Reklama

Reklama

Krwawa masakra w USA. Ośmioosobowa rodzina zamordowana przez inną rodzinę

W USA trwa proces w sprawie krwawej masakry z 2016 roku. Na jaw wychodzą makabryczne szczegóły zbrodni, a także jej wyjątkowo ponury charakter. Na ławie oskarżonych zasiada rodzina, która jest obwiniana o zamordowanie ośmiu członków innej rodziny. W tle miał być spór o opiekę nad dzieckiem.

Choć do zbrodni doszło pod koniec kwietnia 2016 roku, dopiero teraz możemy poznać szczegóły feralnego dnia. Przez długi czas rodzina zaangażowana w zbrodnię ukrywała się bowiem przed organami ścigania, na początku nie było również jasne, kto może stać za krwawą masakrą, do której doszło w hrabstwie Pike w USA.

Wojna o opiekę nad dzieckiem

"San Francisco Chronicle" skupia się na najnowszych zeznaniach w sprawie. Angela Wagner obciąża w zeznaniach swojego męża, którego oskarża o zaplanowanie rodzinnej zbrodni.

Sprawa nie jest łatwa. Pod lupą śledczych są cztery osoby: główny oskarżony Jake Wagner, jego brat George Wagner IV, a także ich rodzice Angela Wagner i Billy Wagner. Kobieta poszła na układ z prokuraturą i wyznała, jak doszło do zbrodni. Wyjaśniła też, że powodem spisku był spór o opiekę nad jej wnuczką - córke Jake’a Wagnera.

Reklama

Rodzina Wagnerów toczyła bój o opiekę nad dzieckiem, a także podejrzewała, że dziewczynka jest molestowana, kiedy znajduje się pod opieką swojej matki. Jake Wagner chciał odebrać swoją córkę byłej partnerce Hannie Rhoden. 

Zamiast jednak walczyć o sprawę w zgodny z prawem sposób, mężczyzna stwierdził, że zabije swoją byłą partnerkę. Jake Wagner sam przyznał podczas procesu, że kiedy rozstał się ze swoją partnerką, a ta zaczęła spotykać się z nowym partnerem, do zbrodni dodatkowo pchnęła go zazdrość.

Krwawa masakra w USA

Jak twierdzi Angela Wagner, wtedy do akcji wkroczył jej mąż Billy, czyli ojciec Jake’a. Miał on wówczas stwierdzić, że samo zabicie Hanny nic nie da, bo reszta rodziny dokona zemsty. Dlatego, uznał, koniecznie jest zamordowanie wszystkich.

Feralnego dnia ojciec i jego dwóch synów miało pójść do domu Hanny i tam mordować bez namysłu. Jake Wagner zeznał, że z jego ręki zginęło pięcioro członków rodziny, jego ojciec miał zamordować trzy pozostałe osoby, a brat jedynie planował i tuszował zbrodnię, nikogo ostatecznie nie zabijając.

- Kiedy wszedłem do domu, Hanna siedziała na łóżku, karmiła piersią swoją czterodniową córkę. Strzeliłem jej w głowę dwa razy. Spadła z łóżka, więc ją położyłem z powrotem na łóżku i ustawiłem, żeby mogła dalej karmić, na wypadek gdyby odkrycie ciał zajęło więcej czasu - zeznawał Jake.

Jak przyznaje, oprócz swojej byłej partnerki zamordował również jej nowego partnera, matkę i dwóch braci. Jego ojciec miał z kolei zamordować ojca Hanny i dwie inne osoby z dalszej rodziny dziewczyny. Mężczyzna nie przyznaje się jednak do udziału w zbrodni, podobnie drugi z jego synów.

Sprawa długo pozostawała nierozwiązana, ponieważ rodzinie Wagnerów dość skutecznie udało się zatuszować ślady. Dodatkowo po zbrodni uciekli na Alaskę, przez długi czas będąc poza policyjnymi radarami. 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy