Koniec wojny na Bliskim Wschodzie? Iran "rozważa" propozycję USA
Ostateczna decyzja Iranu w sprawie ramowego porozumienia ze Stanami Zjednoczonymi jest nadal rozważana - poinformowała w niedzielę irańska agencja Fars. Wcześniej rychłe porozumienie na Bliskim Wschodzie zapowiadał prezydent USA Donald Trump. Irańskie media podają zaś, że do Teheranu przybyła delegacja z Kataru.

W skrócie
- Iran wciąż rozważa ostateczną decyzję w sprawie ramowego porozumienia ze Stanami Zjednoczonymi.
- Do Teheranu przybyła delegacja z Kataru, która wraz z Pakistanem pośredniczy w rozmowach między Iranem a USA dotyczących zakończenia wojny na Bliskim Wschodzie.
- Izrael wyraża obawy, że warunki porozumienia USA-Iran mogą zagrażać jego interesom.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Choć strona irańska dementowała doniesienia o zbliżającym się porozumieniu z Waszyngtonem, zarówno Teheran, jak i Biały Dom zapowiadają koniec wojny na Bliskim Wschodzie.
Iran rozważa rychłe podpisanie porozumienia z USA
Jak podały irańskie media, w ramach wysiłków zmierzających do zakończenia wojny na Bliskim Wschodzie w niedzielę do Teheranu przybyła delegacja z Kataru. Kraj ten w porozumieniu z Pakistanem pełni funkcję mediatora w rozmowach między Iranem i Stanami Zjednoczonymi.
Według agencji Irna, jeden z doradców szefa MSZ Kataru przybył do Teheranu, by "przeanalizować najnowsze wydarzenia związane z procesem dyplomatycznym".
Reuters zaznacza, że radykalni protestujący w Iranie wyrazili sprzeciw wobec niedzielnego porozumienia, co może wpłynąć na ostateczną decyzję władz. Przywódcy USA i Pakistanu zgodnie prognozują jednak, że trzymiesięczna wojna na Bliskim Wschodzie zakończy się właśnie tego dnia.
Trump wieszczy koniec wojny na Bliskim Wschodzie. Podał szczegóły
Prezydent USA Donald Trump zapowiedział to w sobotę na platformie Truth Social.
"Umowa ma zostać podpisana jutro, a natychmiast po jej podpisaniu cieśnina Ormuz będzie OTWARTA DLA WSZYSTKICH" - pisał amerykański przywódca.
Zdaniem Trumpa wstępne porozumienie jest lepsze od tego wynegocjowanego przed laty przez Baracka Obamę. Zaznaczył, że Teheran nie dostanie od USA żadnych pieniędzy, a porozumienie doprowadzi do zniszczenia irańskich zapasów wzbogaconego uranu.
Prezydent USA o "ostatecznej alternatywie" dla Teheranu
"W odpowiednim czasie, gdy wszystko się uspokoi, zajmiemy się pyłem nuklearnym, zakopanym głęboko pod potężnymi, zatopionymi granitowymi górami, dzięki naszym wspaniałym bombowcom B-2 i ich genialnym pilotom, a następnie zneutralizujemy go i zniszczymy, czy to w Iranie, czy w Stanach Zjednoczonych" - powiedział prezydent.
Jeśli Iran nie zdecyduje się na zaakceptowanie warunków umowy, USA mają skorzystać z "ostatecznej alternatywy", dodał Trump, nie precyzując, czym miałaby ona być.
Wysoki rangą urzędnik Białego Domu przekazał w piątek dziennikarzom, że porozumienie USA-Iran opiera się na czterech filarach: otwarciu cieśniny Ormuz i zakończeniu blokady, demontażu irańskiego programu jądrowego wraz z przekazaniem stronie amerykańskiej wzbogaconego materiału, który ma zostać "zniszczony na miejscu, a następnie wywieziony z kraju", długoterminowym pokoju regionalnym oraz reżimie inspekcji zapewniającym weryfikację zobowiązań.
Netanjahu zaniepokojony umową USA z Iranem. Rozmawiał z Trumpem
Jak poinformował w niedzielę portal Times of Israel, do rychłego podpisania porozumień na Bliskim Wschodzie przygotowują się również władze w Jerozolimie. W związku z najnowszymi doniesieniami z Waszyngtonu, premier Izraela Binjamin Netanjahu zwołał na niedzielę posiedzenie gabinetu bezpieczeństwa.
Izraelscy urzędnicy, cytowani w raporcie stacji Kanał 12, stwierdzili, że warunki porozumienia "zagrażają interesom bezpieczeństwa Izraela". Axios przekazał jednak, że Trump zadzwonił do Netanjahu w czwartek wieczorem i określił potencjalne porozumienie USA-Iran jako "świetną okazję". Poradził mu również nie zwracać uwagi na błędne interpretacje strony irańskiej.
- To świetna umowa i czas zakończyć tę wojnę - miał powiedzieć.
Minister obrony Israel Kac stwierdził, że opiera się ona jedynie na "ocenie amerykańskich interesów" i może ograniczyć działania Sił Obronnych Izraela przeciwko wspieranemu przez Iran Hezbollahowi w Libanie.
















