Reklama

Reklama

Kolejny Polak uciekł na Białoruś? "Zwrócił się o status uchodźcy"

Białoruskie służby poinformowały w czwartek, że kolejny Polak uciekł do kraju rządzonego przez Alaksandra Łukaszenkę. Mężczyzna, którego personaliów nie ujawniono, miał poprosić o "status uchodźcy". Jeśli te doniesienia się potwierdzą, będzie to już trzeci taki przypadek w ciągu ostatnich kilku miesięcy.

"Wczoraj, 17 sierpnia, obywatel Polski przybył na przejście graniczne w Brześciu bez wizy. Przechodząc przez kontrolę graniczną, zwrócił się do białoruskiej straży granicznej o status uchodźcy" - poinformował na Telegramie Państwowy Komitet Graniczny Białorusi.

"Według mężczyzny decyzja o wyjeździe na Białoruś i szukaniu tu ochrony została podjęta z obawy o własne życie i zdrowie" - czytamy. 

"Obywatelowi Polski zezwolono na przekroczenie granicy i zalecono wystąpienie do MSW o uzyskanie odpowiedniego statusu" - dodano.

Białoruskie służby nie ujawniły personaliów mężczyzny. Jeśli jednak doniesienia te okazałyby się prawdziwe, byłby to już trzeci taki przypadek w ciągu ostatnich kilku miesięcy.

Reklama

Ucieczka "polskiego aktywisty"

W czerwcu białoruskie prorządowe media poinformowały o "polskim aktywiście", który poprosił o azyl na Białorusi. To pochodzący ze Świdnicy Marcin Mikołajek, który od lat prowadził prorosyjską propagandę. W Polsce usłyszał zarzuty pochwalania wojny i zbrodni dokonywanych na ludności ukraińskiej.

Mężczyzna wystąpił nawet w proreżimowej stacji Belarus 1.

- W Polsce wszczęto przeciwko mnie sprawę karną pod zarzutem "publicznego wzywania do wojny" i wspierania specjalnej operacji wojskowej na Ukrainie. W Polsce nazywają ją wojną. Zamieściłem kilka publikacji na portalach społecznościowych, które ich zdaniem naruszyły prawo polskie w okresie od 24 lutego do 4 marca - stwierdził Mikołajek w rozmowie z białoruskim dziennikarzem. Jak dodał impulsem do opuszczenia kraju miało być wezwanie na przesłuchanie.

Mikołajek stwierdził, że bał się, że władze zorganizują przeciwko niemu "pokazowy proces", by inni "bali się wyrazić swoją opinię". W rzeczywistości mężczyzna nie został zatrzymany, a o jego sprawie informowały jedynie prorosyjskie media.

Pierwszy był Emil Czeczko

Obie te sprawy przypominają historię polskiego dezertera Emila Czeczki. Mężczyzna, który pełnił służbę w 11. Mazurskim Pułku Artylerii w grudniu ubiegłego roku również uciekł na Białoruś i poprosił o azyl.

Brał tam udział w wystąpieniach publicznych i wywiadach. Oskarżał polskie władze o zbrodnie na migrantach, twierdził, że był zmuszany do "zabijania uchodźców".

Powieszone ciało Czeczki znaleziono 17 marca w jego mieszkaniu w Mińsku. Okoliczności śmierci bada Komitet Śledczy Białorusi. Zaznaczono, że brane są pod uwagę wszystkie możliwe wersje, w tym udział osób trzecich.

Uproszczona procedura dla Polaków

Tymczasem na początku sierpnia białoruskie media poinformowały, że Łukaszenka zapowiedział wprowadzenie uproszczonej metody nadawania obywatelstwa mieszkańcom sąsiednich krajów z UE - Polski, Litwy i Łotwy. 

- Zrobimy wszystko, aby przyjąć do naszej białoruskiej rodziny najbardziej porządnych i życzliwych sąsiadów - powiedział białoruski dyktator. 

- Drzwi są otwarte. Niech oni zobaczą, że w pobliżu mieszkają ludzie, którzy są chętni do pomocy - dodał.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy