Reklama

Reklama

Komisja Europejska broni Josepa Borrella po wizycie w Moskwie

Nie milkną echa krytykowanej wizyty szefa unijnej dyplomacji Josepa Borrella w Moskwie. W obronie urzędnika, który nie reagował na afronty ze strony Siergieja Ławrowa, stanęli przedstawiciele Komisji Europejskiej. - Zawsze zachowujemy ten rodzaj uprzejmości, której oczekuje się w międzynarodowej dyplomacji. Może taki jest europejski sposób życia: oddzielanie formy od treści. Jesteśmy uprzejmymi ludźmi i tacy pozostaniemy - skomentował rzecznik KE.

- Przewodnicząca Komisji oczywiście w pełni popiera wysokiego przedstawiciela (ds. zagranicznych - Borrella) w kwestii jego wizyty do Moskwy. Była to bardzo delikatna wizyta. Na pewno widzieliśmy jej efekt - powiedział rzecznik KE Eric Mamer, informując jednocześnie, że kolegium komisarzy UE zajmie się tą sprawą na wtorkowym posiedzeniu.

Zakończona w sobotę wizyta Borrella w Moskwie wywołała falę krytyki pod jego adresem ze strony zachodnich polityków i dyplomatów. Niektórzy uważają, że Hiszpan powinien podać się do dymisji. Grupa europosłów pisze w tej sprawie list do von der Leyen.

Reklama

Borrell nie reagował na zniewagi

Rzecznik KE ds. zagranicznych Peter Stano, pytany, dlaczego wysoki przedstawiciel Unii nie reagował na wiele afrontów ze strony ministra spraw zagranicznych Rosji Siergieja Ławrowa na wspólnej konferencji prasowej, odparł: - Ponieważ był bardzo stanowczy podczas negocjacji z panem Ławrowem za zamkniętymi drzwiami. 

Stano przekonywał, że cel wizyty Borrella w Moskwie został osiągnięty, ponieważ Hiszpan wyraził zdecydowane stanowisko UE w sprawie uwięzienia antykremlowskiego opozycjonisty Aleksieja Nawalnego.

Dopytywany o ewentualne rozszerzenie restrykcji UE wobec Moskwy, zastrzegł, że "sankcje nie są celem polityki Unii Europejskiej". Przypomniał jednocześnie, że decyzję o nałożeniu sankcji podejmują kraje członkowskie.

"Może taki jest europejski sposób życia"

Mamer zapewniał, że KE doskonale zdaje sobie sprawę z międzynarodowego środowiska, w którym się znajduje i dostosowuje do tego swoje działania. 

- Nie ma w tym naiwności. Ale zawsze zachowujemy ten rodzaj uprzejmości, której oczekuje się w międzynarodowej dyplomacji. Może taki jest europejski sposób życia: oddzielanie formy od treści. Myślę, że sygnał wysłany pod adresem Rosji ze strony Unii Europejskiej był bardzo jasny. Co do formy, to jesteśmy uprzejmymi ludźmi i tacy pozostaniemy - mówił rzecznik.

Verhofstadt: Przerażające

Przeważająca część komentarzy politycznych i medialnych po wizycie szefa dyplomacji UE i jednocześnie wiceszefa KE do Moskwy była zdecydowanie negatywna.

"To po prostu przerażające" - napisał na Twitterze Guy Verhofstadt, europoseł i były premier Belgii, który zaatakował Borrella za nieprzygotowanie się do wizyty. "Rosja nie tylko robi z UE głupka, ale my na to pozwalamy. Borrell nie powinien był jechać do Moskwy bez komunikatu o sile UE, wspartego mandatem sankcyjnym".

"Wpisując się doskonale w scenariusz rosyjskiej gry dezinformacyjnej, szef dyplomacji Unii Europejskiej Josep Borrell zbłaźnił się w piątek i ośmieszył UE" - pisze z kolei na stronie internetowej w komentarzu redakcyjnym "The Washington Examiner".

Borrell nie reagował

Ławrow na wspólnej konferencji prasowej z Borrellem oskarżył Zachód o kłamstwa w sprawie próby otrucia Nawalnego, określił UE jako "niewiarygodnego partnera" i zaatakował Stany Zjednoczone. Szef dyplomacji UE nie reagował na te wypowiedzi.

Na chwilę przed konferencją prasową przedstawiciele Kremla ogłosili decyzję o wydaleniu z Rosji trzech dyplomatów państw unijnych - Niemiec, Polski i Szwecji - za rzekomy udział w niesankcjonowanych wiecach poparcia dla Nawalnego 23 stycznia. Zachodni dyplomaci oceniają, że miało to na celu dodatkowe upokorzenie Borrella i UE.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje