W tym najkrwawszym od początku roku ataku zginęło 59 osób, a rannych zostało ponad sto. Państwo Islamskie w Iraku potwierdziło w komunikacie, że w miesiącu ramadan "uderzyło w grupę szyitów i odstępców, którzy sprzedali wiarę dla pieniędzy i, żeby stać się narzędziem w wojnie przeciwko irackim sunnitom". Zamachowiec-samobójca wmieszał się w tłum kandydatów na rekrutów oczekujących na zewnątrz dawnego budynku ministerstwa obrony i zdetonował ładunki wybuchowe, którymi był opasany. Wybuch rozrzucił zmasakrowane fragmenty ciał ofiar na placu przed wejściem do ośrodka. Kandydaci na żołnierzy, pochodzący często z najuboższych rejonów Iraku, czekali całą noc przed ośrodkiem werbunkowym. Byli do tego stopnia zdesperowani aby dostać się do wojska, że zaraz po zamachu natychmiast powrócili do kolejki.