Uzbecy, jak piszą w poniedziałek rosyjskie media, utrzymują, że do konfliktu doprowadzili Kirgizi, którzy bez zgody Uzbeków prowadzili prace na ich terenie. Uzbecki komitet ochrony granic poinformował w poniedziałek, że Kirgizi bezprawnie otworzyli punkt graniczny w pobliżu uzbeckiej enklawy Soch na terenie Kirgistanu. Według mediów pod koniec ubiegłego tygodnia grupa mieszkańców jednej z osad w uzbeckiej enklawie zaczęła demontować słupy linii energetycznej biegnącej do punktu granicznego i napadła na kirgiskich pograniczników. Kirgiscy strażnicy graniczni mówią, że gdy napadło na nich kilkuset mieszkańców uzbeckiej enklawy, zaczęli strzelać w powietrze. Według strony kirgiskiej rannych zostało trzech obywateli Uzbekistanu, a 13 kirgiskich pograniczników zostało pobitych. Uzbecy mówią o pięciu rannych po swej stronie. Przepychanki w sobotę doprowadziły do wzięcia przez Uzbeków kirgiskich zakładników - mieszkańców wiosek otaczających enklawę. Ostatecznie konflikt został w poniedziałek zażegnany, zakładnicy uwolnieni, niemniej, jak twierdzi oficer straży granicznej Kirgistanu, wciąż istnieje groźba dalszych niepokojów w regionie, gdzie ludność toczy spory o pastwiska i wodę, a granice między poradzieckimi republikami nie są jasno wytyczone. Enklawę Soch zamieszkuje ok. 60 tysięcy ludzi, obywateli Uzbekistanu. W roku 2010 na południu Kirgistanu doszło do zamieszek etnicznych między Kirgizami a Uzbekami, w których zginęło kilkaset osób.