Reklama

Reklama

Indonezja: Zamachy w Dżakarcie. Seria eksplozji w centrum miasta

W wyniku eksplozji, do których doszło w centrum Dżakarty, stolicy Indonezji, zginęło co najmniej dziesięć osób. Świadkowie mówili także o strzałach, które słychać było z wnętrza kawiarni, gdy zbliżali się do niej policjanci - informuje w czwartek nad ranem AFP. "Nie żyje czterech napastników. Dwóch zginęło w wyniku strzelaniny z policjantami, dwóch to zamachowcy samobójcy" - informuje policja.

Policja poinformowała, że w pobliżu dużej stołecznej ulicy doszło do sześciu eksplozji - pisze agencja AFP.

Z kolei Associated Press podała, że do trzech wybuchów doszło w wyniku ataków kamikaze, którzy zdetonowali ładunki w kawiarni Starbucks w centrum Dżakarty.

Do kolejnych trzech eksplozji doszło w pobliżu tureckiej i pakistańskiej ambasady, natomiast sześciu zamachowców jeździło po mieście na motocyklach i rozrzucało granaty.

Prezydent Indonezji Joko Widodo nazwał ataki "aktem terroru".

"Nie możemy dać się zastraszyć. Te akty terroru nas nie złamią. Mam nadzieję, że zapanujemy nad sobą" - mówił na antenie stacji Metro TV.

Reklama

Z najnowszych doniesień AFP wynika, że przed serią zamachów pojawiło się ostrzeżenie ze strony Państwa Islamskiego.

Rzecznik policji Anton Charliyan powiedział, że nie jest jeszcze jasne, kto stoi za atakami, jednak wspomniał o tajemniczym ostrzeżeniu ze strony IS.

"Tajemnicze ostrzeżenie zapowiadało, że w Indonezji będzie wielki koncert, który stanie się międzynarodową wiadomością" - powiedział lokalnej stacji radiowej.

Rzecznik policji nie podał jednak szczegółów ostrzeżenia, nie zdradził też, kiedy ostrzeżenie zostało wydane.

AFP informuje również o tymczasowym zamknięciu wszystkich kawiarni Starbucks w Dżakarcie.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy