Reklama

Reklama

Konflikt amerykańsko-chiński. Chodzi o sztuczne wyspy

Wysłanie na patrol niszczyciela w rejon zbudowanych przez Chiny sztucznych wysp na Morzu Południowochińskim było słusznym posunięciem USA - ocenia w czwartek "Financial Times". Dziennik zwraca uwagę, że Waszyngton działa zgodnie z prawem międzynarodowym.

W komentarzu redakcyjnym londyński dziennik podkreśla, że wysyłając okręt w pobliże archipelagu Spratly, Amerykanie "podkreślili, że nie uznają roszczeń Chin wobec wód terytorialnych, które znajdują się tysiące mil od ich stałego lądu".

"Wydaje się, że międzynarodowe prawo i zwyczaje są po ich stronie (USA), kiedy podważają pomysł budowy sztucznych wysp i tworzenia w ten sposób nowych wód terytorialnych" - tłumaczy "FT". Dziennik dodaje, że stawiając społeczność międzynarodową przed faktami dokonanymi, Chiny popełniają "strategiczny błąd". Według londyńskiej gazety Pekin powinien skorzystać z drogi międzynarodowego dialogu i wykorzystać światowe instytucje do przekonywania do swoich racji.

Reklama

"Financial Times" zwraca jednak uwagę, że działania Waszyngtonu wywołały obawy niektórych sojuszników USA. Podkreślają oni, że nie ma dowodów na to, iż budując sztuczne wyspy, Chiny sięgną po swoją marynarkę wojenną, aby "zakłócić wolność żeglugi na Pacyfiku". Inni argumentują, że próby rozszerzania stref wpływu przez Pekin są naturalne i "opór jest bezsensowny i niebezpieczny".

Jednak brytyjska gazeta zwraca uwagę, że brak reakcji na chińskie działania stworzy niebezpieczny precedens, który będzie mieć poważne konsekwencje dla całego świata; "szczególnie po zaanektowaniu przez Rosję Krymu". "Pekin ze swej strony może paść ofiarą własnej polityki napędzanej przez chęć podkreślenia prestiżu, która nie jest jednak logiczną strategią" - dodaje "FT".

Dziennik podsumowuje, że Chiny powinny zrezygnować z polityki konfrontacji i powrócić do strategii, które sprawdzały się w ciągu ostatnich 40 lat. "Powinny polegać na wzajemnych interesach, które rodzi globalizacja, jako najlepszej gwarancji, że wszystkie strony będą szanować wolność żeglugi na Pacyfiku" - pisze.

Jak podały władze wojskowe USA, w ramach zaakceptowanej przez prezydenta Baracka Obamę operacji niszczyciel rakietowy USS Lassen przepłynął we wtorek w odległości poniżej 12 mil morskich od sztucznych wysp usypanych przez Chińczyków nad rafami Subi i Mischief w archipelagu Spratly. Była to pierwsza z szeregu zapowiadanych przez Waszyngton akcji kwestionujących rozciąganie suwerenności Chin na sztuczne wyspy i otaczające je 12-milowe strefy morskie.

Stany Zjednoczone stoją na stanowisku, że prawo międzynarodowe nie zezwala na rozciąganie suwerenności państwowej na sztuczne wyspy, usypane nad podwodnymi rafami.

Przed rozpoczęciem w 2014 r. chińskich prac budowlanych na rafach Subi i Mischief były one w trakcie przypływów całkowicie zanurzone.

Reklama

Reklama

Reklama