Reklama

Reklama

Irak: Szturm na rządowe budynki po decyzji duchownego. Są ofiary

Muktada as-Sadr, wpływowy szyicki duchowny, ogłosił, że wycofuje się z polityki. Decyzja ta spowodowała, że jego zwolennicy wyszli na ulice, a część z nich wdarła się do siedziby premiera rządu. W sieci pojawiły się zdjęcia osób pływających w basenie Pałacu Republikańskiego. W wyniku zamieszek zginęło 15 osób, a około 350 zostało rannych.

Setki zwolenników duchownego przypuściły atak na Pałac Republikański w Bagdadzie. Premier Iraku Mustafa al-Kazimi odłożył posiedzenie rządu po tym, gdy demonstranci wtargnęli do jego siedziby. Irackie wojsko wprowadziło obejmującą całe miasto godzinę policyjną mającą uspokoić sytuację i zapobiec ewentualnym starciom.

Decyzja as-Sadra była reakcją na ogłoszenie przejścia na emeryturę przez ajatollaha Kadhima al-Haeriego, który wezwał swoich zwolenników do wspierania najwyższego przywódcy duchowo-politycznego Iranu, ajatollaha Alego Chameneia, a nie przedstawicieli irackiego centrum szyizmu w An-Nadżaf. Muktada as-Sadr ogłaszał już w przeszłości swoje wycofywanie się z polityki, dzisiejsza decyzja może jednak doprowadzić do jeszcze poważniejszej eskalacji napięć w Bagdadzie i całym kraju - podała AP.

Reklama

Irak: Strzelanina w Zielonej Strefie

Krótko po ogłoszeniu przez as-Sadra "ostatecznej" decyzji o politycznej emeryturze jego zwolennicy ruszyli w kierunku rządowego pałacu. "Służby bezpieczeństwa Iraku potwierdzają swoją odpowiedzialność za bezpieczeństwo rządowych instytucji, misji międzynarodowych i własności prywatnych oraz publicznych" - przekazano w oświadczeniu armii, ostrzegając protestujących przed ryzykiem "rozlewu irackiej krwi".

Mimo to w Zielonej Strefie wybuchła strzelanina, w której starli się zwolennicy as-Sadra ze stronnikami ugrupowania Ramy Koordynacyjne, proirańskiego rywala "sadrystów".

Jak relacjonuje agencja AFP, podczas gdy "sadryści" przejmowali biura i urzędy, siły bezpieczeństwa próbowały rozpędzić demonstrantów pojemnikami z gazem łzawiącym przy wejściach do Zielonej Strefy, w której mieszczą się siedziby instytucji państwowych i ambasada Stanów Zjednoczonych.

 

Misja ONZ w Iraku, której siedziba także znajduje się w Zielonej Strefie, wezwała wszystkie strony do "maksymalnej powściągliwości". Po godz. 19 przez pewien czas wiele wskazywało na to, że w Bagdadzie godzina policyjna jest przestrzegana, bowiem na zwykle tętniących życiem ulicach nie było samochodów ani przechodniów. Jednak AFP podała wieczorem, że w Zielonej Strefie spadło co najmniej siedem pocisków moździerzowych, słychać też było strzały z broni automatycznej.

Zamieszki rozprzestrzeniły się także na inne regiony Iraku - w stolicy prowincji Zi Kar Nasiriji na południu kraju "sadryści" wtargnęli do siedziby władz lokalnych. Zajęli również siedzibę gubernatora Babilonu, zablokowanych zostało kilka dróg łączących miasto Al-Hilla z Bagdadem.

Iracka agencja informacyjna INA oraz telewizja państwowa podały, że w związku z zamieszkami as-Sadr ogłosił strajk głodowy, dopóki nie ustaną przemoc i użycie broni.

Kryzys polityczny w Iraku

Główni politycy w Iraku od blisko roku, czyli do wyborów parlamentarnych, nie mogą dojść do porozumienia w sprawie wyboru nowego premiera. Nie mając zatem ani nowego rządu, ani nowego prezydenta, Irak pogrążony jest w pogłębiającym się kryzysie politycznym.

Partia as-Sadra zajęła pierwsze miejsce w październikowych wyborach parlamentarnych, ale wycofała swoich 74 deputowanych z parlamentu, gdy nie udało jej się stworzyć rządu bez udziału konkurencyjnych szyickich ugrupowań, z których większość jest wspierana przez Iran i ma silnie uzbrojone struktury paramilitarne.

Polityczny impas powoduje, że choć Irak osiąga rekordowe dochody ze swoich ogromnych zasobów ropy naftowej, nie ma uchwalonego budżetu, a mieszkańcy skarżą się na częste przerwy w dostawach prądu i wody, słaby system edukacji i opieki zdrowotnej oraz wysokie bezrobocie wśród młodych ludzi

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy