Reklama

Reklama

"Już dosyć". Pierwsze regiony nie chcą przyjmować imigrantów

We Włoszech doszło do politycznego sporu na tle zaostrzającego się kryzysu imigracyjnego. Przewodniczący władz Lombardii Roberto Maroni zabronił władzom miast i gmin przyjmowania następnych imigrantów i zagroził obcięciem funduszy burmistrzom, którzy to zrobią.

Szefa władz Lombardii poparli wywodzący się z prawicy przewodniczący Wenecji Euganejskiej i Ligurii.

Maroni z prawicowej, niechętnej imigrantom Ligi Północnej postanowił sprzeciwić się decyzjom Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, które w ostatnich tygodniach nakazało władzom wszystkich prowincji w kraju przygotować miejsca dla kolejnych uciekinierów z Afryki, docierających na Lampedusę i Sycylię.

Od początku roku przez Cieśninę Sycylijską przypłynęło kilkadziesiąt tysięcy ludzi, a większość przeznaczonych dla nich ośrodków pęka w szwach. Zdaniem Roberto Maroniego rozporządzenie MSW to bardzo poważny błąd. Dlatego, jak wyjaśnił, zdecydował podjąć kroki, by nie dopuścić do przybycia następnych imigrantów.

Reklama

Zapowiedź Maroniego, który chce karać finansowo gminy decydujące się na przyjęcie przybyszów, wywołała wielką polityczną burzę. Najostrzej zareagował premier Matteo Renzi, który oświadczył: "Dosyć z filozofią zrzucania odpowiedzialności na innych i zabawę w demagogię".

- Nie wystarczą slogany i komunikaty prasowe, by rozwiązać problem imigracji- dodał szef rządu. Renzi stwierdził ponadto: Trudno będzie prosić kraje Unii Europejskiej o większe zaangażowanie, skoro niektóre włoskie regiony mówią, że ten problem ich nie dotyczy.

Ministerstwo Spraw Wewnętrznych w Rzymie uznało zaś, że interwencja Maroniego jest niezgodna z prawem. Podobnego zdania jest szef Konferencji Regionów Sergio Chiamparino z rządzącej centrolewicy, którego zdaniem gabinet Renziego powinien teraz obciąć fundusze Lombardii i tym regionom, które popierają stanowisko Maroniego.

Poparcia udzielił mu jednak wybrany pod koniec maja nowy gubernator Ligurii Giovanni Toti z prawicowej partii Forza Italia. - My też nie przyjmiemy więcej imigrantów - ogłosił. Następnie dodał: Przestańmy się łudzić, że damy radę uporać się z biblijnym exodusem- stwierdził.

- W Wenecji Euganejskiej jest tykająca bomba, która zaraz wybuchnie - tak sytuację przestawił szef tego regionu Luca Zaia z Ligi Północnej. Przypomniał, że jest tam ponad pół miliona legalnych imigrantów, stanowiących 11 procent ludności. - 

We Włoszech doszło do politycznego sporu na tle zaostrzającego się kryzysu imigracyjnego. Przewodniczący władz Lombardii Roberto Maroni zabronił władzom miast i gmin przyjmowania następnych imigrantów i zagroził obcięciem funduszy burmistrzom, którzy to zrobią. - Już dosyć - dodał.

W czasie weekendu przez Cieśninę Sycylijską dotarło do Włoch około 6 tysięcy imigrantów.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy