Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow nazwał takie doniesienia "bzdurami". Wcześniej telewizja CNN podała, że służby specjalne Stanów Zjednoczonych wiedzą, iż Rosjanie posiadają dokumenty mogące zdyskredytować przyszłego prezydenta. Według kremlowskiego rzecznika, tego typu informacje są nie tylko nieprawdziwe, ale nawet nie zasługują na poważny komentarz. "To kaczka dziennikarska, fabrykacja i kompletna bzdura, ponieważ Kreml nie zajmuje się zbieraniem haków" - cytuje wypowiedź Dmitrija Pieskowa agencja TASS. Rzecznik prezydenta Rosji dodał, że Kreml nie dysponuje również żadnymi dokumentami kompromitującymi kontrkandydatkę Trumpa, Hillary Clinton. Przy okazji, kolejny raz Pieskow krytycznie odniósł się do raportu amerykańskich służb wywiadowczych, dotyczącego rosyjskich ataków hackerskich w Stanach Zjednoczonych. Wyraził przy tym opinię, że są to "histeryczne działania" osób, którym zależy na utrzymaniu chłodnych stosunków rosyjsko - amerykańskich.