Reklama

Reklama

Jak wyglądały rosyjskie próby zdobycia tajemnic bomby atomowej?

Historycznie Rosja zawsze była silniejsza w obronie niż w ataku. Podczas drugiej wojny światowej naród rosyjski wykazywał niezwykłą wolę oporu nawet w okresie, kiedy Hitler uznał już Sowietów za pokonanych. Ponieśli astronomiczne straty: 7 milionów ofiar śmiertelnych, w tym 2,5 miliona wymordowanych przez nazistów rosyjskich Żydów i 1,5 miliona innych cywilów, co oznaczało, że około 3 milionów Rosjan zginęło na polu walki. Publikujemy fragment amerykańskiego bestsellera "Komunista obnażony", Skousena W. Cleona

Przez całą drugą wojnę światową rosyjski wywiad skupiał się przede wszystkim na najważniejszym efekcie wojennej rywalizacji — wykorzystaniu energii atomowej. Informacje pozyskiwano dwutorowo: od szpiegów i kanałami dyplomatycznymi. Przez jakiś czas kanały dyplomatyczne były szczególnie wydajne w odniesieniu nie tylko do tajemnic energii atomowej, lecz także informacji wojskowych i przemysłowych.

Major Jordan uświadomił to sobie w obsługującej program Lend-Lease bazie lotnictwa w Great Falls, kiedy zauważył, że wyjeżdżając ze Stanów Zjednoczonych, Rosjanie zabierają ze sobą dużą liczbę tanich czarnych aktówek. Nie chcieli pokazać Jordanowi ich zawartości, tłumacząc, że jest to bagaż dyplomatyczny, a zatem nie podlega kontroli.

Reklama

Pewnego wieczoru rosyjski dowódca w bazie zaprosił Jordana na kolację. Oficer był nieufny, ale przyjął zaproszenie. Około północy zadzwonił do niego przejęty podwładny z informacją, że właśnie wylądował samolot, a Sowieci zamierzają odlecieć do Rosji, nie czekając na zgodę Jordana. Major pognał na lotnisko. W samolocie znajdowało się pięćdziesiąt czarnych walizek chronionych przez uzbrojonych rosyjskich strażników. Jordan rozkazał szeregowcowi, aby otworzył ogień, gdyby strażnicy próbowali przeszkadzać majorowi w kontroli.

Jordan zeznał później pod przysięgą na posiedzeniu komisji kongresowej, że w każdej walizce znajdowały się informacje na temat amerykańskiego przemysłu, portów, wojska, kolei, transportu itd. W jednej z walizek znalazł list napisany na papeterii Białego Domu, sygnowany przez Harry’ego Hopkinsa i zaadresowany do człowieka numer trzy w rosyjskiej hierarchii. Do listu załączona była dokumentacja ściśle tajnego projektu "Manhattan" (energia atomowa) oraz dane opisowe dotyczące eksperymentów z energią atomową! Na jednej z teczek w tej walizce widniał napis "od Hissa". Jordan wtedy jeszcze nie wiedział, kim jest Hiss. W teczce znajdowały się liczne dokumenty wojskowe. W innej teczce były dokumenty Departamentu Stanu, między innymi listy z ambasady amerykańskiej w Moskwie z poufnymi ocenami sytuacji w Rosji oraz szczegółowymi  analizami postaci rosyjskich urzędników. Wszystkie te dokumenty wysyłano teraz do Rosji, żeby komuniści mogli je przeczytać. Kiedy major Jordan poinformował o tym Waszyngton, został surowo skrytykowany za wstrzymanie samolotu!

W kwietniu 1943 roku rosyjski oficer łącznikowy powiedział Jordanowi, że szykuje się ważna dostawa eksperymentalnych chemikaliów. Rosjanin zadzwonił do Harry’ego Hopkinsa w Waszyngtonie i przekazał słuchawkę Jordanowi. Major zeznał później, że usłyszał od Hopkinsa następujące słowa: "Nie chcę, żeby z kimkolwiek pan o tym rozmawiał, i wysyłka ma być nierejestrowana. Niech pan nie robi wokół tego wrzawy, tylko wyśle wszystko szybko i po cichu".

Rosyjski oficer powiedział później Jordanowi, że dostawa zawiera proszek bombowy. Na kartce u Rosjanina Jordan zobaczył wpis "uran". Dostawa ta, pierwsza z wielu, miała miejsce 10 czerwca 1943 roku. Szacuje się, że do Związku Radzieckiego wysłano co najmniej 665 kilogramów soli uranowych, z których według fachowców można pozyskać 2,8 kilograma rozszczepialnego U-235. To o kilogram więcej, niż potrzeba do wywołania reakcji łańcuchowej. 24 lipca 1945 roku w Poczdamie prezydent Truman poinformował Winstona Churchilla i Józefa Stalina, że Stany Zjednoczone nareszcie opracowały bombę atomową o niewiarygodnej sile rażenia. Sekretarz stanu James F. Byrnes, który obserwował Stalina, zwrócił uwagę, że sowiecki przywódca nie sprawiał wrażenia szczególnie zaskoczonego ani nawet zainteresowanego tym oświadczeniem. Cztery lata później (23 września 1949 roku) prezydent Truman ogłosił światu, że Rosja skutecznie zdetonowała bombę atomową. Niektórzy urzędnicy wręcz się dziwili, dlaczego przy całej uzyskanej od Stanów Zjednoczonych pomocy Rosjanie nie zdetonowali bomby dużo wcześniej.

Końcowe miesiące drugiej wojny światowej

Historycznie Rosja zawsze była silniejsza w obronie niż w ataku. Podczas drugiej wojny światowej naród rosyjski wykazywał niezwykłą wolę oporu nawet w okresie, kiedy Hitler uznał już Sowietów za pokonanych. Ponieśli astronomiczne straty: 7 milionów ofiar śmiertelnych, w tym 2,5 miliona wymordowanych przez nazistów rosyjskich Żydów i 1,5 miliona innych cywilów, co oznaczało, że około 3 milionów Rosjan zginęło na polu walki. od 3 do 4 milionów wzięto do niewoli, a liczba rannych i okaleczonych nie jest znana. Wojna zniszczyła 170 rosyjskich miast, 70 tysięcy wsi, 31 tysięcy fabryk, 84 tysiące szkół i 65 tysięcy kilometrów torów oraz zabiła 7 milionów koni, 17 milionów sztuk bydła i 20 milionów świń. Stanowiło to około jednej czwartej całego sowieckiego majątku narodowego.

Nigdy się nie dowiemy, czy Stalin spojrzał tej prawdzie w oczy, ale tak niewyobrażalnej kaźni i destrukcji można było uniknąć, gdyby w ramach swojego przebiegłego planu generalissimus nie podpisał w 1939 roku paktu z Hitlerem, który otworzył drogę do drugiej wojny światowej. Czołowi eksperci wyrażają dzisiaj pogląd, że gdyby Hitler był zmuszony opóźnić inwazję na Polskę ze względu na zagrożenie ze strony Rosji, państwa zachodnie miałyby czas na rozbudowę swojego potencjału militarnego, a gdyby równowaga sił została przywrócona, być może w ogóle nie doszłoby do tragedii drugiej wojny światowej.

Amerykańska polityka współistnienia wchodzi w czwarte stadium

Podczas drugiej wojny światowej prezydent Stanów Zjednoczonych słyszał dwie różne interpretacje komunistycznej polityki i dwa różne zalecenia co do właściwej strategii wobec komunistycznych przywódców. Jedna grupa doradców przyjęła podejście historyczne, traktowała komunistów jako zwolenników rewolucji światowej, za których sami się podawali, a za najlepszą przesłankę ich przyszłych zachowań uznała postępowanie z przeszłości. Druga grupa doradców przedstawiała znacznie bardziej wyidealizowany pogląd. Ludzie ci chcieli, aby społeczeństwo amerykańskie zapomniało o przeszłości i traktowało obcesowość komunistów jako wyraz ich politycznej niedojrzałości, jako coś, co może się zmienić pod wpływem amerykańskiej cierpliwości i wielkoduszności.

W stronę tej drugiej grupy szybko grawitowali nie tylko bujający w obłokach teorii idealiści, lecz także ludzie, którzy — jak się później okazało — byli głęboko zaangażowani w działania wywrotowe wymierzone w rząd Stanów Zjednoczonych. Dzisiejszym historykom trudno jest wskazać, w którym momencie idealizm całkowicie ustąpił miejsca wywrotowości. Grupa ta zdominowała program Lend-Lease i zdefiniowała politykę, która kształtowała stosunki USA z Rosją przez prawie piętnaście lat.

Omawiani doradcy prezydenta entuzjastycznie przyklaskiwali najdrobniejszym sugestiom, że komuniści się zmieniają. Na przykład kiedy 22 maja 1943 roku rozwiązano Międzynarodówkę Komunistyczną, uznali to za niepodważalny dowód, że przywódcy komunistyczni wyrzekli się idei podboju świata. Inni podejrzewali, że jest to tylko manewr propagandowy. Jak się później okazało, rację mieli ci drudzy. Były sowiecki szyfrant Igor Guzenko zeznał: "Ogłoszenie o rozwiązaniu Kominternu (Międzynarodówki Komunistycznej) było przypuszczalnie największą farsą komunistów w ostatnich latach. Zlikwidowano tylko nazwę, aby uspokoić opinię publiczną w krajach demokratycznych. W rzeczywistości Komintern istnieje i nadal działa, ponieważ przywódcy komunistyczni nie wyrzekli się idei ustanowienia komunistycznej dyktatury".

Wielu wysokich urzędników z partii prezydenta zauważyło, że polityka amerykańska zmierza w niebezpiecznym kierunku, i próbowali go ostrzec. Podczas wojny doszło między innymi do ciekawej rozmowy między prezydentem a jego dobrym znajomym Williamem C. Bullittem, który w 1933 roku został wysłany do Rosji jako pierwszy ambasador USA. Bullitt właśnie przedstawił prezydentowi wiele spośród swoich osobistych doświadczeń z Józefem Stalinem i ostrzegł go, żeby miał się na baczności w swoich relacjach z przywódcami komunistycznymi.
"Bill — odparł prezydent — nie kwestionuję podanych przez ciebie faktów; na pewno było tak, jak mówisz. Nie kwestionuję logiki twojego rozumowania. Po prostu coś mi mówi, że Stalin nie jest takim człowiekiem. Harry [Hopkins] twierdzi, że Stalin taki nie jest i że chce tylko bezpieczeństwa dla swojego kraju. A ja myślę, że jeśli dam mu wszystko, co mogę, i nie będę żądał nic w zamian [...], to nie będzie próbował niczego zaanektować i będzie ze mną współpracował na rzecz światowego pokoju i demokracji".

Filozofia, która znalazła swój wyraz w tej wypowiedzi, jest podstawą do zrozumienia przebiegu konferencji Wielkiej Trójki pod koniec wojny. Do tej pory strategia dyplomatyczna Stanów Zjednoczonych (która zaczęła się w 1933 roku od polityki współistnienia) przeszła już w czwartą fazę — całkowitej akceptacji rosyjskich komunistów jako pełnoprawnych partnerów w dziele utrzymania światowego pokoju.



Reklama

Reklama

Reklama