Reklama

Reklama

Izraelskie naloty w Palestynie. Nie żyje 18 osób

18 Palestyńczyków zginęło, a ok. 50 zostało rannych od wtorku w izraelskich nalotach - poinformowało w środę ministerstwo zdrowia w Strefie Gazy. Izraelska armia przekazała z kolei, że w stronę Izraela z palestyńskiej enklawy wystrzelono ponad 250 rakiet.

Większość zabitych Palestyńczyków to bojownicy organizacji Palestyński Islamski Dżihad - pisze AP. Wśród nich jest jeden z czołowych dowódców tego ugrupowania Baha Abu Al-Atta, którego zabicie we wtorek wywołało nową falę przemocy. Agencja poinformowała, że w środowych nalotach zginął ojciec z dwoma synami; ich tożsamości nie ujawniono.

Premier Izraela Benjamin Netanjahu oświadczył w środę podczas specjalnego posiedzeniu gabinetu, że Izrael jest gotowy do ataków na bojowników Islamskiego Dżihadu w Strefie Gazy, dopóki będą kontynuowane naloty. Dodał, że wspierane przez Iran ugrupowania bojowników powinny uświadomić sobie determinację Izraela, zanim  będzie za późno.

Reklama

Nowy minister obrony Izraela Naftali Bennett również ostrzegł, że jego kraj nie zawaha się przed atakowaniem kolejnych bojowników w Strefie Gazy.

Przedstawiciel Islamskiego Dżihadu powiedział agencji Reutera, że jego ugrupowanie przekazało mediatorom, którzy apelują o przywrócenie spokoju, że będzie kontynuować odwetowe ataki. "Wróg zapłaci cenę za swoją głupotę, jesteśmy zdeterminowani, by przeciwstawić się tej agresji z całą siłą" - dodał.

Agencje zaznaczają, że w walkach nie bierze udziału radykalne ugrupowanie palestyńskie Hamas, rządzące Strefą Gazy.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL