Reklama

Reklama

Kontrowersyjny festiwal rozpoczął się w Chinach

Pomimo pogłosek o odwołaniu, kontrowersyjny festiwal mięsa z psa został po raz kolejny zorganizowany w chińskim mieście Yulin, w prowincji Guangxi. Wydarzenie organizowane jest od 10 lat.

Raporty docierające z Yulin mówią o martwych psach zwisających z haczyków mięsnych na stoiskach w obrębie Dongkou, czyli największego targowiska w mieście. Pojawiły się też doniesienia o zwiększonej licznie policjantów na ulicach. Jedna z miejskich aktywistek na rzecz zwierząt zdradziła w rozmowie z BBC, że policja uniemożliwiała jej wejście na bazar, gdzie według niej żywe psy wystawione były na sprzedaż.

W poprzednich latach festiwalu często dochodziło do starć pomiędzy sprzedawcami a aktywistami starającymi się uratować psy przeznaczone na ubój.

Reklama

Chociaż samo miasto nie jest największym konsumentem mięsa z psa, w prowincji Guangxi, od momentu inauguracji festiwalu, czyli od 10 lat miasto staje się nie tylko krajową, ale również międzynarodową sensacją. 

Co jest nie tak w jedzeniu mięsa z psa?

Mieszkańcy i właściciele stoisk oferujących psinę twierdzą, że psy zabijane są w sposób humanitarny, a jedzenie ich jest nie mniej okrutne niż konsumowanie wieprzowiny, wołowiny czy drobiu. Nie rozumieją też zagranicznej ingerencji w ich lokalne obyczaje. Krytycy natomiast uważają, że psy są przewożone z innych miast w małych, ciasnych klatkach i brutalnie zabijane. Od lokalnych aktywistów można również dowiedzieć się, że psy są często skradzionymi zwierzakami domowymi.

Protesty przeciwko festiwalowi mają miejsce zarówna za granicą, jak i w Chinach. 

Chińczycy zmieniają swoje nastawienie do psów. Wiąże się to z coraz liczniejszymi oskarżeniami o okrucieństwo w stosunku do zwierząt jak i gwałtownym wzrostem liczby psów, jako zwierząt domowych do 62 milionów w ciągu ostatnich lat. W miarę wzrostu liczby właścicieli psów rośnie liczba przeciwników jedzenia psiego mięsa i zmienia się opinia publiczna na temat psów.

Mięso psa ciągle na sprzedaż

Tegoroczne zamieszanie, związane z odwołaniem lub stonowaniem festiwalu, wynikało z informacji przekazanej przez amerykańskich aktywistów o zakazie sprzedaży mięsa z psa na festiwalu. Właściciele stoisk sprzedażowych z psim mięsem nie zostali jednak poinstruowani przez władze o takim ograniczeniu. Doniesienia o braku zakazu zostały potwierdzone w połowie maja przez władze miasta. Miasto nie jest oficjalnym organizatorem wydarzenia, dlatego nie może zabronić sprzedaży, a jedzenie psów jest w Chinach legalne.

Dodatkowo lokalne władze wyraziły swoje niezadowolenie z negatywnej prasy, jaką miastu przynosi festiwal na skale międzynarodową.

W 2016 roku zabroniono publicznego uboju psów na skutek protestów. W tym roku mówi się o zmniejszeniu skali wydarzenia, choć dokładne dane nie są znane.

Według aktywistów, w szczytowych latach festiwalu około 10 tys. psów i kotów zostało zabitych i spożytych podczas 10-dniowego festiwalu.

Jedzenie psów jest tradycją w Chinach, Korei Południowej i innych krajach azjatyckich, sięgającą 500 lat wstecz. Mięso z psa w chińskiej kulturze posiada dobroczynne właściwości, które są szczególnie korzystne w gorących miesiącach lata. Wielu chińczyków broni tej praktyki, pod warunkiem, że zwierzęta nie są kradzione, i nie są zabijane w sposób niehumanitarny.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy