Reklama

Reklama

Irak: Szyicka milicja przyznaje się do ataku na irańskich dysydentów

​Dowódca szyickiej milicji w Iraku oświadczył w piątek, że to jego ugrupowanie ostrzelało poprzedniego dnia pociskami rakietowymi byłą bazę wojskową koło lotniska w Bagdadzie, zajmowaną obecnie przez irańskich dysydentów.

​Dowódca szyickiej milicji w Iraku oświadczył w piątek, że to jego ugrupowanie ostrzelało poprzedniego dnia pociskami rakietowymi byłą bazę wojskową koło lotniska w Bagdadzie, zajmowaną obecnie przez irańskich dysydentów.

Irańska agencja prasowa Fars przytoczyła wypowiedź Wathika el-Batata, dowódcy Armii Muchtara, który wziął odpowiedzialność za czwartkowy atak. "Ostrzegliśmy członków tej terrorystycznej organizacji, że mają opuścić Irak tak szybko, jak to tylko możliwe. (...) Jeśli tego nie zrobią, będzie więcej podobnych ataków" - zagroził.

Armia Muchtara przyznaje, że jest wspierana i finansowana przez rząd irański.

Irańscy dysydenci z ugrupowania Mudżahedin al-Chalk, którzy zajmują obecnie byłą amerykańską bazę Camp Liberty koło lotniska w Bagdadzie, poinformowali, że po ich stronie zginęło co najmniej 20 osób. Wydano oświadczenie, w którym zwrócono uwagę, że "z powodu ciemności nie została ustalona dokładna liczna zabitych i rannych". Zginęło też kilku żołnierzy irackich.

Reklama

Ugrupowanie Mudżahedin al-Chalk, oficjalnie usunięte w 2012 roku przez Departament Stanu USA z listy organizacji terrorystycznych, wzywa do obalenia władzy duchownych w Iranie. W latach 80. walczyło po stronie Iraku w wojnie iracko-irańskiej. Przestało być mile widziane w Iraku, kiedy obalony został Saddam Husajn. Obecny rząd iracki, który umacnia więzi z Teheranem, twierdzi wręcz, że obecność tych dysydentów w Iraku jest nielegalna.

Reklama

Reklama

Reklama