W skrócie
- Kim Dzong Un oraz Władimir Putin wezmą udział w wielkiej paradzie wojskowej w Pekinie z okazji 80. rocznicy zakończenia II wojny światowej.
- Na defiladzie obecni będą także przywódcy m.in. Iranu, Serbii oraz Słowacji. W trakcie wydarzenia Chiny zaprezentują najnowocześniejsze uzbrojenie.
- Eksperci zwracają uwagę, że obecność Kima w Pekinie to demonstracja silnych więzi Chin i Korei oraz sygnał wobec Stanów Zjednoczonych.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Jak podała agencja AFP, powołując się na komunikaty Korei Północnej i Chin, dyktator Kim Dzong Un weźmie udział w paradzie wojskowej, która odbędzie się 3 września w Pekinie.
Wydarzenie związane jest z 80. rocznicą zakończenia II wojny światowej. Chiny świętują przede wszystkim klęskę Japonii, która podpisała akt kapitulacji w pierwszych dniach września 1945 r.
Kim Dzong Un i Władimir Putin przylecą do Chin. Wezmą udział w paradzie
Wśród pozostałych gości, którzy wezmą udział w chińskiej paradzie znaleźli się między innymi rosyjski przywódca Władimir Putin oraz prezydent Iranu Masud Pezeshkian.
Wcześniej swoją obecność na defiladzie w Pekinie potwierdzili także prezydent Serbii Aleksandar Vucic i premier Słowacji Robert Fico.
W ramach defilady na placu Tiananmen w Pekinie zaprezentowanie zostanie najnowocześniejsze chińskie uzbrojenie oraz najważniejsze jednostki chińskiej armii - lądowe, pancerne, powietrzne. Inspekcji żołnierzy w trakcie wydarzenia dokona przywódca Xi Jinping.
Asystent chińskiego szefa MSZ Hong Lei powiedział podczas ostatniej konferencji prasowej, że "Chińczycy połączą siły z narodami wszystkich państw, aby stanowczo bronić zwycięstw II wojny światowej".
- Obecnie sytuacja międzynarodowa charakteryzuje się zawirowaniami i zmianami, a deficyt światowego pokoju nadal rośnie - podkreślił dyplomata.
Wizyta Kim Dzong Una w Pekinie. Ekspert: To sygnał dla USA
Profesor nauk politycznych na Narodowym Uniwersytecie Singapuru Chong Ja lan w rozmowie z AFP stwierdził, że wizyta północnokoreańskiego dyktatora w Chinach będzie pokazaniem więzi między dwoma państwami, a także może być postrzegana jako sygnał dla Stanów Zjednoczonych.
- USA nie mogą ich zmusić do podporządkowania się - taki komunikat zdaniem eksperta należy odczytywać z udziału Kim Dzong Una w nadchodzącej paradzie wojskowej.
Z kolei jak powiedział Dylan Loh, adiunkt na Uniwersytecie Technologicznym Nanyang w Singapurze, "wcześniej mówiło się, że Korea Północna zbliżyła się do Moskwy kosztem Pekinu". - Być może tak się stanie, ale myślę, że wizyta Kima podkreśla fakt, że relacje (z Chinami - przyp. red.) są nadal silne - wyjaśnił.
- Będzie to również dalszym dowodem wpływów i siły przyciągania Chin - dodał.














