Reklama

Reklama

Holenderscy posłowie rozmawiali ze współpracownikiem Nawalnego. Okazało się, że to oszust

Jak informuje dziennik "De Volkskrant", holenderscy posłowie odbyli wideokonferencję z oszustem, który podszył się pod szefa sztabu Aleksieja Nawalnego, Leonida Wołkowa. Sam Wołkow powiedział , że była to prowokacja przygotowana przez "kremlowskie trolle".

Jak pisze gazeta, w środę doszło do wideokonferencji z udziałem członków komisji spraw zagranicznych izby niższej holenderskiego parlamentu z Wołkowem.

Okazało się jednak, że był to jedynie ruchomy obraz stworzony komputerowo. Było to możliwe dzięki technologii deepfake, w ramach której cechy jednej postaci nanoszone są na inną, z zachowaniem jej mimiki i gestów. Technologia jest obecnie tak zaawansowana, że dla laika montaż nie jest widoczny. Właśnie w ten sposób oszukano holenderskich posłów, m.in. lidera konserwatywnej chadecji (Christien Unie) Gerta-Jana Segersa oraz przywódcę populistycznej Partii na Rzecz Wolności (PVV) Geerta Wildersa.

Reklama

Nie pierwsze takie oszustwo

Informator gazety twierdzi, że zrobiono to bardzo przekonująco. Rozmowa miała mieć charakter poufny i doszło do niej "na prośbę zespołu Nawalnego". Sam Wołkow twierdzi, że za tą prowokacją stoją "kremlowskie trolle".

Okazuje się, że w ten sam sposób oszukano parlamentarzystów z Łotwy oraz Wielkiej Brytanii. Potwierdził to przewodniczący komisji spraw zagranicznych brytyjskiej Izby Gmin Tom Tugendhat, który 21 kwietnia napisał na Twitterze, że "Kreml jest tak słaby i przerażony siłą Nawalnego, że organizuje fałszywe spotkania, aby go zdyskredytować; dziś dotarli do mnie". Tego samego dnia oszukano parlamentarzystów holenderskich.

Zobacz także: Aleksiej Nawalny przerwał głodówkę

Deepfake w polityce coraz groźniejszy

Cytowany przez "De Volkskrant" ekspert ds. nowych mediów Jarno Duursma twierdzi, że wszyscy się spodziewali, że kiedyś dojdzie do wykorzystania technologii deepfake w polityce. Jest to według niego bardzo niepokojące. - Żyjemy w świecie wideokonferencji. Obecnie przestajemy mieć gwarancję, że rozmawiamy z osobą, za którą się ona podaje - wskazuje Duursma.

Jeden z oszukanych, poseł liberalnej VVD Ruben Brekelmans, uważa, że sytuacja jest bardzo niepokojąca. - Może to zniechęcić posłów do rozmów z zagranicznymi partiami opozycyjnymi. Być może taki był cel. Nie możemy temu ulegać, ale musimy być pewni, że będziemy mogli bezpiecznie rozmawiać - powiedział dziennikowi deputowany.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama