Reklama

Reklama

Kolejne kraje wydalają rosyjskich dyplomatów

Podczas konferencji prasowej przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk poinformował, że 14 europejskich krajów zdecydowało się wydalić rosyjskich dyplomatów. Działania państw mają związek ze sprawą otrucia brytyjskiego agenta Siergieja Skripala. Najwięcej, bo aż 60 dyplomatów, zdecydowały się wyrzucić Stany Zjednoczone.

Jak powiedział przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk podczas konferencji prasowej - już 14 europejskich krajów zdecydowało się wydalić rosyjskich dyplomatów.

"Pozostajemy krytyczni wobec działań rosyjskiego rządu" - podkreślił Tusk.

Nie wykluczył przy tym dalszych kroków, w tym kolejnych wydaleń.

Tusk przypomniał decyzję przywódców UE z zakończonego w ubiegły piątek unijnego szczytu w Brukseli, którzy zgodzili się z rządem Wielkiej Brytanii, że Rosja jest prawdopodobnie odpowiedzialna za atak w Salisbury i że nie ma innego wiarygodnego wyjaśnienia. Przywódcy zdecydowali też o odwołaniu z Moskwy do Brukseli na konsultacje unijnego ambasadora.  

Reklama

Podczas spotkania cześć unijnych krajów porozumiała się w sprawie skoordynowanej akcji wydalenia rosyjskich dyplomatów, podobnie jak uczyniła to Wielka Brytania.

Wśród europejskich państw, które podjęły decyzję o ekspulsji, są także m.in.: Francji, Holandia, Czechy, Niemcy, Litwa, Łotwa i Estonia. Dołączyła do nich Ukraina, nakazując wyjazd 13 rosyjskim dyplomatom.

Solidarność z Wielką Brytania wyraziła także Kanada, która zapowiedziała wydalenie ze swojego terytorium czterech dyplomatów.

Także Hiszpania przyłączyła się do 14 krajów UE, które postanowiły wydalić rosyjskich dyplomatów.  

"Od początku rząd Hiszpanii uznawał atak dokonany w Salisbury z użyciem środka paralityczno-drgawkowego za niezwykle poważną sprawę, która stanowi wielkie zagrożenie dla naszego wspólnego bezpieczeństwa i dla prawa międzynarodowego" - głosi oświadczenie resortu.  

Rząd w Madrycie wyraził solidarność ze Zjednoczonym Królestwem i wszystkimi, którzy zostali dotknięci atakiem chemicznym.

Stanowcza decyzja USA

Stany Zjednoczone zdecydowały się wydalić ze swojego kraju aż 60 rosyjskich dyplomatów. Jak informuje PAP - USA planują także zamknąć konsulat generalny Rosji w Seattle.

Jak podkreślono, "działania te zostały podjęte wraz z sojusznikami z NATO oraz partnerami z całego świata w odpowiedzi na użycie przez Rosję broni chemicznej na terytorium Wielkiej Brytanii (...)".  

"Tymi krokami Stany Zjednoczone oraz nasi sojusznicy i partnerzy pokazują jasno Rosji, że jej działania mają konsekwencje" - zaznaczono. Jak wskazano, "USA są gotowe do współpracy, by budować lepsze relacje z Rosją, ale to wydarzyć się może jedynie, jeśli rosyjski rząd zmieni swoje postępowanie".

Albania także postanowiła przyłączyć się do państw europejskich, USA i Kanady i wydalić dwóch rosyjskich dyplomatów w związku z dokonanym zamachem na byłego oficera rosyjskiego wywiadu wojskowego Siergieja Skripala w Salisbury - poinformowały władze w Tiranie.

Brak decyzji Słowacji

Ministerstwo spraw zagranicznych Słowacji poinformowało, że wezwało ambasadora Rosji w związku z próbą otrucia w Wielkiej Brytanii rosyjskiego byłego szpiega Siergieja Skripala, jednak w odróżnieniu od 14 innych państw Unii Europejskiej Słowacja nie ogłosiła decyzji o wydaleniu rosyjskich dyplomatów.  

"Republika Słowacka jednoznacznie potępiła atak chemiczną substancją bojową, do jakiego doszło w Salisbury w Zjednoczonym Królestwie i przyłączyła się do ustaleń Rady Europejskiej z 22 marca, zastrzegając sobie prawo podjęcia dalszych kroków w tej sprawie" - głosi oświadczenie MSZ. 

"Po dokładnym rozważeniu możliwości ministerstwo spraw zagranicznych zdecydowało o natychmiastowym wezwaniu ambasadora Federacji Rosyjskiej na Słowacji i poproszeniu go o wyjaśnienia w tej sprawie. Rozwój sytuacji, jak też reakcja Rosji na wezwania, które skierowały pod jej adresem państwa UE, w tym Słowacja, wpłyną na dalsze kroki, które jesteśmy w tej sprawie gotowi rozważyć" - dodał resort spraw zagranicznych Słowacji.

Sprawa otrucia Skripala i jego córki

4 marca były pułkownik rosyjskiego wywiadu wojskowego GRU -Siergiej Skripal oraz towarzysząca mu córka Julia trafili do szpitala w stanie krytycznym, gdy stracili przytomność w centrum handlowym w Salisbury na południowy zachód od Londynu. W toku śledztwa wykryto, że zostali otruci bronią chemiczną typu Nowiczok, produkowaną w Rosji.

W ramach sankcji dyplomatycznych Wielka Brytania wydaliła ze swojego terytorium 23 rosyjskich dyplomatów.

Państwa członkowskie zapowiedziały też, że będą współpracować w sprawie konsekwencji, które należy wyciągnąć "w świetle odpowiedzi udzielonych przez władze rosyjskie".

Reklama

Reklama

Reklama