Reklama

Reklama

Holenderski rząd przyjął projekt ustawy o ratyfikacji umowy UE-Ukraina

Holenderski rząd przyjął w piątek projekt ustawy o ratyfikacji odrzuconej w referendum umowy stowarzyszeniowej UE-Ukraina - poinformował premier Mark Rutte. Stało się to możliwe dzięki kompromisowi zawartemu dzień wcześniej na szczycie UE w Brukseli.

"Uważamy za konieczne ratyfikowanie tej umowy" - powiedział Rutte na cotygodniowej konferencji prasowej w Hadze.

Ustawa ratyfikacyjna ma być najpierw skierowana do Rady Stanu, która jest ciałem konsultacyjnym, a następnie trafi do obu izb Stanów Generalnych (parlamentu).

Rutte wyraził przekonanie, że parlament zaakceptuje kompromis, ale zaznaczył, że nie jest pewien, czy uda się ratyfikować umowę z Ukrainą przed holenderskimi wyborami parlamentarnymi, które odbędą się 15 marca.

"Ufam, że uda się zdobyć parlamentarną większość - powiedział premier. - Nie wiem, czy stanie się to przed wyborami".

Reklama

Przywódcy państw UE przyjęli w czwartek deklarację, która ma umożliwić Holandii ratyfikację umowy stowarzyszeniowej z Ukrainą. W dokumencie zapisano, że umowa nie jest wstępem do członkostwa Ukrainy w Unii oraz nie zobowiązuje do obrony tego kraju.

Holandia jako jedyne państwo UE nie ratyfikowała dotąd umowy stowarzyszeniowej UE-Ukraina, bo w kwietniu w niewiążącym referendum dwie trzecie głosujących wypowiedziało się przeciwko ratyfikacji. Deklaracja unijnych przywódców, wyjaśniająca, czym jest umowa, ma pozwolić rządowi w Hadze wybrnąć z sytuacji nie ignorując obaw obywateli.

Premier Rutte podkreślał w Brukseli, że deklaracja stwierdza m.in., że "umowa stowarzyszeniowa nie jest wstępnym krokiem prowadzącym do członkostwa Ukrainy w UE ani teraz ani w przyszłości".

"Umowa stowarzyszeniowa nie zawiera gwarancji w sprawie kolektywnej obrony i nie będzie zobowiązywać do współpracy obronnej w żadnej formie. Nie daje ukraińskim obywatelom prawa do podejmowania pracy w UE. Ukraina nie otrzyma żadnych dodatkowych funduszy na podstawie tej umowy" - relacjonował Rutte postanowienia dokumentu.

Według źródeł dyplomatycznych, dla Polski najtrudniejszy do zaakceptowania był pierwszy punkt dokumentu, stwierdzający, że umowa stowarzyszeniowa "nie nadaje Ukrainie statusu kraju kandydującego do UE, ani nie ustanawia zobowiązania do przyznania Ukrainie takiego statusu w przyszłości".

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy