"Jesteś kompletnie szalony". Nieoficjalnie: Gwałtowna kłótnia sojuszników
Relacje między Białym Domem a rządem w Tel Awiwie przechodzą najpoważniejszy kryzys od momentu powrotu Donalda Trumpa do władzy. Jak donosi portal Axios, powołując się na wysokich rangą amerykańskich urzędników, poniedziałkowa rozmowa telefoniczna między prezydentem USA a premierem Izraela miała bezprecedensowo gwałtowny przebieg i była przepełniona wulgaryzmami.

W skrócie
- Według relacji urzędników, rozmowa telefoniczna Donalda Trumpa z premierem Izraela była bardzo napięta i pełna wulgaryzmów.
- Trump skrytykował Netanjahu za kontynuację ofensywy w Libanie mimo zawartego zawieszenia broni oraz wyraził sprzeciw wobec działań Izraela powodujących ofiary cywilne.
- Pod naciskiem USA Izrael czasowo wstrzymał plany nalotów na Bejrut, ale Netanjahu zapowiedział kontynuację operacji w południowym Libanie, stawiając warunki dalszych działań.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Z informacji podawanych przez zaznajomionych ze sprawą urzędników wynika, że Trump w kategorycznych słowach potępił izraelskiego premiera Binjamina Netanjahu za eskalowanie konfliktu w Libanie i łamanie ustaleń pokojowych.
Głównym powodem konfliktu stała się decyzja Tel Awiwu o kontynuowaniu ofensywy lądowej mimo faktu, że zaledwie tydzień wcześniej Donald Trump osobiście wynegocjował i ogłosił przedłużenie zawieszenia broni między Izraelem a Libanem o kolejne trzy tygodnie.
Napięcie w relacjach USA-Izrael. "Ratuję ci tyłek"
Naruszenie tego paktu przez Siły Obronne Izraela (IDF), w tym głośne przejęcie kontroli nad strategicznym zamkiem Beaufort w południowym Libanie, rozwścieczyło amerykańskiego prezydenta.
Rozmówcy Axios cytują niezwykle ostre, osobiste zarzuty, jakie Trump postawił Netanjahu, wypominając mu brak lojalności i niewdzięczność w kontekście jego problemów prawnych w kraju.
- Jesteś kompletnie szalony. Gdyby nie ja, siedziałbyś w więzieniu. Ratuję ci tyłek. Teraz wszyscy cię nienawidzą. Wszyscy nienawidzą Izraela z tego powodu - miał mówić amerykański przywódca.
Prezydent USA miał w pewnym momencie całkowicie stracić panowanie nad sobą, podnosząc głos i pytając wprost: "Co ty, do cholery, robisz?".
Szczególny niepokój Białego Domu, według źródeł, budzi stosowana przez IDF taktyka militarna, polegająca na całkowitym wyburzaniu budynków mieszkalnych w celu eliminacji pojedynczych dowódców Hezbollahu, co powoduje ogromną liczbę ofiar wśród libańskich cywilów.
Trump stanowczo ostrzegł, że ewentualny zmasowany atak lotniczy na Bejrut ostatecznie pogrzebie resztki międzynarodowego współczucia dla Izraela i doprowadzi do całkowitej izolacji tego państwa na arenie międzynarodowej.
Izrael atakuje Liban. Netanjahu stawia warunki
Nacisk ze strony Waszyngtonu przyniósł natychmiastowy, choć prawdopodobnie tylko tymczasowy skutek. Izraelski urzędnik potwierdził dziennikarzom Axios, że pod wpływem reprymendy od Trumpa, Tel Awiw podjął decyzję o "zamrożeniu" przygotowywanych planów uderzeń lotniczych na cele zlokalizowane w samym sercu Bejrutu.
Sam Binjamin Netanjahu, starając się zachować twarz przed własnym, prawicowym elektoratem, wydał jednak oświadczenie, które pokazuje, że nie zamierza całkowicie ulegać amerykańskim naciskom.
Zapowiedział, że operacja czyszczenia południowego Libanu z infrastruktury Hezbollahu będzie kontynuowana. Co więcej, zagroził, że bombowce powrócą nad stolicę Libanu, jeśli szyicki ruch oporu nie zaprzestanie ostrzału rakietowego północnego Izraela.
- Nasze stanowisko pozostaje niezmienne - stwierdził Netanjahu, stawiając pod znakiem zapytania trwałość amerykańskich gwarancji pokojowych w regionie.












