Jak sąsiedzi zareagowali na zwycięstwo Petera Magyara (i porażkę Viktora Orbana)?
Radość u wschodniego i południowego sąsiada, zaniepokojenie na północy - to pierwsze sygnały, które płyną po zwycięstwie Petera Magyara w wyborach parlamentarnych na Węgrzech. W każdym sąsiednim kraju zwycięstwo Tiszy będzie oznaczać nowe wyzwania w relacjach dyplomatycznych.

W skrócie
- Zwycięstwo Petera Magyara w wyborach parlamentarnych na Węgrzech wywołało radość w Ukrainie i Rumunii oraz zaniepokojenie w Czechach i Słowacji.
- W kampanii wyborczej Peter Magyar unikał tematów związanych z Ukrainą, a relacje Węgier z sąsiadami mogą napotkać nowe wyzwania, w tym spór wokół dekretów Benesza.
- Niejasna pozostaje polityka energetyczna wobec Rosji, a utrata sojuszu z Viktorem Orbanem wpływa na postawę Słowacji i Czech w kontaktach z Brukselą.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Zwycięstwo Petera Magyara to nie tylko zmiana dla Węgrów, ale także ważny moment dla całego regionu. Viktor Orban przez 16 lat był politycznym graczem, który niejednokrotnie nie bał się wchodzić w konflikty z sąsiadami, zrzucać na nich winę za swoje niepowodzenia, czy też przedstawiać ich jako największych wrogów dla bezpieczeństwa kraju.
Widoczne było to szczególnie w relacjach z Kijowem. W ostatnich miesiącach narracja polityków Fideszu była wyjątkowo brutalna wobec Ukrainy. W zasadzie wszystko, co złe na Węgrzech, to wina sąsiada ze wschodu.
Nie dziwi zatem, że zaledwie kilka godzin po ogłoszeniu zwycięstwa Tiszy były ambasador Ukrainy na Węgrzech przekonywał w mediach, że Viktor Orban będzie zmuszony do ucieczki do Moskwy.
- Orban ma majątek w Moskwie i myślę, że w tej chwili najlepszym rozwiązaniem dla niego byłoby udanie się tam. A jeśli tego nie zrobi, trafi do więzienia, gdzie jego miejsce - mówił Dmytro Tkacz na antenie telewizji Espreso.
Wybory na Węgrzech. Ukraiński ekspert: Gratulować i obserwować
Zadowolenia z wyników wyborów parlamentarnych na Węgrzech nie kryje także ukraiński politolog, obecnie żołnierz jednostki Sił Operacji Specjalnych Wład Kowalczuk. W rozmowie z Interią ekspert tonuje jednak huraoptymistyczne nastroje, wskazując, że Peter Magyar jest "polityczną zagadką" i nie ma jasnych przesłanek, że w Budapeszcie dojdzie do drastycznych zmian w relacjach z Ukrainą.
- Zwycięstwo Magyara na pewno cieszy, ale nie ze względu na jego osobę, ale na odsunięcie Viktora Orbana od władzy. W ostatnich latach to był człowiek Moskwy i to nie w ukryciu, ale otwarcie. Ukraina może się cieszyć, że za granicą nie będzie już polityka, którego jedyną motywacją polityczną była nienawiść do władz w Kijowie - twierdzi przedstawiciel Centrum Analitycznego Ximera.
Kowalczuk zwraca uwagę na kampanię wyborczą, w trakcie której lider partii TISZA unikał jak ognia podejmowania tematów związanych z Ukrainą. Jego zdaniem Peter Magyar zdaje sobie sprawę, że duża część społeczeństwa węgierskiego jest obecnie antyukraińska i skręt o 180 stopni wiązałby się z ich natychmiastową reakcją.
- Władze w Kijowie powinny pogratulować, to naturalne, a następnie obserwować i starać się od pierwszych dni o wpływy na nowy rząd. Nie mówię o naciskach, mam taką nadzieję, że nie trzeba ich będzie stosować, ale o przypominaniu, że jesteśmy ważnym partnerem, z którym trzeba się liczyć w przyszłości - podkreśla analityk i dodaje, że nie może to się odbywać w sposób głośny medialnie, ponieważ może to zostać negatywnie odebrane i wówczas okaże się nieskuteczne.
Z proeuropejskiego rozstrzygnięcia na Węgrzech wyraźne zadowolone są też władze Rumunii. Liberalny prezydent Nicusor Dan pogratulował Péterowi Magyarowi "przełomowego zwycięstwa" i podkreślił, że z "niecierpliwością" czeka na budowę "nowej ery w stosunkach rumuńsko-węgierskich".
W gorszej sytuacji są liderzy Czech i Słowacji, którzy przed wyborami postawili na Viktora Orbana i publicznie udzielili mu poparcia.
Problematyczne dekrety Benesza
Dokładnie rok temu - w kwietniu 2025 Viktor Orban na wspólnej konferencji z Robertem Ficą ogłosił, że relacje Węgier i Słowacji są najlepsze w historii.
- Będą teraz wystawione na sporą próbę - przyznaje w rozmowie z Interią dr Krzysztof Dębiec, zastępca kierownika Zespołu Środkowoeuropejskiego w Ośrodku Studiów Wschodnich.
- Nie tylko relacje Węgier ze Słowacją, bo dekrety Benesza silnie rezonują też w Republice Czeskiej. Wokół nich toczy się spór, który stał się emblematyczny dla Pétera Magyara w kampanii wyborczej - dodaje ekspert OSW.
Chodzi o dekrety prezydenta Czechosłowacji Edwarda Benesza, które po 1945 roku pozwoliły na wysiedlenia i wywłaszczenia Niemców oraz Węgrów, mieszkających na terytorium wspólnego państwa Czechów i Słowaków. Formalnie dekrety wciąż obowiązują. Naturalnie są problemem dla mniejszości węgierskiej, co podkreślał Magyar.
- O ile opozycja w Czechach, chociażby skupiona wokół byłego premiera Fiali, generalnie sympatyzuje z Magyarem, to pojawiają się głosy, że dekrety Benesza to bardzo delikatny temat. Jeśli Magyar zbyt mocno będzie chciał grać tym jako premier, to może być problematyczne w kontekście deklarowanego restartu współpracy wyszehradzkiej - zaznacza dr Dębiec.
Energetyka. Niepewność Węgier i Słowacji
Kolejny problematyczny temat to rosyjskie surowce, ważne dla Węgier i Słowacji. Magyar wielokrotnie zapowiadał odejście od związków z Rosją, ale praktyka polityczna może okazać się mniej jednoznaczna niż wyborcze deklaracje. Po pierwsze, będzie to proces długi, bo TISZA deklaruje koniec zależności energetycznej od Rosji do 2035 roku.
- Nie ma też bardzo jednoznacznych wypowiedzi dotyczących rezygnacji ze współpracy z rosyjskim Rosatomem. Jest sporo niedopowiedzeń, jeśli chodzi o budowę elektrowni jądrowej Paks-2. Myślę, że odpowiedź przyniosą dopiero najbliższe tygodnie - podkreśla analityk OSW. Jest też sprawa rurociągu "Przyjaźń".
- Robert Fico w swoich deklaracjach stara się wyciągać rękę w kierunku Węgrów i sugeruje Péterowi Magyarowi sojusz w tej kwestii - mówi Dębiec, nawiązując do wpisu, który premier Słowacji opublikował w powyborczy poniedziałek. - Akcentuje temat ponadstandardowych relacji obu państw i też ponadstandardowego statusu mniejszości w obu państwach. Słowaków na Węgrzech praktycznie nie ma, więc przede wszystkich chodzi o Węgrów na Słowacji. Fico sugeruje, że udałoby się sprawy mniejszości rozwiązać - tłumaczy nasz rozmówca.
"Źli chłopcy" pozbawieni Viktora Orbana
W kontekście Słowacji pytamy też o politykę europejską. Fico wspólnie z Orbanem stanowili często wspólny front w politycznych starciach z Komisją Europejską. W rozmowach z Brukselą słowacki premier właśnie stracił węgierskiego sojusznika.
- Oczywiście. Co więcej, Fico i premier Czech Andrej Babisz, oni niechętnie grają pierwsze skrzypce jako - jak to się mówi w slangu brukselskim - "źli chłopcy". Raczej lubią schować się za czyimiś plecami i pozbawieni Viktora Orbana, który był takim "zderzakiem" w relacjach z Brukselą, spodziewałbym się, że będą mieli mniejszy zapał do konfrontacji - komentuje w rozmowie z Interią dr Krzysztof Dębiec.
Z Budapesztu dla Interii,
Marcin Jan Orłowski, Jakub Krzywiecki
















