Izrael powiadomił USA w sprawie możliwego ataku. Mówią o "czerwonej linii"
Izrael może przeprowadzić atak na Iran, jeżeli przekroczona zostanie czerwona linia - poinformowało "The Jerusalem Post", donosząc, że o sprawie został już powiadomiony Donald Trump. Choć decyzja o interwencji zbrojnej nie została jeszcze podjęta, to jeden z izraelskich urzędników uważa, że jego kraj stoi w obliczu "historycznej szansy" na przeprowadzenie ataku.

W skrócie
- Izrael poinformował Donalda Trumpa o możliwości ataku na Iran, jeśli Iran przekroczy wyznaczoną przez Izrael czerwoną linię dotyczącą rakiet balistycznych.
- Izraelscy urzędnicy określili obecną sytuację jako "historyczną szansę" na zadanie ciosu irańskiej infrastrukturze rakietowej i neutralizację zagrożeń.
- Władze Iranu podkreśliły, że program wzbogacania uranu służy celom pokojowym i nie zgodzą się na jego wstrzymanie, a negocjacje z USA są uzależnione od rezygnacji z gróźb.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Źródło, na które powołuje się "The Jerusalem Post", poinformowało, że Izrael ostrzegł Donalda Trumpa przed potencjalnym atakiem na Iran. - Powiedzieliśmy Amerykanom, że uderzymy sami, jeśli Iran przekroczy czerwoną linię, którą wyznaczyliśmy w przypadku rakiet balistycznych - wskazał anonimowy rozmówca.
Wskazano także, że choć decyzja o interwencji zbrojnej nie została jeszcze podjęta, to sytuacja jest śledzona na bieżąco. Rozmowy na temat potencjalnego ataku na Iran miały być prowadzone w towarzystwie wysokich rangą wojskowych, którzy przedstawili koncepcje operacyjne.
Jeden z izraelskich urzędników, cytowanych przez "The Jerusalem Post", miał określić obecną sytuację jako "historyczną szansę" na zadanie poważnego ciosu irańskiej infrastrukturze rakietowej i neutralizację aktywnych zagrożeń dla Izraela i sąsiednich państw.
Izrael gotowy uderzyć w Iran. "Historyczna szansa"
Jak opisuje gazeta, zdaniem Izraela irański program rakiet balistycznych stanowi "zagrożenie egzystencjalne". Jerozolima ma być gotowa na podjęcie samodzielnej interwencji wobec Iranu, "jeżeli zajdzie taka potrzeba".
Strona izraelska miała także zastrzec sobie swobodę działania oraz podkreślić, że nie pozwoli Iranowi na podjęcie działań zagrażających istnieniu Izraela. Jednocześnie urzędnicy mają obawiać się ewentualnej interwencji ze strony Stanów Zjednoczonych.
Kilku urzędników miało wyrazić obawy, że Trump może przyjąć "model ograniczonego ataku", co oznacza kilka uderzeń, a następnie ogłoszenie swojego sukcesu i "zostawienie Izraela, by ten zmierzył się z dalszymi skutkami" interwencji. Według Izraela zagrożenie ze strony Iranu nie zostanie wyeliminowane za pomocą "częściowych środków".
Wrze na Bliskim Wschodzie. Irańczycy rozmawiali z Amerykanami
O możliwym ataku na Iran mówi się od dłuższego czasu. Do tej pory wszystko wskazywało na to, że stroną konfliktu będą jednak Amerykanie. Jak relacjonowała agencja Reutera, w piątek odbyły się negocjacje w Omanie, gdzie Teheran i Waszyngton dyskutowały na temat irańskiego programu nuklearnego.
Zdaniem agencji rozmowy mają być kontynuowane. Irański minister spraw zagranicznych Abbas Araqchi zdecydowanie odmówił wstrzymania programu wzbogacania uranu oraz podkreślił, że dalszy dialog wymaga powstrzymania się od "gróźb i nacisków".
- Nie możemy zaakceptować zakazu wzbogacania uranu. Dlatego musimy skupić się na dyskusjach, które akceptują wzbogacanie w Iranie, jednocześnie budując zaufanie, że wzbogacanie służy i będzie służyć celom pokojowym - powiedział Araqchi. - Nikt nie ma prawa mówić irańskiemu narodowi, co powinien lub nie powinien mieć - dodał minister.
Prezydent Iranu Masoud Pezeshkian oświadczył natomiast w niedzielnym wpisie na platformie X, że "rozmowy irańsko-amerykańskie, prowadzone przy wsparciu zaprzyjaźnionych rządów w regionie, były krokiem naprzód".
"Dialog zawsze był naszą strategią pokojowego rozwiązywania sporów (...). Naród irański zawsze reagował na szacunek szacunkiem, ale nie będzie tolerował języka siły" - wskazał Pezeshkian.
Widmo wojny na Bliskim Wschodzie. W tle kluczowy warunek
W zeszłym roku odbyło się pięć rund rozmów nuklearnych pomiędzy Iranem i USA, które stanęły w miejscu głównie ze względu na niemożność uzyskania porozumienia w sprawie wzbogacania uranu. W czerwcu Amerykanie zaatakowali irańskie obiekty nuklearne. Celem uderzenia był przede wszystkim zakład wzbogacania uranu w Fordo.
- Kluczowe irańskie zakłady wzbogacania uranu zostały całkowicie i kompletnie zrównane z ziemią - zadeklarował wówczas Donald Trump, który pogratulował następnie amerykańskiej armii przeprowadzenia "bardzo udanych ataków" na Fordo, Natanz i Isfahan.
Teheran od tego czasu twierdził, że wzbogacanie uranu zostało wstrzymane. Mimo to Iran utrzymuje, że jego program nuklearny, który USA postrzegają jako zagrożenie, służy wyłącznie celom pokojowym.
Lokalny dyplomata poinformował w piątek agencję Reutera, że Teheran jest otwarty na rozmowy o "poziomie i intencjach" wzbogacania uranu oraz innych kwestiach związanych z polityką nuklearną. Zdaniem tej osoby dyskusje te mogą być kontynuowane, o ile Iranowi pozwoli się na dalsze wzbogacanie uranu na swojej ziemi oraz obieca się deeskalację militarną.
Źródła: The Jerusalem Post, agencja Reutera










