Kongresmeni zszokowani decyzją o Polsce. "Bezprawna"
Decyzja o odwołaniu wysłania rotacyjnej brygady pancernej do Polski jest bezprawna, zamierzamy ją powstrzymać - zadeklarował demokratyczny kongresmen Eugene Vindman. Zdaniem innego polityka Partii Demokratycznej Adama Smitha za działaniami Pentagonu stoi Donald Trump, a decyzja była podyktowana chęcią zemsty przeciwko Europie. Tymczasem szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz zapowiedział, że w przyszłym tygodniu on i generał Wiesław Kukuła spotkają się ze stroną amerykańską.

W skrócie
- Demokraci Eugene Vindman i Adam Smith uznali decyzję o odwołaniu wysłania rotacyjnej brygady pancernej do Polski za bezprawną.
- Amerykańscy politycy zapowiedzieli działania w celu powstrzymania ruchu Pentagonu.
- Polscy przedstawiciele, w tym szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz, zaplanowali spotkania z amerykańskimi przedstawicielami w celu wyjaśnienia sytuacji związanej z obecnością wojsk USA w Polsce.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Eugene Vindman, urodzony w Ukrainie kongresmen Partii Demokratycznej z Wirginii, był jednym z wielu polityków obydwu partii, którzy w piątek próbowali uzyskać od przedstawicieli Pentagonu wyjaśnienia na temat nagłego odwołania planów wysłania brygady pancernej do Polski. Jak podkreślił w rozmowie z PAP, odpowiedzi go nie zadowoliły.
USA: Demokrata zapowiada ws. sił USA w Polsce. "Wyegzekwujemy"
- Myślę, że to była emocjonalna, polityczna decyzja, źle przemyślana, samobój - podsumował. Zaznaczył przy tym, że została podjęta wbrew prawu. Zapowiedział też jej powstrzymanie.
- Kongres ustanowił minimalny próg liczebności wojsk w Europie. Wyegzekwujemy go - powiedział polityk.
Odniósł się do uchwalonych w styczniu przepisów w corocznej ustawie o wydatkach obronnych, która zabrania redukcji amerykańskich sił zbrojnych w Europie poniżej poziomu 76 tys. na więcej niż 45 dni, dopóki szef Pentagonu i szef Dowództwa Europejskiego (EUCOM) nie przedstawią Kongresowi oddzielnych raportów uzasadniających podjęcie takiej decyzji.
- Jest w tej sprawie ponadpartyjna zgoda. A zobowiązanie na rzecz NATO jest silne. Więc nie sądzę, by to się utrzymało - ocenił Vindman
Pytany o to, w jaki sposób zamierza wyegzekwować przepisy, polityk zwrócił uwagę, że Kongres kontroluje środki na armię, a w sprawie sił w Europie panuje tam ponadpartyjna zgoda.
"Za tym stoi Donald Trump". Kongresmen wprost, mówi o "zemście"
Mniej pewny możliwości odwrócenia ruchu Pentagonu był wiceprzewodniczący komisji sił zbrojnych Izby Reprezentantów, demokrata Adam Smith.
- Tak, to jest absolutnie pogwałcenie prawa, ale nie jestem pewien, jak możemy wyegzekwować te przepisy. Nie sądzę, by w prawie wspomniano o konkretnym środku, by to zrobić. Więc będziemy po prostu musieli dalej na nich naciskać - powiedział polityk w rozmowie z PAP. - To bardzo frustrująca sytuacja - przyznał.
Smith dodał, że w piątek nie otrzymał od Pentagonu żadnych informacji na temat strategii stojącej za wstrzymaniem wysłania brygady do Polski i redukcją wojsk w Europie. Ocenił, że ruch był podyktowany chęcią zemsty przeciwko Europie.
- Głęboko podejrzewam, że za tym stoi Donald Trump, próbujący odegrać się na Europie za jakiś z setki małostkowych powodów. I to nie jest strategia. I z pewnością to nie leży w interesie narodowym Stanów Zjednoczonych, by się w ten sposób odgrywać - zaznaczył.
Pytany o doniesienia - m.in. stacji CNN i agencji Associated Press - sugerujące, że decyzja jest sposobem realizacji zapowiadanej redukcji wojsk USA w Niemczech, Smith przyznał, że nie jest to jasne. Według tych doniesień wstrzymanie wysłania rotacyjnej brygady do Polski miało się odbyć zamiast wycofywania sił stacjonujących na stałe w Niemczech. 1 maja Pentagon zapowiedział wycofanie pięciu tysięcy żołnierzy z Niemiec.
- Nie wiem, bo nikt nie potrafił nam tego wyjaśnić - zaznaczył.
Inny oddział USA w Polsce? Wiceminister ujawnia
Wiceszef MSZ Marcin Bosacki mówił w programie "Gość Wydarzeń" w Polsat News, że rząd "spodziewa się" wysłania do Polski innego oddziału wojsk USA. Dodał, że poproszono amerykańską stronę o wyjaśnienia w tej sprawie.
- Na pewno w tej sprawie to, czego zabrakło, to precyzyjne informowanie sojuszników. Polityka informacyjna tej decyzji była - mówiąc delikatnie - pozostawiająca bardzo wiele do życzenia - ocenił Bosacki.
Tymczasem o wstrzymanie rotacji amerykańskiej brygady pancernej rozmieszczonej w Polsce pytany był w TVN24 też wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz.
Przekazał, że w środę odbędzie się spotkanie z gen. Danem Caine'm, przewodniczącym Kolegium Połączonych Szefów Sztabów wojsk USA, czyli de facto najwyższym rangą oficerem w siłach zbrojnych USA i doradcą szefa Pentagonu Pete'a Hegsetha.
Wcześniej we wtorek szef Sztabu Generalnego gen. Wiesław Kukuła spotka się z dowódcą wojsk USA w Europie gen. Alexusem Grynkewichem. Wiceszefowie MON Paweł Zalewski i Cezary Tomczyk udają się natomiast z wizytą do USA.
"Nie było problemów z kontaktem z Pentagonem". Szef MON o decyzji USA
Pytany, czego spodziewa się po wizycie gen. Caine'a, Kosiniak-Kamysz stwierdził, że "każda taka wizyta niesie nadzieję na wzmocnienie relacji".
Wicepremier mówił, że on i gen. Kukuła pozostają w stałym kontakcie z gen. Grynkewichem, dowódcą wojsk z USA, a do tej pory nie było też - jak podkreślał - problemów z kontaktem z Pentagonem.
Przedstawiciele polskiego rządu, w tym Kosiniak-Kamysz dementowali w czwartek informacje, by amerykański kontyngent w Polsce miał zostać zmniejszony. Szef MON mówił m.in., że reorganizacja prowadzona przez amerykańską administrację może skutkować tym, że "inne brygady będą wyznaczone do poszczególnych krajów", lecz liczebność sił w Polsce pozostanie na dotychczasowym poziomie ok. 10 tysięcy.
Kosiniak-Kamysz zapewnił też w piątek, że nie ma decyzji o ograniczeniu obecności amerykańskich sił zbrojnych w Polsce. - Czasem jedna brygada może być wstrzymana, żeby przyjechała na jej miejsce inna - podkreślił.















