Reklama

Reklama

Kazachstan: Zamieszki i protesty krwawo stłumione. Szef KBN aresztowany

Były szef Komitetu Bezpieczeństwa Narodowego (KNB) Kazachstanu Karym Masymow został aresztowany z powodu podejrzeń o zdradę stanu - podała w sobotę służba prasowa KNB. Po krwawo tłumionych protestach w kraju wciąż jest niespokojnie, w Ałmaty, największym mieście Kazachstanu w piątek wieczorem wciąż było słychać strzały, a na ulicach leżały ciała zabitych. W sklepach brakuje chleba, transport publiczny nie działa. Tymczasem w drodze do Kazachstanu są kolejne siły wojskowe z zagranicy - rosyjskie MON podało, że na sobotę zaplanowanych jest ponad 20 lotów z personelem i sprzętem wojskowym z Rosji do Kazachstanu. Prezydent Kasym-Żomart Tokajew ogłosił 10 stycznia dniem żałoby narodowej.

Kazachski Komitet Bezpieczeństwa Narodowego poinformował, że 6 stycznia KNB wszczął postępowanie przygotowawcze w sprawie zdrady stanu przez Karyma Masymowa. Tego samego dnia pod zarzutem popełnienia tego przestępstwa "Masymow i inne osoby zostały zatrzymane i umieszczone w areszcie tymczasowym" - napisano w komunikacie.

W nocy z 5 na 6 stycznia prezydent Kazachstanu Kasym-Żomart Tokajew zwolnił Masymowa ze stanowiska szefa KNB, zdymisjonował także jego zastępcę Anuara Sadykulowa.

56-letni Masymow był dwukrotnie premierem Kazachstanu - w latach 2007-2012 i 2014-2016. W Kazachstanie był postrzegany jako zwolennik byłego prezydenta kraju Nursułtana Nazarbajewa, który od 2019 roku pełnił funkcję przewodniczącego Rady Bezpieczeństwa Kazachstanu i został z niej zwolniony po wybuchu zamieszek, 5 stycznia.

Reklama

"Strzelać bez ostrzeżenia"

Protesty przeciw podwyżkom cen paliw w Kazachstanie wybuchły 2 stycznia, szybko przerodziły się w polityczne manifestacje, które doprowadziły do zamieszek, licznych zatrzymań i ogłoszenia stanu wyjątkowego w niektórych częściach kraju. Podczas demonstracji wykrzykiwano hasła przeciwko poprzedniemu prezydentowi, 81-letniemu Nursułtanowi Nazarbajewowi, od którego według protestujących Tokajew przejął obowiązki szefa państwa tylko formalnie.

Do Kazachstanu przybyły "siły pokojowe" Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym (ros. ODKB), sojuszu wojskowego pod przewodnictwem Rosji. 

Do protestujących strzelano, jak powiedział w przemówieniu do narodu prezydent Kazachstanu Kasym-Żomart Tokajew - "bez ostrzeżenia, tak, żeby zabić". Manifestujących nazwał terrorystami. Jego zdaniem Almaty zostało zaatakowane "przez 20 tys. bojowników", w tym rzekomo przeszkolonych za granicą.

Kazachskie MSW podało w piątek, że podczas operacji w kraju zabito 26 osób, które - jak zapewnia resort - były uzbrojone, a zatrzymano 4,4 tys. osób, w tym obcokrajowców. Poinformowano o śmierci 18 funkcjonariuszy resortów siłowych.

"W wielu regionach kraju organy ścigania kontynuują działania operacyjne w celu identyfikacji i zatrzymania przestępców. Liczba osób zatrzymanych za tę godzinę to 4 404 osoby" - napisano w komunikacie resortu spraw wewnętrznych.

Tokajew ogłosił 10 stycznia dniem żałoby narodowej. "Ze względu na wiele ofiar ludzkich w wyniku tragicznych wydarzeń w kilku regionach kraju prezydent Kazachstanu Kasym-Żomart Tokajew podjął decyzję o ogłoszeniu 10 stycznia 2022 r. dniem żałoby narodowej" - napisano w komunikacie służb prasowych głowy państwa.


Ciała na ulicach, grabieże i strzelanina

Sytuacja w Ałmaty, największym mieście Kazachstanu, pozostaje trudna. W piątek wieczorem media, powołując się na świadków, informowały, że w centrum nadal dochodzi do strzelaniny i wciąż trwają grabieże.

W mieście zamknięto dojazd na plac Republiki, który był w ostatnim czasie centrum protestów. Korespondenci kazachskiego oddziału Radia Swoboda widzieli w okolicy placu ciała co najmniej trzech osób.

Trwa grabienie supermarketu Magnum w centrum targowym Aport na skraju miasta. Wolontariusze z pałkami stoją przy tym centrum handlowym, próbując zapobiec kradzieżom. Ostrzegają ludzi, że rzeczy, które wynoszą, nie są ich własnością, ale - jak donosi Radio Swoboda - nikt ich nie słucha.

Korespondenci informują o ogromnych kolejkach na stacjach benzynowych i przed bankomatami. W sklepach brakuje chleba. Niektórzy mieszkańcy mówią, że nie mają już gotówki i jeśli sytuacja się nie zmieni, zaczną głodować. Transport publiczny w mieście przestał działać, a lotnisko jest zamknięte dla cudzoziemców.

Wcześniej informowano o wyłączaniu dostępu do internetu. 

Rosyjskie wojska w drodze

Tymczasem, jak podało rosyjskie ministerstwo obrony, na sobotę zaplanowanych jest ponad 20 lotów z personelem i sprzętem wojskowym z Rosji do Kazachstanu. Załadunek rozpoczął się rano na lotnisku koło Iwanowa.

"Na lotnisku w rejonie Iwanowa rozpoczął się załadunek na samolot Ił-76 personelu wojskowego i sprzętu powietrznodesantowego, przeznaczonego do transportu do Kazachstanu. Samoloty wojskowego lotnictwa transportowego wykonają dziś ponad 20 lotów" - napisano w komunikacie. Swoje siły, oprócz Rosji, wysłały Białoruś, Armenia, Tadżykistan i Kirgistan.


Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy