Reklama

Reklama

Krwawe zamieszki w Wenezueli. Reakcja ONZ

Organizacja Narodów Zjednoczonych wezwała w piątek władze Wenezueli do przestrzegania praw obywateli, m.in. do pokojowych zgromadzeń i manifestacji. W ciągu czterech miesięcy protestów ulicznych przeciwko rządom prezydenta Nicolasa Maduro zginęło tam 112 ich uczestników.

Wśród ofiar jest siedem osób, które poniosły śmierć w czasie dwudniowego strajku generalnego, w toku którego na wezwanie opozycji w wielu miastach blokowano dla ruchu główne ulice.

Protesty uliczne i strajki poprzedziły przygotowane w błyskawicznym tempie i wyznaczone na najbliższą niedzielę przez rząd wybory do 545-osobowego Zgromadzenia Konstytucyjnego. Władze zagroziły karami od pięciu do dziesięciu lat więzienia każdemu, kto weźmie udział w bojkocie wyborów.

Biuro wysokiego komisarza Narodów Zjednoczonych do spraw praw człowieka wydało w piątek oświadczenie, w którym podkreśla, że nikt nie powinien być zmuszany do udziału w wyborach. "Jesteśmy bardzo zaniepokojeni sytuacją" - głosi komunikat wydany w Genewie.

Reklama

Do bojkotu wyborów wezwał przywódca wenezuelskiej opozycji demokratycznej Henrique Capriles. Ostrzegł w piątek, że Konstytuanta stanie się dla Nicolasa Maduro środkiem do utrzymania się u władzy wbrew sterroryzowanemu przez bojówkarzy i zmarginalizowanemu przez rząd parlamentowi, w którym wielką przewagę ma opozycja.

Opozycja ostrzega również, że manewr z wyborem podporządkowanej rządowi Konstytuanty jako swego rodzaju "superorganu władzy" posłuży Nicolasowi Maduro do  umacniania swej władzy oraz odkładania wyborów prezydenckich, które przypadają pod koniec 2018 roku.

Rząd ze swej strony zapowiada, że przyszłe Zgromadzenie Konstytucyjne - długość jego mandatu nie została określona - będzie stanowiło swego rodzaju "superwładzę" wyposażoną w prerogatywy uprawniające do rozwiązania parlamentu, która "zapewni krajowi pokój i gospodarcze odrodzenie".

"Wzywamy naród Wenezueli do udziału w ciągu trzech dni - piątku, soboty i niedzieli - do udziału w intensywnych demonstracjach, aby pokazać całemu światu, że wybory do Konstytuanty pozbawione są jakiegokolwiek prawnego umocowania" - oświadczył na konferencji prasowej wiceprzewodniczący parlamentu, w którym większość ma opozycja, Freddy Guevara.

"Wzywamy ludzi w kraju  do opanowania głównych dróg i ulic i udaremnienia oszustwa konstytucyjnego" - apelował z kolei do Wenezuelczyków opozycyjny deputowany Jorge Millan.

W czwartek wenezuelski minister spraw wewnętrznych generał Nestor Reverol przypomniał, że publiczne zgromadzenia i demonstracje w całym kraju są zabronione, a ich uczestnikom grożą kary od pięciu do dziesięciu lat więzienia.

Rząd zastosował jako sposób wyboru Konstytuanty bardzo skomplikowany system głosowania z podziałem wyborców na kategorie społeczne i zawodowe. Pozwoli to 62 procentom wyborców oddawać głosy dwu lub trzykrotnie, co stworzy olbrzymie pole do wyborczych nadużyć - ostrzegł wenezuelski ekspert Eugenio Martinez.

Wobec "niedającego się przewidzieć rozwoju sytuacji politycznej i sytuacji w dziedzinie bezpieczeństwa" władze amerykańskie poleciły członkom rodzin dyplomatów pracujących w Wenezueli, aby opuścili kraj, i pozostawiły samym dyplomatom decyzję, czy mają uczynić to samo.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy