niemal przesądzona.

Mario Draghi do parlamentarzystów: Czy jesteście gotowi potwierdzić pakt zaufania?

W ciągu sześciu dni, jakie upłynęły od zapowiedzi rezygnacji premiera, politycy koalicji prowadzili do ostatniej chwili - także z prezydentem - rozmowy na temat rozwiązania kryzysu. Większość z nich skoncentrowana była na szansach utrzymania rządu jedności narodowej w momencie poważnych wyzwań wewnętrznych i zewnętrznych: wojny na Ukrainie, kryzysu energetycznego, inflacji i pandemii. Ponadto pod apelem do premiera Draghiego o wycofanie dymisji podpisało się prawie 2 tys. burmistrzów.

W parlamencie Draghi przekonywał senatorów, że obywatele chcą, by koalicja trwała do wyborów na początku 2023 roku. - Jedynym sposobem, byśmy pozostali razem w koalicji, jest odbudowa tego paktu, z odwagą, altruizmem i wiarygodnością - ocenił szef rządu w Rzymie, cytowany przez Reutera.

Premier dał wyraźnie do zrozumienia, jakie są jego warunki pozostania na stanowisku. Pytał senatorów, czy są "gotowi potwierdzić pakt zaufania?". - Odpowiedź na to pytanie jesteście winni nie mnie, ale wszystkim Włochom - podkreślał.

Odnosząc się do wielu społecznych apeli o zachowanie rządu Draghi powiedział, że "ta mobilizacja w ostatnich dniach jest bezprecedensowa i nie można jej lekceważyć". Przyznał, że najbardziej poruszył go apel burmistrzów i pracowników służby zdrowia. - Włochy potrzebują rządu zdolnego sprawnie pracować - ocenił. 

Wśród priorytetów wymienił realizację krajowego planu odbudowy. - Jego ukończenie to kwestia poważnego podejścia wobec naszych obywateli - zauważył.

Włoska opozycja: To smutny i dramatyczny dzień

Draghi przypomniał też, że w kilka miesięcy zmniejszone zostało uzależnienie od dostaw rosyjskiego gazu, którego istnienie uznał za efekt "krótkowzrocznej" polityki. Wyjaśnił, że zamiarem rządu jest całkowite zniesienie tego uzależnienia w ciągu półtora roku. Odnosząc się do wojny na Ukrainie oświadczył: - Pełne poparcie dla Ukrainy pokazało, że Włochy mogą i powinny odgrywać przywódczą rolę w UE i G7.

Wyraził również przekonanie, że "trzeba wspierać Ukrainę w każdy sposób". Poinformował, że podczas rozmowy z prezydentem Wołodymyrem Zełenskim we wtorek mówił mu, że "zbrojenie Ukrainy jest jedynym sposobem, by pomóc Ukraińcom się bronić". - Musimy wzmocnić wysiłki, by zwalczać ingerencje Rosji i innych autokracji w naszą politykę i nasze społeczeństwo - dodał włoski premier.

Koalicyjni politycy centrolewicy mówią, że zrobili wszystko, by ocalić rząd, a zachowanie senatorów trzech ugrupowań w Senacie uznali za "szaleństwo". - To smutny i dramatyczny dzień - ocenił lider Partii Demokratycznej Enrico Letta. Jego zdaniem nieuniknione są szybkie wybory. - Włosi patrzą przerażeni na ich instytucje, na parlament, na Senat i na siły polityczne, które na pierwszym miejscu postawiły swoje interesy - stwierdził.

Na przyspieszone wybory od początku tego kryzysu nalegało jedyne duże ugrupowanie opozycyjne - prawicowa partia Bracia Włoch. Liga i Forza Italia opowiedziały się za powołaniem nowego rządu. Wcześniej lider Ligi Matteo Salvini mówił też, że nie boi się wyborów.

Kryzys na szczytach władzy przychodzi w trudnym czasie dla Włoch, ponieważ są one zadłużone. Trzecia co do wielkości gospodarka w strefie euro boryka się ze skutkami decyzji Europejskiego Banku Centralnego, który postanowił zaostrzyć politykę monetarną.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy