Reklama

Reklama

Izrael: Podano ostateczne wyniki wyborów

Komisja wyborcza w Izraelu opublikowała w środę ostateczne wyniki przedterminowych wyborów parlamentarnych z 17 września. Wygrał centrolewicowy sojusz Niebiesko-Białych, zdobywając 33 mandaty w 120-miejscowym Knesecie, a prawicowy Likud wywalczył 32 mandaty.

Stojący dotychczas na czele koalicji rządowej Likud uzyskał zatem o jeden mandat więcej niż dawały mu wstępne wyniki wyborów.

13 deputowanych będzie miała Zjednoczona Lista, skupiająca partie arabskie, pod przywództwem Ajmana Odeha, stając się trzecią siłą w parlamencie.

Na czwartym miejscu z dziewięcioma mandatami uplasowała się partia ortodoksyjnych Żydów sefardyjskich - Sefardyjska Partia Strażników Tory (Szas).

Ugrupowanie Nasz Dom Izrael (Israel Beitenu) Awigdora Liebermana, zdobyło osiem miejsc w Knesecie.

Po siedem mandatów otrzymały: blok skupiający ortodoksyjne partie religijne pod nazwą Zjednoczony Judaizm Tory (Jahadut Hatora) oraz Jamina (Prawica), powstały przed wrześniowymi wyborami sojusz partii prawicowych i skrajnie prawicowych na czele z popularną byłą minister sprawiedliwości Ajelet Szaked.

Reklama

Sześć mandatów przypadło liście Izraelskiej Partii Pracy (Awoda)-Geszer. Porozumienie Awody z centrowo-socjalnym Geszerem, który w kwietniowych wyborach nie przekroczył progu wyborczego, nastąpiło przed wrześniowym głosowaniem.

Pięć mandatów otrzymała Unia Demokratyczna (Obóz Demokratyczny), którą przed wrześniowymi wyborami utworzył były premier Ehud Barak i jego partia Demokratyczny Izrael, lewicowa partia Merec (Wigor) i Zieloni; głównym celem tej koalicji było pokonanie Netanjahu w wyborach.

W historii Izraela jeszcze żadna partia nie uzyskała w wyborach takiej większości, żeby samodzielnie móc stworzyć rząd, dlatego rządy koalicyjne są w tym kraju normą. Ale po ostatnich wyborach ani Niebiesko-Biali, ani Likud ze swoimi tradycyjnymi i potencjalnymi sojusznikami nie byli w stanie zebrać większości 61 mandatów do utworzenia koalicji większościowej. Niebiesko-Biały sojusz pod przywództwem byłego szefa sztabu generalnego sił zbrojnych Izraela Benny'ego Gantza mógłby liczyć na 55 mandatów, a Likud - na 54.

Prezydent Izraela Reuwen Riwlin, który prowadzi w tym tygodniu konsultacje z liderami partii politycznych i ma tydzień na desygnowanie polityka odpowiedzialnego za sformowanie gabinetu, chce przekonać Gantza i Netanjahu, aby porozumieli się w celu utworzenia rządu jedności narodowej. W środę wieczorem Riwlin ma jeszcze raz rozmawiać z oboma liderami partii. W poniedziałek powiedział po wspólnym spotkaniu polityków, że Netanjahu i Gantz poczynili "znaczący krok" w tym kierunku.

Chcąc wyjść z impasu, jaki pojawił się po drugich już w tym roku przedterminowych wyborach parlamentarnych, Riwlin wezwał do stworzenia "stabilnego rządu" jedności z udziałem Likudu i Niebiesko-Białych. Jak podkreślił, uczyni co w jego mocy, aby uniknąć rozpisania kolejnych wyborów w Izraelu.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy