Reklama

Reklama

Iran o ataku na Salmana Rushdiego: Sam jest sobie winien

Salman Rushdie i jego zwolennicy są winni piątkowego ataku - powiedział w poniedziałek Nasser Kanaani. Przedstawiciel irańskiego MSZ podkreślił także, że nie posiada żadnych nowych informacji na temat napastnika, który wielokrotnie dźgnął nożem znanego pisarza.

Rzecznik irańskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych zabrał głos w sprawie ataku na Salmana Rushdiego, do którego doszło w miniony piątek w stanie Nowy Jork w USA. Nasser Kanaani przekazał, że zarówno pisarz, jak i jego zwolennicy, są winni wydarzeniom, do których doszło przed publicznym wystąpieniem eseisty w mieście Chautauqua.

"Wolność słowa nie usprawiedliwia znieważania religii przez Rushdiego w jego książkach" - powiedział Kanaani. 

Przedstawiciel irańskiego MSZ dodał, że Iran nie ma innych informacji na temat osoby odpowiedzialnej za atak, poza tymi, które pojawiły się w mediach.

Reklama

Salman Rushdie przez wiele lat żył w ukryciu

W przeszłości Rushdiemu wielokrotnie grożono śmiercią z powodu jego czwartej powieści "Szatańskie wersety", wydanej w 1988 roku. Dzieło, podejmujące temat początków islamu, wywołało oburzenie w krajach muzułmańskich. Rushdiego oficjalne obciążono fatwą, która nakazuje każdemu wiernemu muzułmaninowi zabicie pisarza. W związku z tym musiał żyć w ukryciu pod stałą ochroną policji.

W 1998 roku ówczesny rząd Iranu ogłosił, że przestaje popierać fatwę, co w ostatnich latach umożliwiło pisarzowi powrót do bardziej normalnego życia. Jednak fatwa nigdy nie została odwołana. Ofiarą ataków padło wielu tłumaczy jego książek, a jeden z nich, Japończyk Hitoshi Igarashi, zginął w 1991 r. od ran zadanych sztyletem.

W niedzielę agent Salmana Rushdiego, Andrew Wylie poinformował, że pisarza odłączono od respiratora, jednak obrażenia są poważne.

Oskarżony o atak nie przyznaje się do winy

Obrońca z urzędu oskarżonego o atak na pisarza Hadi Matara, Nathaniel Barone, powiedział, że jego klient nie przyznał się do winy w związku z zarzutami o usiłowanie zabójstwa drugiego stopnia oraz napaści drugiego stopnia z zamiarem spowodowania obrażeń fizycznych przy użyciu śmiercionośnej broni.

24-letniemu Matarowi grozi kara do 32 lat pozbawienia wolności. Oskarżony przybył do Chautauqua co najmniej dzień przed wykładem, a bilet wstępu zakupił dwa dni wcześniej.CNN, powołując się na niezidentyfikowanych świadków przybyłych na wykład, informuje, że przed wykładem nie doszło do wykrywania metali i przeszukiwania widzów. Rodzi to, zdaniem stacji telewizyjnej, pytania o zachowanie należytych środków bezpieczeństwa przez organizatorów wydarzenia.


Reklama

Reklama

Reklama