Reklama

Reklama

Hongkong: Aresztowano mężczyznę, który w czasie pogrzebu królowej Elżbiety II grał na harmonijce

W Hongkongu doszło do aresztowania mężczyzny po tym, jak grał on na harmonijce podczas czuwania w czasie pogrzebu królowej Elżbiety II. 43-latek wykonał m.in. brytyjski hymn narodowy, ale i utwór popularny na protestach w Hongkongu sprzed trzech lat. Jak informuje "The Guardian", powodem aresztowania miało być podżeganie do buntu.

W czasie trwania poniedziałkowego pogrzebu królowej Elżbiety II pod konsulatem w Hongkongu zgromadziły się setki ludzi. Przyszli z kwiatami i świecami, aby złożyć hołd zmarłej brytyjskiej monarchini, transmisję pogrzebu udostępniali na telefonach.

Hongkong. Mężczyzna grał na harmonijce podczas pogrzebu Elżbiety II

W pewnym momencie jeden z mężczyzn zaczął grać na harmonijce ustnej. Jak przekazała reporterka AFP: "Po godzinie 20:00 ludzie zaczęli skandować 'Hong Kongers Add Oil' i śpiewali fragmenty 'Glory to Hong Kong' po tym, jak mężczyzna zaczął grać na harmonijce na chodniku przy budynku konsulatu". Mężczyzna miał także zagrać brytyjski hymn narodowy.

Reklama

"Glory to Hong Kong" to utwór popularny podczas protestów z 2019 roku. Zawiera w sobie fragment "wyzwolenie dla Hongkongu, rewolucja naszych czasów". Piosenka jest uznawana przez sądy za zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego.

Żałobnicy zgromadzeni na zewnątrz konsulatu oklaskiwali występ i wymachiwali telefonami z włączonymi w nich latarkami, później także wspólnie śpiewali.

43-latek został aresztowany za "czyny wywrotowe"

Muzyk został zatrzymany i przesłuchany przez policję, która poinformowała, że 43-latek został aresztowany za "czyny wywrotowe".

Po protestach z 2019 r., które rozpoczęły się po ogłoszeniu projektu ustawy, która pozwala na ekstradycję obywateli do Chińskiej Republiki Ludowej, Chiny rozprawiły się ze sprzeciwem w Hongkongu, stosując ustawodawstwo dotyczące bezpieczeństwa narodowego oraz oskarżenia o działalność wywrotową, które charakterystyczne były dla prawa z czasów kolonialnych. Przez dziesięciolecia zostało ono zapomniane, dopóki nie przywrócono go właśnie w następstwie protestów.

Hongkong był brytyjską kolonią przez ponad 150 lat, co widać chociażby w krajobrazie - od nazw ulic i wszechobecnego języka angielskiego, po system prawny prawa zwyczajowego. W ciągu tygodnia od śmierci królowej ponad 13 000 osób podpisało księgę kondolencyjną w brytyjskim konsulacie.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy