Reklama

Reklama

Joe Biden komentuje atak w Iraku: Donald Trump wrzucił dynamit do beczki prochu

W pierwszych komentarzach po zabiciu przez wojsko USA generała Kasema Sulejmaniego, dowódcy irańskich sił Al-Kuds, republikanie chwalą prezydenta Donalda Trumpa, a demokraci krytykują. Były wiceprezydent USA Joe Biden uznał, że Trump "wrzucił laskę dynamitu do beczki prochu".

Poparcie dla Trumpa wyraził senator Lindsey Graham z Partii Republikańskiej, który stwierdził, że "cena zabijania i ranienia Amerykanów drastycznie wzrosła". Dodał, że śmierć Sulejmaniego to "znaczący cios dla irańskiego reżimu, który ma na rękach krew Amerykanów".

Senator Marco Rubio, również republikanin, ocenił, że Irańczycy "wybrali ignorowanie ostrzeżeń", gdyż wierzyli, iż Trump "był ograniczony w działaniach przez nasze wewnętrzne polityczne podziały". "Mocno przekalkulowali" - uznał.

Joe Biden, faworyt do uzyskania prezydenckiej nominacji wyborczej demokratów ocenił, że atakiem na Sulejmaniego Trump "wrzucił laskę dynamitu do beczki prochu". Jego zdaniem prezydent USA jest "winien Amerykanom wyjaśnienie strategii i planu utrzymania bezpieczeństwa naszych oddziałów i personelu ambasady, naszych ludzi i interesów (...)".

Reklama

Drugi w sondażach demokratów senator Bernie Sanders powiedział, że Trump "obiecywał zakończyć niekończące się wojny", a atak w Bagdadzie "stawia nas na drodze do kolejnej".

Biznesmen Andrew Yang, kolejny demokrata, który chce wystartować w wyborach prezydenckich, ocenił, że "wojna z Iranem to ostatnia rzecz, jakiej potrzebujemy i nie jest ona wolą Amerykanów". "Powinniśmy działać tak, by ograniczać napięcia i chronić naszych ludzi w regionie" - dodał.

Senator Tom Udall z Partii Demokratycznej uznał, że śmierć dowódcy sił Al-Kuds może narazić "amerykańskie siły oraz obywateli na niebezpieczeństwo". W jego ocenie może też spowodować, że Stany Zjednoczone zaangażują się na Bliskim Wschodzie w kolejną wojnę, której "Amerykanie nie popierają".

Oświadczenie Pentagonu

Na polecenie Trumpa amerykańskie wojsko zabiło szefa irańskich sił Al-Kuds generała Kasema Sulejmaniego - podał w oświadczeniu w nocy z czwartku na piątek Pentagon.

W dokumencie Sulejmani oskarżany jest o zorganizowanie w grudniu ataku na amerykańską bazę w Iraku, w której zginął jeden obywatel Stanów Zjednoczonych. Pentagon zarzuca mu też "wyrażenie zgody na ataki na ambasadę USA w Bagdadzie, które miała miejsce w tym tygodniu".

"USA będą nadal kontynuowały podejmowanie wszelkich odpowiednich działań, by chronić naszych ludzi i nasze interesy, gdziekolwiek na świecie się znajdują" - czytamy w oświadczeniu.

Z Waszyngtonu Mateusz Obremski

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne