Reklama

Reklama

Kolumbia wybrała nowego prezydenta. Pierwszy raz z lewicy

Lewicowy kandydat Gustavo Petro, były burmistrz Bogoty, a obecnie senator, został wybrany na nowego prezydenta Kolumbii. Otrzymał 50,5 proc. głosów i pokonał przedsiębiorcę budowlanego Rodolfo Hernandeza. Gratulacje nadeszły m.in. z USA. - Cieszymy się na współpracę, aby jeszcze bardziej wzmocnić relacje i poprowadzić nasze narody ku lepszej przyszłości - stwierdził szef amerykańskiej dyplomacji Antony Blinken.

Gustavo Petro, były partyzant, w czasie kampanii wyborczej obiecał głębokie zmiany społeczne i gospodarcze, deklarując walkę z nierównościami społecznymi. W programie przyszłego prezydenta, pierwszego z lewej strony sceny politycznej, znalazły się m.in. bezpłatna edukacja uniwersytecka i reforma emerytalna, a także zmiany w sposobie walki z kartelami narkotykowymi i innymi grupami zbrojnymi. 

Jego propozycja zakazu realizacji nowych projektów naftowych zaskoczyła niektórych inwestorów, aczkolwiek obiecał on, że będzie respektował obowiązujące kontrakty.

Reklama

Kolumbia. Gustavo Petro trzeci raz startował w wyborach prezydenckich

Po tym, jak w marcu w kolumbijskim Kongresie doszło do nieprawidłowości w liczeniu głosów, Petro wyraził wątpliwości co do uczciwości tego procesu. Rano w niedzielę wyborczą wezwał obywateli do sprawdzenia, czy na ich kartach do głosowania nie ma żadnych znaków wskazujących na ich nieważność. 

Ostatecznie Petro wygrał z przewagą około 719 975 głosów. Obecna kampania była trzecim jego startem w wyborach prezydenckich.

Rodolfo Hernandez, który pełnił funkcję burmistrza Bucaramangi, miasta leżącego na północy kraju, zdobył 47,3 proc. poparcia. W czasie kampanii wyborczej obiecał zmniejszyć rząd oraz sfinansować programy społeczne poprzez ukrócenie korupcji. Zapowiedział również, że w ramach walki z handlem narkotykami będzie dostarczał darmowe narkotyki osobom uzależnionym.

Pomimo antykorupcyjnej retoryki, wobec samego Hernandeza prowadzone jest śledztwo w związku z zarzutami, że interweniował w przetargu na zagospodarowanie odpadów, co miało przynieść korzyści firmie, dla której lobbował jego syn. 

"Król TikToka" przegrał. Prowadził nietypową kampanię

Hernadez zaprzeczył, jakoby dopuścił się jakichkolwiek wykroczeń. Sam siebie nazywa "królem TikToka", prowadził oryginalną kampanię, skupiając się głównie na mediach społecznościowych, wielokrotnie odwołując wywiady z mediami i prawie nie pojawiając się publicznie w ciągu 10 dni poprzedzających głosowanie.

Według sondaży większość Kolumbijczyków uważa, że kraj zmierza w złym kierunku i nie aprobuje polityki obecnego prezydenta Ivana Duque, który nie mógł ubiegać się o reelekcję. Pandemia cofnęła wysiłki kraju w walce z ubóstwem o co najmniej dekadę. Oficjalne dane pokazują, że w zeszłym roku 39 proc. mieszkańców Kolumbii żyło za mniej niż 89 dolarów miesięcznie.

Po ogłoszeniu wyników wyborów Rodolfo Hernandez przyznał się do porażki i oświadczył w wideo zamieszczonym w mediach społecznościowych: "Kolumbijczycy, dzisiaj zdecydowana większość obywateli wybrała innego kandydata. Tak jak mówiłem podczas kampanii, akceptuję wyniki tych wyborów".

Wybory w Kolumbii. USA reagują na wynik

Gratulacje dla prezydenta-elekta popłynęły m.in. z Waszyngtonu. Sekretarz stanu USA Antony Blinken pogratulował Kolumbii przeprowadzenia wolnych i uczciwych wyborów i oświadczył, że liczy na współpracę z Gustavo Petro.

- Cieszymy się na współpracę, aby jeszcze bardziej wzmocnić relacje USA-Kolumbia i poprowadzić nasze narody ku lepszej przyszłości - oświadczył amerykański dyplomata.

Reklama

Reklama

Reklama