Polski turysta skontaktował się z redakcją, by publicznie podziękować funkcjonariuszom, którzy - jak podkreślił - uratowali go przed poważnymi komplikacjami podczas podróży.
"Chciałbym szczerze podziękować karabinierom za szybką i skuteczną akcję" - napisał. Jak relacjonował, o zniknięciu telefonu zorientował się dopiero po wyjściu z autobusu. Początkowo był przekonany, że urządzenie zostawił w okolicy stacji kolejki linowo-terenowej prowadzącej do Citta Alta (wł. Górne Miasto, czyli najstarsza część miasta w Bergamo, leżąca na wysokim wzgórzu - red.).
Sytuacja szybko się wyjaśniła. Polak zadzwonił na swój numer z telefonu komórkowego szwagra. Ku jego zaskoczeniu połączenie odebrał karabinier, który poinformował go, że smartfon został odzyskany, po kradzieży, a osoby podejrzane zatrzymano.
"Wciąż jestem w szoku, nie wiem nawet, jak to się mogło stać" - przekazał. Jak dodał, właśnie ta sytuacja skłoniła go do napisania wiadomości do włoskiej redakcji. "Jeszcze raz ogromne podziękowania za niezwykłą sprawność i ogromną pomoc. Możecie być naprawdę dumni ze swoich funkcjonariuszy" - podkreślił.
Bergamo. Karabinierzy zastawili pułapkę na kieszonkowców
Do zdarzenia doszło we wtorek w autobusie linii nr 1, kursującym między dolną częścią miasta Bergamo a Citta Alta. Według informacji włoskich służb zatrzymanie było efektem specjalnie przygotowanej operacji wymierzonej w kradzieże dokonywane na turystach korzystających z komunikacji miejskiej w Bergamo.
Karabinierzy pracowali w cywilu i podróżowali autobusami łączącymi Citta Alta z dworcem kolejowym. Funkcjonariusze obserwowali pasażerów i zwrócili uwagę na zachowanie dwóch mężczyzn.
Jak wynika z ustaleń śledczych, jeden z podejrzanych - 33-letni obywatel Kuby - miał podejść do Polaka i wyjąć z kieszeni jego kurtki smartfon marki Samsung. Następnie natychmiast przekazał telefon wspólnikowi.
Manewr miał być sposobem na uniknięcie zatrzymania przy ewentualnej kontroli, jednak został zauważony przez karabinierów. Gdy dwaj mężczyźni wysiedli na najbliższym przystanku, czekały już na nich dodatkowe patrole, które dokonały zatrzymania.
Podejrzani byli już znani policji. Usłyszeli decyzję sądu
Śledczy ustalili, że jeden z zatrzymanych mężczyzn był już wcześniej znany organom ścigania. 33-latek miał być rozpoznany dzięki miejskim kamerom monitoringu przy podobnych incydentach, do których dochodziło w poprzednich tygodniach.
Według włoskich mediów mężczyzna przyjechał do Włoch kilka miesięcy temu i mieszkał w domu swojej teściowej w Mediolanie. Wcześniej miał zostać objęty obowiązkiem meldunkowym w związku z przestępstwami przeciwko mieniu.
Drugi z zatrzymanych - 27-letni obywatel Kuby - również mieszkał w Mediolanie. Pracował w restauracji, a wcześniej przebywał we Francji.
Obaj mężczyźni, którzy według służb nie mieli stałego miejsca zamieszkania, zostali zatrzymani na gorącym uczynku. W trakcie przesłuchania skorzystali z prawa do milczenia. Sędzia utrzymał decyzję karabinierów. Nakazał im codzienne meldowanie się, zakazał pobytu w prowincji Bergamo oraz zobowiązał ich do opuszczenia miasta.
Źródła: Prima Bergamo, il Giorno
















