Każdy okręg miał swój kolor. Szef kampanii Tiszy zdradza, jak doszło do upokorzenia Fideszu
"Początek nowej epoki" - to hasło, które towarzyszy obecnie wszystkim wydarzeniom organizowanym przez Tiszę. Tymczasem wiemy coraz więcej na temat tego, jak właściwie doszło do pokonania Viktora Orbána po 16 latach rządów na Węgrzech. Szef kampanii wyborczej opozycji wyjawił zwycięską strategię.

Przypomnijmy, że TISZA zdobyła najsilniejszy mandat w historii węgierskiego parlamentaryzmu: wygrała w 96 spośród 106 jednomandatowych okręgów wyborczych, a z listy krajowej wprowadziła do parlamentu 45 posłów. Péter Magyar dokonał rzeczy wręcz niemożliwej - zwyciężał w bastionach Fideszu, w których żadna siła opozycyjna dotychczas nie była w stanie odnieść sukcesu.
Frekwencja wyniosła 79,56 proc. Najwyższą odnotowano w komitacie Vas (83,49 proc.) oraz w Budapeszcie (83,10 proc.), najniższą zaś na wschodzie kraju - w komitacie Borsod-Abaúj-Zemplén (73,74 proc.).
Czemu TISZA zawdzięcza swój sukces? Przede wszystkim szerokiej aktywizacji społecznej, będącej efektem tytanicznej pracy całego sztabu wyborczego i samego Pétera Magyara. Na Tiszę zagłosowało dokładnie 3 385 990 wyborców.
Wynik rządzącej przez 16 lat koalicji Fidesz-KDNP był niższy o 927 553 głosów. W toku kampanii TISZA zorganizowała blisko 700 spotkań, odwiedzając łącznie 375 miejscowości - do niektórych z nich powracając wielokrotnie.
Kampania od kuchni
O meandrach kampanii opowiadał podczas konferencji prasowej 20 kwietnia szef kampanii wyborczej Tiszy - Péter Tóth. Ten specjalista ds. marketingu politycznego na początku 2015 r. wygrał wybory uzupełniające do parlamentu na rzecz Zoltána Késza - lewicowo-liberalnego polityka, którego zwycięstwo pozbawiło koalicję Fidesz-KDNP większości konstytucyjnej. Obecny sukces jest największym osiągnięciem w jego dotychczasowej karierze.
Spotkania, spotkania i jeszcze raz spotkania - to właśnie oparcie kampanii na bezpośrednich kontaktach z wyborcami przyniosło największe korzyści. TISZA wygrała w 81 proc. miejscowości, które odwiedził Magyar (łącznie 305). Partia zwyciężyła w całej stolicy, we wszystkich 25 miastach na prawach komitatu oraz w 263 spośród 322 miast. Przegrała natomiast na wsi: spośród 2807 wiosek Fidesz uzyskał przewagę w 1561 z nich.
Jak mówił Tóth, wyborcy docenili obecność polityków w miejscach dotychczas politycznie zapomnianych. Szef kampanii ujawnił także szczegóły przyjętej strategii. Okręgi wyborcze ułożone zostały na skali kolorystycznej - od ciemnoniebieskich (pewne dla Tiszy) przez szare (wyrównana rywalizacja) po ciemnopomarańczowe (pewne dla Fideszu). Pomiędzy tymi biegunami sytuowały się okręgi jasnoniebieskie (lekka przewaga Tiszy) i jasnopomarańczowe (lekka przewaga Fideszu).
Jak wskazał Péter Tóth, Magyar świadomie ograniczył aktywność kampanijną w okręgach uznawanych za pewne, ponieważ od początku realizowano plan maksimum - grając na uzyskanie większości konstytucyjnej.
Skuteczność tej strategii potwierdza choćby wynik w Budapeszcie, gdzie poparcie dla Tiszy sięgnęło 60 proc. i więcej. Partia skoncentrowała się na walce w okręgach "szarych" - tych, gdzie rywalizacja miała być najbardziej wyrównana. Było ich około 30, a prorządowe ośrodki analityczne uznawały je za jednoznacznie przychylne Fideszowi.
Jak bardzo się myliły, pokazały wyniki. Według danych prezentowanych w trakcie konferencji TISZA zwyciężyła we wszystkich wahających się okręgach, w ponad połowie okręgów uznawanych za "pewne Fideszu" oraz praktycznie we wszystkich z listy "jasnopomarańczowej". Wynik 96 zwycięstw w okręgach jednomandatowych jest powtórzeniem rekordu z wyborów z 2014 r., kiedy to rządzący osiągnęli maksimum swojego poparcia.
Częścią strategii Tiszy było zapewnienie sobie poparcia na poziomie co najmniej 30 proc. w każdej grupie wyborców - bez względu na cechy demograficzne, poziom wykształcenia czy miejsce zamieszkania - i ten cel udało się osiągnąć.
Tóth poinformował również, że żadna inna partia nie delegowała na wybory tylu obserwatorów co TISZA - łącznie 19 tys. Rozbudowane struktury kontrolne skutecznie ograniczyły zjawisko kupowania głosów; lokalne struktury uświadomiono, że jest to przestępstwo ścigane z urzędu.
Cała ta praca przyniosła wymierne efekty. Jak mówił Péter Tóth, już od stycznia 2026 r. sondaże wykazywały stały trend wskazujący na zwycięstwo Tiszy - i to coraz wyraźniejsze, również w najmniejszych miejscowościach. Tóth zaznaczył jednocześnie, że w ostatnią niedzielę wyborczą rozpoczęła się w istocie nowa kampania: TISZA nie może zapomnieć, skąd pochodzi, ani o małych miastach, które ją wyniosły do władzy.
Spotkań czar
Warto przypomnieć, że na ostatnie dwa lata składały się cztery główne etapy objazdów kraju. Pierwszy związany był z wyborami do Parlamentu Europejskiego i wyborami samorządowymi: trasa trwała 54 dni, od kwietnia do czerwca 2024 r.
Drugi etap - "W 80 dni dookoła Węgier" - trwał od lipca do października; faktycznie Magyar był w trasie 100 dni, odwiedzając 128 miejsc. Trzeci etap, "Droga do zwycięstwa", przypadł na okres od grudnia 2025 do kwietnia 2026 r. - kolejnych 100 dni w trasie, podczas których zakładano bezpośrednią konfrontację wyborców z kłamstwami propagandy.
Czwarty etap to sprint finałowy w ostatnich dniach kampanii: tylko w ostatnim tygodniu Magyar zorganizował 29 spotkań z wyborcami, podczas gdy Viktor Orbán spotkał się ze swoimi zwolennikami zaledwie czterokrotnie.
O tym, jak duży wpływ na indywidualne decyzje wyborcze mają spotkania bezpośrednie, mówił w podcaście "W 5. punktach" Szabolcsa Dulla - Dániel Róna, szef 21 Research Center, którego badania wielokrotnie przywoływałem na łamach Interii.
Jak wskazywał, "większość wyborców nie wyrabia sobie opinii w izolacji, lecz w interakcjach - konsultując się z innymi". Wielu z nich zmieniło zdanie pod wpływem osób ze swojego otoczenia.
- Jeśli w danej miejscowości na spotkaniu z Péterem Magyarem pojawia się ponad tysiąc osób, otwiera to ludziom oczy: ojej, jest tu Józsi, jest i Mari. No proszę, więc jednak nie jestem sam - mówił szef centrum badawczego.
Jest i inny czynnik. Możliwość bezpośredniej obserwacji sympatyków Tiszy - uprzejmych, kulturalnych ludzi, zupełnie nieprzystających do wizerunku kreowanego przez media prorządowe. Ujmując rzecz bardziej obrazowo i z nutą humoru: okazało się, że nie są wampirami, lecz Węgrami - takimi samymi jak mieszkańcy małych miasteczek w każdym zakątku kraju.
Jednak fałszerstwa?
Péter Magyar uważa, że Fidesz i tak dopuszczał się fałszerstw wyborczych. Podczas konferencji prasowej tłumaczył, że partia nie składała protestów wyborczych - m.in. w komitacie Vas - aby nie spowalniać procesu tworzenia nowego rządu.
Co więcej, Magyar jest przekonany, że w co najmniej kilku okręgach jednomandatowych, w których zwyciężył Fidesz, przy uczciwym głosowaniu mandat zdobyłaby TISZA.
Decyzje personalne
Podczas poniedziałkowej konferencji prasowej po pierwszym posiedzeniu frakcji TISZA Magyar oficjalnie ogłosił kandydatki na przewodniczącą Zgromadzenia Krajowego oraz na szefową klubu parlamentarnego - obie postaci były już znane czytelnikom Interii z ubiegłotygodniowego tekstu.
Na czele parlamentu stanie Ágnes Forsthoffer, trzecia wiceprzewodnicząca Tiszy, która w trakcie kampanii wyborczej odpowiadała za program dla branży turystycznej. Frakcją parlamentarną pokieruje natomiast - zgodnie z moją wcześniejszą prognozą - Andrea Bujdosó, obecnie szefowa frakcji Tiszy w samorządzie stolicy.
Jak podkreślały obie, po latach dominacji mężczyzn nową kulturę polityczną budować będą kobiety - co w ich ocenie ma stanowić czytelny sygnał dla całego społeczeństwa.
Nowy rząd liczyć będzie 16 ministerstw. TISZA zamierza położyć kres "ministerialnym molochom": każdym istotnym działem administracji rządowej zajmować się będzie odrębny resort. Powrócą m.in. samodzielne ministerstwa edukacji i zdrowia. Péter Magyar przedstawił siedmioro nowych ministrów.
Resortem spraw zagranicznych pokieruje Anita Orbán; ministrem gospodarki i energii zostanie István Kapitány; tekę ministra finansów obejmie András Kármán.
Najsłynniejszym - za sprawą wiralowego tańca - ministrem zdrowia zostanie Zsolt Hegedűs. Ministerstwo Obrony Narodowej obejmie generał broni w stanie spoczynku Romulusz Ruszin-Szendi, były szef Sztabu Generalnego Węgierskich Sił Zbrojnych - najmłodszy oficer w historii powołany na to stanowisko.
Warto wspomnieć o dwóch pozostałych nominacjach. Ministrem rolnictwa zostanie Szabolcs Bóna, autor programu rolnego Tiszy. Bez powodzenia ubiegał się o mandat w okręgu Győr-Moson-Sopron - Csorna, przegrywając o zaledwie 642 głosy. Z rolnictwem związany jest przez całe życie zawodowe - pracował zarówno w sektorze nadzoru, jak i finansowym, a następnie w firmie zajmującej się hodowlą zwierząt i produkcją mleka.
Resortem środowiska pokieruje László Gajdos. Z wykształcenia inżynier zootechnik, znany przede wszystkim jako założyciel i dyrektor Nyíregyházi Állatpark (Zoo Sóstó) - największej placówki tego typu poza Budapesztem, odwiedzanej przez ponad 600 tys. osób rocznie i trzykrotnie uznanej za najlepsze zoo w Europie w swojej kategorii.
W swoim okręgu wyborczym w Nyíregyházie uzyskał niemal 65 proc. głosów. Po ujawnieniu jego współpracy z Tiszą stał się celem medialnego ataku: sugerowano, że skoro jego placówka korzystała z unijnego dofinansowania przyznawanego przez państwo, powinien zachować lojalność wobec Fideszu - lub odejść.
Dominik Héjj















