W skrócie
- W Monachium w dzielnicy Berg am Laim doszło do próby podpalenia poprzez wyrzucenie ładunków zapalających z samochodu. Do zdarzenia doszło w pobliżu firm zbrojeniowych.
- Policja zatrzymała dwóch obywateli Bułgarii i prowadzi dochodzenie w sprawie możliwego motywu politycznego.
- W ostatnich dniach w Niemczech odnotowano inne incydenty z użyciem materiałów wybuchowych, w tym znalezienie ładunków w Brandenburgii oraz eksplozję granatu ręcznego w Augsburgu.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
O sprawie poinformował dziennik "Sueddeutsche Zeitung". Z jego relacji wynika, że do incydentu doszło w nocy ze środy na czwartek w dzielnicy Berg am Laim w Monachium. Nieudaną próbą podpalenia zakończyło się tam wyrzucenie ładunków zapalających z samochodu.
Dziennik zwrócił uwagę, iż do zdarzenia doszło w okolicy siedzib firm zbrojeniowych Helsing oraz Rohde & Schwarz. Policja zatrzymała dwoje podejrzanych. Są to obywatele Bułgarii. Niemieckie służby sprawdzają obecnie ewentualny motyw polityczny tego zdarzenia.
Niemcy. Kraj zmaga się z serią incydentów z użyciem ładunków wybuchowych
To kolejny tego typu incydent w ostatnich dniach na terenie Niemiec. W poniedziałek informowaliśmy bowiem, że przy stacji transformatorowej w Turnow-Preilack w Brandenburgii, niedaleko elektrowni Jänschwalde, odnaleziono ładunki wybuchowe.
Na miejscu służby znalazły "kilka urządzeń do odpalania rakiet, wyposażonych w materiały wybuchowe". Niemieccy dziennikarze przekonywali, że urządzenia te były "własnej konstrukcji". Pisali też, że dysponują ich zdjęciami.
Ostatecznie służbom udało się zneutralizować ładunki wybuchowe, a okoliczności zdarzenia są wyjaśniane. Śledczy ustalają też, kto jest odpowiedzialny za ich podłożenie. Incydent jest traktowany "bardzo poważnie".
Do podejrzanej sytuacji doszło ponadto w środę w budynku dworca w Augsburgu, gdzie wybuchł granat ręczny. W wyniku zdarzenia lekkie obrażenia odniosły dwie osoby. Eksplozja uszkodziła również okna okolicznych zabudowań. Na miejscu pracowali śledczy, w tym eksperci ds. materiałów wybuchowych z Federalnego Urzędu Kryminalnego.













