Korea Północna przestała straszyć USA. W tle zagrożenie z sojuszniczej Rosji
Kim Dzong Un nagle zamilkł o USA. W noworocznym przemówieniu po raz pierwszy od lat nie padła ani jedna groźba pod adresem Waszyngtonu. Koreanista Karol Starowicz mówi Interii, że dziś w Korei Północnej stawką nie jest polityka zagraniczna, lecz lojalność społeczeństwa - zagrożona przez informacje z zewnątrz i paradoksalnie przez sojusz z Rosją.

W skrócie
- Kim Dzong Un w noworocznym przemówieniu po raz pierwszy od lat nie zagroził USA, koncentrując się na lojalności społeczeństwa wobec reżimu.
- Zacieśniający się sojusz Korei Północnej z Rosją oraz udział północnokoreańskich żołnierzy w wojnie na Ukrainie stanowią nowe wyzwania informacyjne dla władzy.
- W kraju obserwuje się wzmożoną kontrolę społeczną, w tym przesłuchania żołnierzy powracających z frontu.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Na początku 2025 roku północnokoreańskie media o przemówieniu noworocznym nie poinformowały wcale. W 2024 Kim opowiadał o "unicestwieniu" Stanów Zjednoczonych i Korei Południowej. Rok wcześniej południowego sąsiada nazwał "niewątpliwym wrogiem" i mówił presji Waszyngtonu na Pjongjang. W czasach pandemii skupiał się na sprawach wewnętrznych, ale wcześniej regularnie groził USA - chociażby w 2014 wspomniał o katastrofie nuklearnej.
Tym razem było inaczej. Podczas wystąpienia noworocznego Kim Dzong Un nie poświęcił Stanom Zjednoczonym i Korei Południowej nawet jednego zdania.
- To klasyczny przykład totalitarnej propagandy północnokoreańskiej, gdzie główna uwaga poświęcona jest centralizacji władzy i partii - komentuje w rozmowie z Interią koreanista Karol Starowicz, doktorant na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu i pracownik Instytutu Pamięci Narodowej.
Kim Dzong Un walczy o lojalność. Chce "niezniszczalnej partii"
Jedynym - międzynarodowym elementem w przemówieniu Kima - było wspomnienie o żołnierzach.
Składam serdeczne pozdrowienia oficerom i żołnierzom jednostek operacji zagranicznych, którzy powitają Nowy Rok w dalekiej, obcej krainie z głęboką tęsknotą za ojczyzną
- Określił ich jako największą siłę i dumę kraju. W zawoalowany sposób pojawia się wzmianka właśnie o tych żołnierzach, walczących poza granicami kraju, czyli szczególnie na froncie wspierającym Rosję w konflikcie z Ukrainą - komentuje Starowicz.
Kim nie mówi wyłącznie o wojskowych. Nasz rozmówca wskazuje, że najważniejszym elementem przemówienia są pojawiające się tam kolejne grupy społeczne.
- Mamy robotników, rolników, naukowców i młodzież sportową. Każda z grup jest powiązana z wartościami patriotyzmu, oddaniu państwu, lojalnością wobec partii. Kim tutaj mówi, że partia jest niezniszczalna, a socjalizm wiecznie prosperujący. To motyw legitymizacji reżimu przez mit wielkości i niezłomności - zaznacza koreanista.
Przemówienie bez wątku USA. Ważniejsza walka z informacją
Skąd brak wzmianki o USA? Czy Kim wystraszył się Donalda Trumpa po operacji w Wenezueli? - Jeszcze bardziej utwardził się w przekonaniu, że obrana przez niego ścieżka jest właściwa - odpowiada Starowicz. - Korea Północna od zawsze prowadziła politykę ukierunkowaną na przetrwanie. Mają świadomość, że Stany Zjednoczone są potężne i w porównaniu z USA ich arsenał nuklearny i rakietowy jest mikroskopijny - mówi dalej.
Dodaje również, że brak wzmianki o USA to "sytuacja przejściowa". - Kim zostawia sobie pole manewru. Czeka na ruch Stanów Zjednoczonych, ale w przemówieniu pokazuje, że cały czas trzyma się Rosjan - podkreśla Starowicz.
W mediach pojawiła się teza, że przemówienie Kim Dzong Una spotkało się z niezadowoleniem odbiorców, a w jednej z fabryk pracownicy wyszli z sali zaraz po prezentacji przemowy. Po niej mieli usłyszeć instrukcje kierownika zakładu, ale szybsze opuszczenie zebrania rzekomo miało być aktem sprzeciwu wobec przymusowych zadań. Historię opisał południowokoreański serwis Daily NK.
- Prawda jest taka, że podobnych wieści, odkąd zajmuję się tematyką koreańską, słyszałem naprawdę wiele. O tym jak rewolucja w Korei Północnej dokona się za pomocą pendrive'ów i płyt DVD, bo Koreańczycy będą słuchać K-popu. Nic takiego się nie wydarzyło. Reżim kontroluje każdą informację, która przedostaje się do Korei Północnej - odpowiada rozmówca Interii.
- Jedno jest pewne, reżim przykręca śrubę - dodaje Starowicz i podkreśla, że Koreańczycy walczący dla Rosji, pochodzące od nich i o nich informacje, stały się nowym wyzwaniem dla władzy, której przetrwanie zależy od totalnej kontroli informacji.
Korea Północna przesłuchuje własnych żołnierzy
- Wiemy, że nawet ranni żołnierze, którzy wracają do Korei Północnej, są poddawani ścisłej kontroli. Są przeprowadzane z nimi rozmowy, sprawdza się, ile mogli dowiedzieć się o zewnętrznym świecie. Dlatego przemówienie noworoczne było ukierunkowane na lojalność klas społecznych, a nie politykę zagraniczną. Klasy są podporą reżimu. Gdyby doszło do otwartego buntu jak w Iranie, sytuacja zrobiłaby się nieciekawa nie tylko dla Kima, ale też dla Rosji i Chin. Zawsze się tego obawiali - komentuje koreanista.
- Gdy w Rumunii doszło do rozstrzelania Ceausescu, jeden z koreańskich dyplomatów powiedział "oby podobny scenariusz u nas się nie wydarzył". To, że tak pomyślał i takie zdanie powiedział, skreśliło go w oczach władzy. Jego kariera polityczna była przekreślona, trafił do obozu - opowiada Starowicz.
Korea w 2026. "Jak Kuba w czasach zimnej wojny"
Z Karolem Starowiczem rozmawiamy też o przyszłości Korei Północnej w 2026 roku. Zwraca przy tym uwagę na rosnącą rolę córki przywódcy, która coraz częściej jest fotografowana u boku ojca. Dlatego coraz częstsze stają się spekulacje o planie sukcesyjnym, w którym młoda Kim Ju Ae wskazywana jest jako następczyni wodza.
- Podobnie robił Kim Il Sung w stosunku do Kim Dzong Ila i Kim Dzong Il w stosunku do Kim Dzong Una. Taki scenariusz jest na stole. Trudno mi sobie wyobrazić, żeby morderczym reżimem nagle rządziła kobieta, chociaż z drugiej strony Kim Jo Dzong (siostra Kim Dzong Una - red.), która jest odpowiedzialna za wizerunek propagandowy, pokazała się jako osoba twarda. Czy można postawić tezę, że kobiety przejmują władzę w Korei Północnej? Trudno to sobie teraz wyobrazić i brzmi jak dobry scenariusz filmu, ale Korea Północna jest pełna sprzeczności - mówi Starowicz.

Kolejna sprawa to spotkanie z Kima z Donaldem Trumpem. Prezydent USA deklarował chęć organizacji takiej rozmowy w 2025 roku. Czy dojdzie do niego teraz? - Trudno powiedzieć, w którym momencie karta północnokoreańska zostanie poruszona przy stole negocjacyjnym z Rosją czy Chinami. Na pewno taka karta jest w obu przypadkach. Tylko to musi być uwarunkowane jakimiś wydarzeniami. Uwagę Trumpa może zwrócić próba atomowa albo test rakiet dalekiego zasięgu. To będzie znak, że Kim jest gotowy do kolejnej rundy - wskazuje koreanista.
Starowicz dodaje, że na pewno w 2026 roku Korea Północna będzie chciała urządzić demonstrację siły i w tym kontekście nie bez znaczenia są budowane przez nią nowe okręty. Przewiduje też, że utrzymanie i rozwój sojuszu Pjongjangu z Moskwą, który porównuje do relacji ZSRR i Kuby w czasach zimnej wojny.
Czy można postawić tezę, że kobiety przejmują władzę w Korei Północnej? Trudno to sobie teraz wyobrazić i brzmi jak dobry scenariusz filmu, ale Korea Północna jest pełna sprzeczności
Nasz rozmówca dodaje, że Korea utrzyma izolację przed obcokrajowcami. Kraj obecnie mogą odwiedzać tylko Rosjanie, choć też z ograniczeniami. W tym kontekście Starowicz wspomina swoją rozmowę z rosyjskim badaczem na ubiegłorocznej konferencji w Bułgarii, poświęconej tematyce koreańskiej.
- Zapytałem go jak ta turystyka wygląda. Powiedział, że listy turystów są zatwierdzane przez rząd północnokoreański, więc nie jest tak, że każdy może pojechać. Wywiad ich sprawdza i jest długa procedura nawet dla Rosjan - opowiada.
Nie ma też mowy o wizytach zachodnich turystów. - Powiedzmy sobie szczerze, że dopóki trwa sojusz z Rosją i mordercza polityka reżimu, to nie ma takiej opcji, żeby turyści z Europy Zachodniej, Stanów Zjednoczonych mogli tam wjechać. Jesteśmy po prostu elementem niepożądanym - podsumowuje Karol Starowicz w rozmowie z Interią.
Jakub Krzywiecki
Chcesz porozmawiać z autorem? Napisz na jakub.krzywiecki@firma.interia.pl











