W skrócie
- Niemiecka policja zatrzymała 48-letniego Daniela V., który był podejrzewany o podłożenie ładunków wybuchowych w kilku regionach Niemiec przy liniach wysokiego napięcia.
- Jedynie kilka z kilkudziesięciu ładunków eksplodowało, a za niepowodzenie operacji odpowiadały niesprzyjające warunki pogodowe, w tym rosa na trawie.
- Skutki udanego ataku mogłyby doprowadzić do poważnych awarii sieci energetycznej w Niemczech i zaburzeń w dostawach energii dla całej Europy.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Informację o zatrzymaniu 48-latka przekazał niemiecki "Bild". Mężczyzna jest podejrzewany o próbę przeprowadzenia aktów sabotażu wycelowanych w sieć energetyczną w Nadrenii Północnej-Westfalii, Saksonii i Brandenburgii.
W pobliżu sieci wysokiego napięcia znaleziono w ostatnich tygodniach ok. 50 ładunków wybuchowych, liczba ta może jednak jeszcze wzrosnąć.
W ręce śledczych trafiły listy podpisane nazwiskiem Daniela Viehmanna. 48-latek przyznał się w nich do winy i wyjaśnił, że motywacją przeprowadzenia ataku były względy klimatyczne, m.in. sprzeciw wobec pozyskiwania energii ze źródeł kopalnych.
Niemcy. Zatrzymano 48-latka podejrzewanego o przygotowywanie aktów sabotażu
Prowadzący postępowanie zakładają, że ładunki miały wybuchnąć w tym samym momencie 1 września. Tak się jednak nie stało.
Z 21 bomb umieszczonych w saksońskiej części zagłębia łużyckiego wybuchła tylko jedna - na ziemi, nie uderzając w żaden strategiczny obiekt. Pojedyncze ładunki trafiły w swój cel w Brandenburgii oraz w Nadrenii Północnej-Westfalii, na skutek awarii wyłączono także kilka bloków elektrowni w Jänschwalde, Niederaußem i Neurath. Braki zostały jednak szybko uzupełnione.
Skala ataku okazała się więc dużo mniejsza, niż planował sprawca. Według ustaleń dziennikarzy "Bilda" na przeszkodzie realizacji planu stanął niespodziewany czynnik - pogoda.
Na przełomie sierpnia i września w całych Niemczech doszło do wyraźnego ochłodzenia. Nad ranem na trawie pojawiała się rosa - to prawdopodobnie ona uszkodziła ładunki i udaremniła atak.
Niemcy. Pogoda stanęła na drodze sabotażysty. Konsekwencje ataku byłyby poważne
Konsekwencje udanego sabotażu mogłyby być bardzo poważne. Jak wyjaśnia "Bild", każdy z ładunków był w stanie doprowadzić do awarii sieci na skalę regionalną. Usuwanie jej skutków w najgorszym scenariuszu zajęłoby tydzień.
Gdyby do uszkodzenia doszło we wszystkich regionach, w których podłożono bomby, kryzys ogarnąłby całe Niemcy i w konsekwencji doprowadził do ogromnego zaburzenia przepływu energii w całej Europie, otwiera się w nowym oknie.
Źródło: "Bild"













